Wielki powrót do biur. Nie wszyscy pracownicy chcą, by było jak dawniej. Pracodawcy też. Co to oznacza dla biurowców w Krakowie?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Capgemini
Capgemini Joanna Urbaniec / Polska Press
Wraz ze spadkiem liczby zakażeń i wzrostem populacji zaszczepionych przeciw covid odżyły w krakowskich firmach dyskusje o powrocie pracowników do biur. W szczytowych momentach pandemii, czyli wiosną 2020 roku oraz w marcu 2021, pracę z domu wykonywało przeszło 20 proc. ludzi zatrudnionych pod Wawelem w sektorze przedsiębiorstw, czyli grubo ponad 100 tys. osób. W niektórych sektorach, jak informacja i komunikacja, działalność profesjonalna, naukowa i techniczna oraz edukacja i administracja - odsetek pracujących zdalnie przekraczał 90 proc. Teraz większość ludzi chce wrócić do biur, ale przeważnie na innych zasadach niż przed pandemią. Wszystko wskazuje na to, że głównym trendem stanie się praca hybrydowa, czyli korzystne dla pracodawców i pracowników łączenie pracy w biurze z pracą w domu, bo to m.in. obniża koszty i pozwala uniknąć straty czasu w krakowskich korkach. Z jednym zastrzeżeniem: będą to nieco lub nawet całkiem inne biura niż dotąd.

- Większość rynku obserwuje poczynania globalnych gigantów, wyznaczających również w tym obszarze pewne trendy. Np. firma Google, która po wybuchu pandemii była pionierem pracy zdalnej, teraz jako jedna z pierwszych ogłosiła plan powrotu do biur uzależniony m.in. od tempa szczepień i opadania fali pandemii. Firma szczepienia rekomenduje, ale są one warunkiem powrotu do pracy

– mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, firmy specjalizującej się w rekrutacji i zatrudnianiu pracowników z Ukrainy na potrzeby pracodawców w Polsce (głównie dla branży motoryzacyjnej, RTV/AGD i przemysłu ciężkiego).

Zwraca uwagę, że polscy pracodawcy przyjęli podobną postawę jak Google: z Barometru Polskiego Rynku Pracy Personnel Service wynika, że bez względu na wielkość firmy, większość pracodawców chce podnosić świadomość pracowników dotyczącą szczepień na COVID-19, ale tylko 14 proc. uzależnia od szczepień pracowników ich powrót do biura. Kolejnych 27 proc. planuje akcje informacyjne z rekomendacją szczepień, a 16 proc. chce rekomendować szczepienia, ale nie planuje żadnych akcji.

- Nie wszyscy pracownicy po doświadczeniu pracy zdalnej chcą powrócić do biur w pełnym wymiarze. Pracodawcy muszą więc odpowiedzieć nie tylko na pytanie o to, kiedy wracać, ale też - w jakiej formule – dodaje Krzysztof Inglot.

Praca po pandemii: hybrydowo, ale głównie w domu czy biurze?

Google ogłosił, że po 1 września wszyscy, którzy zechcą pracować z domu dłużej niż 14 dni w roku, będą musieli złożyć w tej sprawie wniosek. Firma oczekuje przy tym, że pozostający w trybie zdalnym pracownicy będą mieszkać w odległości umożliwiającej dojazd do pracy, co niweczy marzenia niektórych o tzw. workation, czyli połączeniu wyjazdu na wakacje z wykonywaniem obowiązków zawodowych. Biura Google będą otwierane stopniowo, w zależności m.in. od wygasania pandemii. Od początku maja pracownicy mogli zacząć wracać do nich dobrowolnie. Ich zachowania świadczą o tym, że również po ustąpieniu zarazy będą chcieli wykonywać część pracy spoza biura. Gigant założył jednak, że praca zdalna stanie się w nowej normalności dodatkiem do pracy biurowej, a nie na odwrót. Podobne podejście prezentuje Amazon.

O rozsądnym łączeniu obu trybów pracy rozmawiali także uczestnicy Międzynarodowego Kongresu MBA, który w miniony weekend odbył się w Krakowskiej Szkole Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie z udziałem gości z całej Polski oraz świata. Wszyscy zgodzili się, że pracownicy biurowi – od szeregowych po specjalistów i menedżerów – są już zmęczeni łączeniem pracy w domu z życiem prywatnym/rodzinnym w tym samym miejscu, ale z drugiej – dostrzegli zalety tego rozwiązania. Brak konieczności dojazdu do biur pozwala obniżyć koszty i zaoszczędzić sporo czasu. Pracownicy nie muszą tkwić w krakowskich korkach, co ma również walor proekologiczny (tysiące aut w ogólne nie wyjeżdżają na zatłoczone dotąd ulice), ważny zwłaszcza dla młodszego pokolenia.

Przez ostatni rok pracownicy i ich szefowie przekonali się, że pewne zadania można wykonać zdalnie nie tylko bez żadnych problemów, ale i efektywniej niż w biurze. Zarazem istnieje szereg aktywności, które lepiej udają się w biurach. Chodzi m.in. o budowanie zespołów (i kreowanie tzw. team spirit), współpracę w grupie i wspólne tworzenie oraz rozwijanie niektórych pomysłów. Większość spotkań, zwłaszcza w prostych, wymagających szybkich a doraźnych decyzji sprawach, można (a nawet już wypada) odbyć online. Ale część innych wymaga bezpośredniej relacji, spojrzenia w oczy bez udziału sieci i ekranów. Nie bez znaczenia dla wielu jest też tzw. życie biurowe i okołobiurowe, istotne są rozmowy na korytarzu i na papierosie czy iqosie przed biurowcem, budowanie relacji teoretycznie pozazawodowych, nieformalnych, a tak naprawdę służących lepszemu zrozumieniu i efektywniejszej pracy.

Z tego powodu większość firm w Krakowie, wzorem światowych technologicznych gigantów (jak Microsoft, Facebook, IBM, Twitter czy Spotify), skłania się mocno ku pracy hybrydowej: zaczynają dziś od tzw. miękkiego otwarcia, uzależnionego od stanu pandemii, woli pracowników i (niekiedy) poziomu zaszczepienia, a w bardziej długofalowych planach przewidują, iż większość załogi będzie dzielić czas pracy między biurem a – w mniejszym stopniu - domem. Proporcje są tutaj różne: część pracodawców zakłada, jak Microsoft, że praca z domu przez jakiś czas pozostanie standardem dla większości stanowisk, a część – jak IBM – że 80 proc. pracowników będzie pracować w biurze co najmniej trzy dni w tygodniu, a resztę zadań wykona z domu.

W mniejszych podmiotach coraz częstsze jest podejście a la Spotify: pracownicy będą mogli pracować w pełnym wymiarze czasu z domu, z biura lub łącząc obie te formy, a zależy to i będzie zależeć od wspólnej decyzji każdego pracownika i jego menedżera.

Praca biurowa po pandemii: rozsądna elastyczność

- Choć firmy prezentują bardzo różnorodne podejście, to wspólnym mianownikiem jest większa elastyczność. Warto teraz obserwować efekty, by sprawdzić, jakie rozwiązania działają lepiej, a jakie słabiej i od czego to zależy. Wszyscy mówią dziś, że praca zdalna z nami zostanie, dlatego warto wdrożyć ją w przemyślany sposób. A pracownicy chcą pracować hybrydowo. Z naszego badania wynika, że 37 proc. osób pragnących uregulowanej prawnie pracy zdalnej, opowiada się za możliwością wykonywania jej raz w tygodniu, a co piątej osobie wystarczyłaby przez 20-26 dni w roku – kwituje Krzysztof Inglot.

Na wspomnianym Kongresie MBA wiceprezydent Krakowa Jerzy Muzyk podkreślił, że w efekcie opisanego wyżej podejścia, miasto nie zaobserwowało załamania na rynku przestrzeni biurowych. Wręcz przeciwnie: fakt, że w kryzysie wycofało się rynku kilku mniejszych graczy sprawił, że ci więksi dostrzegli szansę na jeszcze szybszy rozwój swych biznesów. Wiceprezydent wyraził przekonanie, że przyszłością są biura typu premium, których może nawet w pewnym momencie zabraknąć – z uwagi na zwiększony popyt.

- Przyszłość mają biura zapewniające pracownikom więcej przestrzeni – a przy tym inne niż dotąd możliwości. To już nie może być pięć-siedem metrów na pracownika, tylko znacznie więcej. Inaczej będzie to także zorganizowane. Oznacza to zarówno inwestycje w nowe powierzchnie, jak i wielką transformację istniejących

– podkreślił Jerzy Muzyk.

To, jakie rozwiązanie zwycięży w krakowskich firmach, zwłaszcza tych większych, wpłynie silnie nie tylko na rynek biurowców, ale też na rynek mieszkaniowy – oraz rynek pracy. Wiadomo, że w pandemii wielu pracowników i współpracowników oraz obywających praktyki i staże studentów wyprowadziło się z drogiego Krakowa do mniejszych (przeważnie rodzinnych) miejscowości, co wiązało się z licznymi korzyściami. Jeśli praca zdalna zostanie zasadniczo ograniczona, będą musieli wrócić pod Wawel, wynająć mieszkania, robić zakupy, korzystać z gastronomii itp., co nakręci koniunkturę (i reanimuje wynajem długoterminowy) w stolicy Małopolski – a osłabi w mniejszych miejscowościach. Jeśli znaczna część pracodawców zdecyduje się na utrzymanie trybu zdalnego lub przeważająco zdalnego – skala powrotu do biur będzie mniejsza niż pierwotnie zakładano, co (zgodnie z przewidywaniami prezydenta Muzyka) nie musi jednak oznaczać problemów biurowców i firm żyjących z tego biznesu.

Dlaczego część firm w Krakowie może chcieć utrzymać na większą skalę pracę zdalną? Nie tylko dlatego, że oczekuje tego część (zwłaszcza młodszych) pracowników, a te oczekiwania – wobec deficytu rak i mózgów do pracy – trzeba brać pod uwagę. Chodzi także o to, że do zdalnej pracy o wiele łatwiej pozyskać pracowników: rekrutuje się ich w zasadzie na całym świecie, a nie tylko w konkretnym mieście, jak Kraków z obwarzankiem. Pewne zadania można wykonywać i z Zabłocia, i z Piwnicznej, i z przedmieść Lizbony. Spośród 10 tys. ofert pracy biurowej w Krakowie dostępnych w popularnych serwisach rekrutacyjnych, aż 4 tys. dotyczy pracy zdalnej lub częściowo zdalnej.

Praca w bankach i fintechach: zdalna normalność czy aberracja

Nieco inne tendencje można zaobserwować w branży bankowej i finansowej (ale tej tradycyjnej): David Solomon, prezes banku Goldman Sachs, ocenił jeszcze u progu wiosny, że praca zdalna nie będzie żadną nową normalnością, gdyż jest zwykła aberracją, z którą trzeba jak najszybciej skończyć. W jego opinii, w sektorze bankowym najważniejsze są osobiste kontakty, a tych nie da się utrzymywać przez zooma i teamsy. Zdanie to podzielają prezesi innych wielkich banków, co może mieć istotny wpływ na tryb pracy całego sektora po pandemii.

Zupełnie odmienna jest opinia większości fintechów, zakładających, że w zasadzie wszystkie usługi finansowe można zcyfryzować i oddać do rąk klientom. Biura są tutaj do niczego niepotrzebne, bo po prostu nie ma bezpośrednich relacji. Dowód? 100 procent polskich 25-latków ma przynajmniej jedno konto w banku, a nigdy nie było w jego siedzibie, ani fizycznym oddziale. Wystarcza im aplikacja na smartfona. Którą także można stworzyć gdziekolwiek, np. w domu. Niekoniecznie w biurze.

Z drugiej strony – nawet w najbardziej zawansowanych i młodych fintechach kluczową rolę odgrywa praca zespołowa (w parze ze wspomnianym team spirit), a ta jest o wiele łatwiejsza, gdy wszyscy siedzą w jednym pomieszczeniu – równie słyszalni – a nie przekrzykując się (i nie zawsze rozumiejąc) zdalnie. Wiedzą to także organicznie mobilni i cyfrowi dwudziestoletni założyciele startupów, więc podejmując decyzje o trybie pracy po pandemii – muszą wziąć pod uwagę.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Materiał oryginalny: Wielki powrót do biur. Nie wszyscy pracownicy chcą, by było jak dawniej. Pracodawcy też. Co to oznacza dla biurowców w Krakowie? - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie