Zakaz palenia węglem! Żąda go coraz więcej Małopolan, nawet na terenach zdominowanych przez górników. Burza w Oświęcimiu i Krzeszowicach

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Udostępnij:
Zakazu palenia węglem, i to jak najszybciej, domaga się coraz więcej oddolnych ruchów mieszkańców z całej Małopolski. Ludzie mają dość smogu niszczącego zdrowie ich i ich bliskich, w tym dzieci, a zarazem są coraz bardziej świadomi tego, że głównym źródłem zanieczyszczeń jest spalanie węgla w kotłach w domach jednorodzinnych. Tak wynika m.in. z badań przeprowadzonych właśnie w Oświęcimiu, w którym mieszka mnóstwo górników i byłych górników, a także z najświeższych apeli kierowanych do władz województwa przez mieszkańców Krzeszowic. Antywęglowy ruch okazuje się całkowicie ponadpartyjny i apolityczny – a napotyka dziś na opór jedynie ze strony lobby związanego z kopalniami i składami węgla.

WIDEO: Barometr Bartusia

Ponad 60 procent oświęcimian chce zakazu palenia węglem – wynika z badań przeprowadzonych w lutym 2020 roku wśród dorosłych mieszkańców grodu nad Sołą przez krakowski Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej CEM („Poparcie społeczne dla zakazu wykorzystania paliw stałych”). Aż 78 proc. ankietowanych uznało, że jakość powietrza w mieście jest w sezonie grzewczym zła (prawie połowa uznało ją za „bardzo złą”!), 89 proc. uważa, że to może mieć negatywny wpływ na zdrowie. Jednocześnie 71 proc. jako główną przyczynę morderczych zanieczyszczeń podało „spalanie węgla i drewna w domowych piecach i kotłach”.

- To pokazuje radykalny wzrost świadomości społecznej. Wraz z nią rośnie oddolna presja mieszkańców na władze lokalne, regionalne i centralne, by szybko coś z tym fantem zrobić. Zwykli ludzie zdają sobie bowiem sprawę, że smog skraca życie im i ich bliskim, że tysiące Małopolan z tego powodu umiera – komentuje Andrzej Guła z Krakowskiego Alarmu Smogowego (KAS), który przedstawił w poniedziałek szczegółowe dane z przeprowadzonych w Oświęcimiu badań.

Olbrzymia skala poparcia dla zakazu palenia węglem w grodzie nad Sołą może zaskakiwać: górnicy i byli górnicy stanowią tu bardzo wpływową grupę, mnóstwo mieszkańców dojeżdża wciąż do pracy do okolicznych kopalń – Piasta, Brzeszcz oraz Janiny i dalej. Jednak nawet w gronie górniczych emerytów widać rewolucyjną zmianę myślenia: wielu z tych, którzy „od zawsze” ogrzewali swoje domy węglem (przez lata dostawali go w ramach darmowych deputatów), zastanawia się nad zmianą źródła ciepła, albo już to zrobiło.

Przyczyn jest kilka: obok racji zdrowotnych w grę wchodzi także wygoda (nawet nowoczesne kotły węglowe wymagają obsługi, a także dodatkowego miejsca, w tym składzików na opał, który trzeba każdorazowo zakupić i dowieźć); ma ona znaczenie zwłaszcza u młodszych generacji – a zmiana pokoleniowa staje się w małopolskich domach faktem. Ostatnio kłania się także czysta ekonomia – i to ona najsilniej wpływa na obecną zmianę nastrojów społecznych. Polski węgiel stał się absurdalnie drogi i coraz więcej właścicieli kotłów na to paliwo przyznaje, że spalanie go już się nie kalkuluje, zwłaszcza że wielu konsumentów narzeka na jakość („opał o teoretycznie identycznych parametrach, jak zeszłoroczne, pali się zdecydowanie gorzej, zostawia więcej popiołu i smrodzi”).

Odpada zatem – podnoszony często przez lobby górnicze - argument „patriotyczny”, że węgiel to rdzennie polskie paliwo, jego palenie nawiązuje do tradycji naszych dziadów itp. W Polsce węgiel wydobywa się bowiem dużo drożej, niż niemal wszędzie na świecie. W grudniu ceny węgla dla polskiego górnictwa sięgały 265 zł/t, podczas gdy importowany węgiel o tej samej kaloryczności można było kupić w portach bałtyckich za mniej niż 170 zł/t. W składach opału lepszy ekogroszek, a także kostka i orzech kosztują ponad 800 zł. Cenę tę można by obniżyć wyłącznie wstawiając w miejsce polskiego węgla opał z Afryki, Ameryki i Australii. Ale wtedy trzeba się pożegnać z „patriotyzmem”.

Argument, że zakaz palenia węglem „zrujnuje niezamożnych mieszkańców Małopolski” (a taki najczęściej pada podnosi lobby górnicze) także stracił sens, bo rozmija się z faktami: alternatywne źródła energii wcale nie są droższe w eksploatacji. Ba, wymiana instalacji na przyjazną środowisku z równoczesną termomodernizacją domu (wymianą okien, drzwi, ociepleniem ścian i stropów) nie tylko znacząco poprawia komfort domowników, ale i generuje oszczędności. Inwestycja taka może być nawet w całości sfinansowana ze środków publicznych (m.in. rządowego programu Czyste Powietrze).

Kopciuchów jest w naszym regionie ponad 400 tysięcy; na razie udało się je zlikwidować tylko w Krakowie, ale stolica Małopolski wciąż tonie w smogu emitowanym przez stare paleniska w gminach okalającego ją obwarzanka. Smog nadal zatruwa mieszkańców większości gmin w naszym regionie – i ci w większości mają tego serdecznie dość. Dają temu wyraz w kolejnych apelach kierowanych do władz różnych szczebli.

Oświęcim: wariant zdroworozsądkowo-radykalny

Na początku stycznia 2020 członkowie Rady ds. ekoMałopolski jako pierwsi poznali koncepcję aktualizacji Programu Ochrony Powietrza (POP) w naszym regionie – w kilku wariantach. Od tego momentu trwają konsultacje na poziomie gmin i subregionów.

Nowy POP ma przyspieszyć poprawę jakości powietrza w Małopolsce: do roku 2023 wszystkie gminy mają się mieścić w granicach dopuszczalnych poziomów stężeń pyłu PM10, pyłu PM2,5, benzo(a)pirenu i dwutlenku azotu, wyznaczonych w przepisach polskich i unijnych. W dłuższej perspektywie POP zakłada obniżenie stężeń pyłów do poziomów rekomendowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

[g]11679900[/g] smog

Służyć temu ma m.in. całkowity zakaz spalania węgla w kotłach instalowanych od roku 2021 r. Dodatkowo od 1 stycznia 2021 r. nie można by wymienić tzw. kotłów pozaklasowych oraz 3. i 4. klasy na węglowe. Spalanie biomasy byłoby możliwe tylko pod warunkiem spełnienia konkretnych standardów emisji pyłu (poniżej 20 mg/m3). W radykalniejszym wariancie całkowity zakaz spalania węgla i biomasy miałby obowiązywać w miejscowościach uzdrowiskowych Małopolski. Coraz więcej Małopolan domaga się, by nie dotyczyło to tylko uzdrowisk – lecz po prostu wszystkich gmin. Krakowianie chcą szybkiego uchwalenia zakazu w obwarzanku, bo nie chcą być podtruwani przez okolicę.

Prezydent Oświęcimia Janusz Chwierut poddał społecznym konsultacjom (zakończyły się one w piątek 21 lutego) ideę wprowadzenia całkowitego zakazu instalowania pieców na węgiel w nowych budynkach od września 2022 roku. Od stycznia kolejnego roku z miasta miałyby zniknąć wszystkie kotły pozaklasowe („kopciuchy”), a od września 2024 wszystkie kotły trzeciej i czwartej klasy. Cztery lata później zakaz ma dotyczyć również pieców piątej klasy – czyli tych, które w teorii powinny kopcić najmniej. Od 2033 roku w jednym z największych miast regionu miałby obowiązywać całkowity zakaz palenia węglem.

- Decyzja jest radykalna, jednak oczekiwana przez wielu mieszkańców, środowiska ekologiczne czy organizacje antysmogowe. Mamy przykłady Krakowa czy innych miast w Polsce, które wprowadziły takie zakazy. Liczę, że w ten sposób w zdecydowanym stopniu poprawimy jakość powietrza w mieście – przekonuje prezydent.

Podkreśla, że te zmiany są całkiem realne, jeśli mieszkańcy uzyskają wsparcie służące zmianie źródeł ciepła i termomodernizacji domów. Oświęcim od lat przeznacza na to własne środki – i jest zdeterminowany robić to dalej, zwłaszcza hucznie ogłoszony rządowy program Czyste Powietrze pozostaje w praktyce martwy, przynajmniej na razie. Zdaniem włodarzy większości małopolskich gmin, wymaga on zmian, by stał się w pełni dostępny – a przede wszystkim atrakcyjny – dla potencjalnych beneficjentów.

Dotąd dzięki miejskim dotacjom udało się zlikwidować w Oświęcimiu 179 starych kotłów (w tym 120 pozaklasowych), powietrze zatruwa jednak nadal 791 pozostałych. Prezydent gorąco zachęca ich właścicieli do wymiany źródła ciepła.

Szable zbierają jednak także obrońcy „starego węglowego ładu”. To niewielka, ale wpływowa grupa osób związanych z kopalniami, związkowców, a także handlujących węglem i kotłami na węgiel (w zachodniej Małopolsce jest kilku znaczących producentów takich kotłów). Na portalach społecznościowych zwolennicy tej opcji bardzo mocno atakują działaczy antysmogowych.

Nie zmienia to faktu, że Oświęcim znalazł się w tym sezonie grzewczym wśród miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu. W dni bezwietrzne smog zlega na większości osiedli właściwie bez przerwy, szczególnie na ludnym Zasolu, dotruwanym jeszcze przez sąsiednie wioski, w których także mieszka wielu czynnych i emerytowanych górników.

Krzeszowice: gorący czwartek antywęglowy?

W czwartek 27 lutego pod obrady Rady Miejskiej w Krzeszowicach trafić ma projekt apelu do Zarządu Województwa Małopolskiego w sprawie wprowadzenia na terenie całej gminy zakazu palenia węglem. Od grudnia apelują o to działacze Krzeszowickiego Alarmu Smogowego.

Zgodnie z ich postulatami, zakaz taki miałby wejść w życie od 1 września 2029 roku - jedynym dopuszczalnym paliwem do ogrzewania budynków stałby się wtedy gaz, olej opałowy oraz - pod pewnymi warunkami - biomasa. W przypadku nowych budynków zakaz instalowania kotłów na węgiel miałby obowiązywać już od 1 września 2022 roku.

Wyjątki miałyby stanowić nieruchomości, które z przyczyn technicznych nie zostały podłączone do sieci gazowej. W takich przypadkach dopuszczalne będzie stosowanie biomasy, ale instalacja musi spełniać wymogi tzw. ekoprojektu. Jeśli pojawi się możliwość podłączenia do sieci (np. miejscowość zostanie zgazyfikowana), mieszkańcy będą mieli pięć lat na zmianę źródła ogrzewania na gazowe. Z zapisów wyłączone zostałyby kominki (również z zastrzeżeniami).

Gdyby radni w Krzeszowicach – gminie ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, szefa małopolskiego PiS – podjęli uchwałę zgodną z apelem i oczekiwaniami wielu mieszkańców, staliby się w regionie pionierami tego typu rozwiązań. Inne gminy, np. Zabierzów, też wprawdzie rozważają zakaz palenia węglem, ale tamtejsi radni zajmą się tematem dopiero wiosną (w Oświęcimiu – w marcu).

Wielu krzeszowiczan chce przywrócenia tej miejscowości statusu uzdrowiska - bez rozwiązania problemu smogowego nie będzie to możliwe, dlatego uchwała ma spore szanse. Zwłaszcza że jej propozycje zapisane w apelu pokrywają się w dużej mierze z pomysłami na aktualizację POP, firmowanymi przez zarząd województwa złożony z działaczy PiS. Należy się jednak spodziewać wielkiej mobilizacji lobby węglowego, w tym właścicieli licznych składów opału i producentów kotłów. Będą oni przekonywać, że taki zakaz nie leży w interesie mieszkańców, uderzy w najbiedniejszych itp. Choć, jako się rzekło, nie ma to pokrycie w faktach, a uruchomienie w pełni środków zapisanych w rządowym programie Czyste Powietrze pozwoliłoby na szybką i bezbolesną wymianę trujących palenisk.

Kopalnie: rzeczywistość równoległa

Tymczasem zużycie krajowego węgla w Polsce cały czas maleje – i to nie tylko w prywatnych domach, ale i w zawodowej energetyce. W 2019 roku zużyła ona o ponad 3 mln ton (10 proc.) węgla kamiennego mniej niż rok wcześniej. „To najmniej od czasów PRL, a zapotrzebowanie w kolejnych latach wciąż będzie spadać i to dużo szybciej od rządowych prognoz. Także dzięki nowym… blokom węglowym, które mają większą sprawność, a więc do wytworzenia tej samej ilości energii potrzebują znacznie mniej paliwa” – zauważa specjalistyczny portal WysokieNapięcie.pl.

I opisuje, jak „wagony niepotrzebnego węgla dzień i noc wypełniają na zlecenie polskiego rządu centralny magazyn węgla w Wielkopolsce. W całym kraju na zwałach zalega już rekordowa ilość - 14,5 mln ton niepotrzebnego opału (półroczne zapotrzebowanie wszystkich polskich elektrowni!). Spółki energetyczne nie mają już gdzie go upychać, a w dodatku musiały wpisać do ksiąg pół miliarda złotych straty Polskiej Grupy Górniczej, utworzonej przez rząd PiS po bankructwie poprzednich spółek węglowych.

Co szokujące, PGG sprzedaje węgiel państwowym koncernom energetycznym po cenach najwyższych od siedmiu lat. Tymczasem na rynkach międzynarodowych węgiel jest dziś najtańszy od czterech lat.

Nie zważając na to wszystko, liczne centrale związkowe w PGG zażądały podwyżek płac. Zarząd PGG dogadał się z nimi: zawarte w zeszłym tygodniu porozumienie zakłada podwyżkę w wysokości 6 proc. oraz rozpoczęcie dyskusji nad systemową reformą sektora węgla kamiennego.

GUS podał niedawno, że przeciętna płaca w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego wyniosła w listopadzie 2019 r. 8,7 tys. zł, a w grudniu – gdy wypłacana jest dodatkowa pensja, czyli barbórka – 17,6 tys. zł (o ponad tysiąc złotych więcej niż w roku 2018). Podobną wypłatę dostaną górnicy za luty, gdy wypłacana jest czternastka…

„Dodatkowo strony ustaliły podjęcie działań w zakresie ograniczenia importu węgla kamiennego do Polski oraz przyśpieszenie wywozu zapasów węgla kamiennego zgromadzonych na składach przy kopalniach” – czytamy w komunikacie z porozumienia związkowców z zarządem państwowej spółki.

Związkowcy w zamian za to zrezygnowali z manifestacji zaplanowanej w Warszawie na 28 lutego.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jozek

Najpierw należy zastanowić się co w zamian, a nie zaczynać od zakazów i karania. W jaki sposób mieszkańcy dotychczas wykorzystujący węgiel mają przygotowywać posiłki i ogrzewać domy? Część mieszkańców mieszka w budownictwie wielorodzinnym, a część w jednorodzinnym i w związku z tym są różne możliwości (sprawa dostępu do prądu, gazu, możliwości ekonomiczne) przejścia na energię alternatywną. Uważam, że należy w pierwszej kolejności sprawdzać jakość opału spalanego w piecach, pomagać mieszkańcom w wymianie źródeł ciepła na bardziej ekologiczne, umożliwić ludziom dostęp do alternatywnych źródeł ciepła, a później dopiero zakazywać.

z
ziebro

Czemu eko-lobbyści nie powiedzą prawdy i wpuszczają ludzi w kanał. Za 10-15 lat praktycznie cała Europa odejdzie od gazu. W Anglii, Belgi czy Austrii w nowych budynkach już nie wolno instalować gazu!!! Najwięksi niemieccy producenci kotłów gazowych już kończą produkcję. No a gdzie to wszystko mają sprzedać jak nie u nas, dlatego jest takie parcie na urządzenia gazowe.

K
Kkkkk

Zakazu chcą tylko frajezy co myślą że nic nie będą robić i zapudarno będą mieli ciepło w domu slogany typu dom 100 m2 i 1600 zł dom 300m2 i 300 zł za gaz to możecie sobie włożyć między kartki w bajkach, mieszkanie 33m2 Kraków ogrzewanie gazowe temperatura w środku max 21 st odczuwalna nie więcej jak 18 st 350 zł co miesiąc zagaz przykład ode mnie prawdziwy, nie żebym był przeciwnikiem gazu ale takie są realia

J
Jjjjjj
25 lutego, 6:47, Gmw:

Nowy mały dom kanadyjski ok 100m 2. Koszt gazu za 2019 r - 1600 zł (2 osoby, ogrzewanie i ciepła woda). To chyba wystarczy do przekonania zwolenników węgla?

1600 zł i 18 st w domu przestańcie w końcu kłamać, człowieku rodzina 3 osoby i sama ciepła woda junkers nowej generacji to koszt około 1200 zł rocznie więc przestań wypisywać bzdury bo naiwniaki to lykaja a puzniej płacz bo jak chcą mieć ciepło w domu to buła jak za woły

G
Gmw

Nowy mały dom kanadyjski ok 100m 2. Koszt gazu za 2019 r - 1600 zł (2 osoby, ogrzewanie i ciepła woda). To chyba wystarczy do przekonania zwolenników węgla?

G
Gość

Super artykuł. Oby udało się zakazać palenia węglem

J
Ja

Chcielismy wymienic piec weglowy na gazowy ale najpierw podpiecie gazu. Po zlozeniu wniosku dlugo nam nie odpowiadano. Po pozytywnej decyzji czekalismy dokladnie 2 lata na podpiciecie gazu choc w gazowni mowili ze to "tak srednio pol roku" (tylko ustnie). Czekaliśmy na łaskawe podpięcie rowniutko 2 lata A mieliśmy omówionych robotników do wykonania centralnego, dzięki czemu jedna zima była bez ogrzewania. Polecam ;)

A
An

Są miejsca w których gazownia nie zgadza się podciągnąć gazu i tu zaczyna się problem. Zakazać łatwo, wykonać trudniej A poza Krakowem są liczne obszary "nieogazowane".

Dodaj ogłoszenie