Wyspa: Leśmian był w podobnej sytuacji do tej, w której my teraz jesteśmy

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Wyspa to nowy zespół na krakowskiej scenie rockowej, założony przez jej weterana - Piotra "Lalę" Lewickiego (pierwszy z lewej)
Wyspa to nowy zespół na krakowskiej scenie rockowej, założony przez jej weterana - Piotra "Lalę" Lewickiego (pierwszy z lewej) Materiały prasowe
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Pod nazwą Wyspa ukrywa się krakowski zespół rockowy, założony przez gitarzystę i klawiszowca Piotra "Lalę" Lewińskiego. Właśnie ukazała się debiutancka płyta grupy, na której znalazły się piosenki do wierszy Bolesława Leśmiana. Rozmawialiśmy z liderem Wyspy o tym wydawnictwie.

FLESZ - Mniej plastiku na owocach i warzywach

- Jesteś weteranem krakowskiej sceny rockowej. Kiedy zacząłeś swoją przygodę z muzyką?
- Właściwie w latach 80. Najpierw chodziłem do szkoły muzycznej i uczyłem się gry na fortepianie i kontrabasie. Wtedy jednak niespecjalnie mnie to bawiło. Zadowalałem jednak ocenami rodziców – i było OK. Dopiero pod koniec podstawówki założyłem z kumplami pierwszy zespół i poczułem, że granie jest fajne. Zaczynałem od klawiszy. Potem sięgnąłem po bas i wreszcie po gitarę. Swoje specyficzne brzmienie wypracowałem, kiedy współpracowałem z punkową grupą Id.

- Miałeś cztery własne zespoły: Bachleda Józef, Redkot, Soomood oraz Lala i Jevo Kompania. Który z nich był dla ciebie najważniejszy?
- Najbardziej sobie cenię płytę grupy Soomood. To było najbardziej ambitne granie w moim dorobku. Ale lubię też to, co robiłem z zespołem Bachleda Józef. To było jednak coś zupełnie innego. Będąc człowiekiem, który lubi się pośmiać, realizowałem w nim różne swoje złośliwe spostrzeżenia dotyczące otaczającej nas rzeczywistości. I szło mi to całkiem sprawnie. Niektórzy do dzisiaj mają te płyty i cytują znajdujące się na niej teksty na pamięć.

- Z którym z tych zespołów przebiłeś się z Krakowa na szerszy rynek?
- Właśnie z Bacheldą Józefem. (śmiech) W połowie lat 90. mieliśmy w wielu radiach Power Play, byliśmy na różnych listach przebojów. To był jednak młodzieńczy wykwit artystyczny, który nie przetrwał z prozaicznych powodów. Wchodziliśmy wtedy w dorosłość, zakładaliśmy rodziny, rodziły się nam dzieci, koledzy szli do poważnej pracy. Bo wiadomo: zespół, który chce funkcjonować na rynku, musi zarabiać przynajmniej na opłacenie rachunków swoich muzyków. Inaczej ludzie zaczynają odchodzić.

- Grałeś też ze znanymi artystami, jak Maciej Maleńczuk, Renata Przemyk czy Tomek Lipiński. Czego się od nich nauczyłeś?
- Kiedy byłem koło trzydziestki i grałem w Tilcie, nauczyłem się sporo o muzyce reggae, którą Tomek Lipiński lubił wplatać do swoich utworów. Zrozumiałem też jak ważny jest przekaz płynący z tekstów piosenek. Tomek jest bowiem mistrzem w tym fachu. Nauczyłem się również funkcjonowania w zespole: solidności, punktualności, lojalności. Tego wymagali ode mnie starsi koledzy. Ja nie byłem tam liderem, trzeba więc było się dostosować. Dzięki temu występowałam na dużych scenach – choćby w Sopocie. To było duże przeżycie.

- Teraz masz nowy zespół – Wyspa. Jak doszło do jego powstania?
- To konsekwencja moich działań teatralnych. Tworzę bowiem również muzykę do spektakli. Przez ostatnie osiem lat byłem związany z krakowskim Teatrem Barakah i kilkoma teatrami na Śląsku. W związku z tym uwrażliwiłem się na muzykę bardziej ilustracyjną. I w pewnym momencie skomponowałem muzykę do poezji Leśmiana. Renata Przemyk podpowiedziała mi, żeby zamienić te utwory na piosenki. Musiałem więc zebrać nowy zespół.

- Dlaczego akurat Leśmian?
- Kiedy trafiłem na jego wiersze, bardzo mi się spodobały. Są wieloznaczne, dużo w nich zwątpienia i depresji. Wszystko to sprawiło, że wydały mi się wyjątkowo aktualne. Poczułem, że opowiadają jakby o problemach współczesnych artystów. Leśmian był w podobnej sytuacji do tej, w której my teraz jesteśmy. Niespłacone kredyty, brak koncertów, konieczność innej pracy – wszystko to sprawia, że niejeden chce sobie palnąć w łeb. Pomyślałem, że posłuchanie Leśmiana może ich od tego odciągnąć. (śmiech) Bo okazuje się, że ktoś tak już kiedyś miał i jakoś sobie z tym poradził.

- Jak dobrałeś muzyków, którzy mieli wykonywać te utwory?
- Na bębnach gra Robert „Mały” Kasprzyk, którego pożyczyłem z punkowych grup Id i Chupacabras. Gitarzystą jest Michał „Magister” Racułt. To wyjątkowy muzyk. Aby zagrać wymyślone przeze mnie partie, musiał odrzucić swe dotychczasowe przyzwyczajenia. Mało tego: pokazał mi kilka pomysłów, które potem rozwinąłem w nowe kompozycje. Wyszło to znakomicie.

- A skąd wziąłeś wokalistkę – Elizę Ratusznik?
- Od pewnego czasu organizuję i nagłaśniam koncerty w Oliwa Pubie w Krakowie. Prowadzi go wieloletni akustyk Perfectu – dlatego zadbał o stworzenie sceny o bardzo dobrych parametrach akustycznych. To sprawia, że występują tam ciekawi artyści. I pewnego dnia pojawiła się Eliza ze swoim zespołem Autrowersja. Spodobał mi się jej głos i zaproponowałem jej współpracę. Okazało się, że to fajna dziewczyna, ma charakter, świetnie śpiewa, a do tego gra na basie. Myślę, że może wyrosnąć na postać miary Renaty Przemyk czy Kasi Nosowskiej.

- Piosenki z płyty są bardzo różnorodne: od metalu do reggae. Skąd ten pomysł?
- Muzyka jest dostosowana do tematyki tekstów. I wydaje mi się, że udało się to jakoś sensownie zrobić. Z jednej strony to ciężkie i mroczne dźwięki, ale z drugiej strony – melodyjne, jednak nie w ten banalny sposób, nie do pośpiewania przy ognisku czy do potańczenia. Utwór reggae to „Trupięgi” – piosenka, którą zadedykowałem swemu nieżyjącemu ojcu, który za życia też był muzykiem. Chciałem mu tym nagraniem oddać hołd i pożegnać się z nim, unikając też patosu.

- Można będzie was zobaczyć na żywo?
- Po raz pierwszy zagraliśmy w Oliwa Pubie w dniu 13 grudnia 2019 roku. Kolejne koncerty planowaliśmy na wiosnę następnego roku – niestety wybuchła pandemia. Mając czas, nagraliśmy płytę. Opublikowała ją wytwórnia naszego perkusisty –Drukarnia Muzyczna. Jest w sprzedaży na stronie internetowej tegoż wydawnictwa. Album jest ładnie wydany, wszystko za nasze własne pieniądze, bez żadnych państwowych dotacji. (śmiech) Mam nadzieję, że sytuacja epidemiologiczna się nie pogorszy i jesienią będziemy mogli gdzieś zagrać.

- Wyspa to jednorazowy projekt czy będzie ciąg dalszy?
- Uważam, że ta płyta jest zaczynem tego, by zespół mógł rozwijać się dalej. Chciałbym w nim scalić różne umiejętności i talenty jego członków. Kompozycje na razie są tylko moje – ale mam nadzieję, że w przyszłości choćby Eliza pokaże w pełni swój potencjał do tworzenia tekstów czy muzyki. To bardzo utalentowana osoba, z zupełnie innego rozdania niż my – starzy rockmani.

Wideo

Materiał oryginalny: Wyspa: Leśmian był w podobnej sytuacji do tej, w której my teraz jesteśmy - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie