Krakowianie tracą pracę nawet w ochronie zdrowia. W kilku branżach faktyczny lockdown. Przedsiębiorcy jadą na oparach. Jaka pomoc dla firm?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Fot. Marta Niewarta / Polska Press
Dzięki wsparciu miasta dla przedsiębiorców oraz rządowym i regionalnym tarczom rejestrowane bezrobocie w Krakowie utrzymuje się wciąż na relatywnie niskim poziomie – 2,8 proc. (w regionie jest dwukrotnie wyższe). Rośnie jednak liczba osób tracących pracę z przyczyn dotyczących zakładu pracy. W kilku branżach nastał faktyczny lockdown. Przedsiębiorcy jadą na oparach. Rząd zapowiada pomoc. Jaką i kiedy nadejdzie?

DRUGA FALA: Przez restrykcje stracili środki do życia. Branża fitness umiera

- Na razie sytuacja w naszym mieście nie wpisuje się w najgorsze scenariusze, trudno jednak przewidzieć dalszy jej rozwój, bo uruchamiając działania pomocowe nikt w mieście nie brał pod uwagę nowych obostrzeń jesienią. A te stały się już tak duże, że w kilku branżach są postrzegane de facto jako drugi lockdown – komentuje Marek Cebulak, dyrektor Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.

W Krakowie przybywa bezrobotnych. Nawet z personelu… medycznego!

Z rejestrach GUP figurowało (26 października) prawie 800 bezrobotnych, którzy stracili pracę z przyczyn dotyczących zakładu pracy. 137 z nich pracowało wcześniej w handlu, 110 w przetwórstwie przemysłowym (co pokazuje, że kryzys ogarnął również tę ważną branżę), 79 w hotelarstwie i gastronomii, 53 w firmach finansowych i ubezpieczeniowych, 50 – w podmiotach prowadzących działalność profesjonalną naukową i techniczną, 40 – w usługach, 33 w transporcie lub magazynach, 32 – w administracji, 31 w budownictwie (część firm w tej branży sygnalizuję najlepszą prosperitę w dziejach, a część upada), 24 w komunikacji i informacji.

O ile nie dziwi obecność w rejestrze GUP osób zatrudnionych dotąd w – przeżywającej gigantyczne problemy – branży kulturalnej, organizacji spotkań i imprez – to co najmniej zastanawiająca jest ostatnio pojawienie się na liście zwalnianych pracowników opieki zdrowotnej i pomocy społecznej, ponoć tak bardzo poszukiwanych dziś na rynku. To samo dotyczy pracowników oświaty.

Opisywany tu stan może się szybko zmienić – na gorsze, bo coraz więcej krakowskich firm sygnalizuje jasno, że nie przetrzyma drugiego lockdownu. Tymczasem ten lockdown, jako się rzekło, stał się faktem w gastronomii i siłowniach (niemal z dnia na dzień, co spotkało się z oburzeniem i protestami przedsiębiorców), zaś w wielu innych branżach (jak wspomniana organizacja imprez, a także targów) nigdy się nie skończył.

Jaka pomoc dla najbardziej dotkniętych branż

Z dramatycznym brakiem klientów borykają się w Krakowie wszystkie firmy związane z szeroko pojętą turystyką, zwłaszcza zagraniczną. Błagają rząd i samorząd o szybkie wsparcie. Czy tym razem ono nadejdzie – i kiedy?

Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii, zapowiedział w tym tygodniu m.in. kolejne zwolnienia z ZUS (składki za listopad płatne w grudniu) i postojowe dla najbardziej dotkniętych branż. Mają dotyczyć firm, które odnotują przychód o 40 proc. niższy niż w listopadzie zeszłego roku. Z kolei mikrofirmy będą mogły po raz kolejny sięgnąć po mikropożyczki, warunkowo bezzwrotne, w wysokości 5 tys. zł.

Jednorazowe dodatkowe świadczenie postojowe ma trafić do osób, które prowadziły na dzień 30 września 2020 r. działalność w branżach: gastronomicznej, fitness, targowej, estradowej, filmowej, rozrywkowej i rekreacyjnej, fotograficznej i fizjoterapeutycznej. Otrzymają je przedsiębiorstwa, które w październiku albo listopadzie 2020 r. odnotują przychody mniejsze o co najmniej 40 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Świadczenia i koszty obsługi wypłaty mają być sfinansowane z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Tymczasem „o wsparcie w utrzymaniu płynności firm i ochronie miejsc pracy” zaapelowali do wicepremiera Gowina także przedstawiciele Polskiej Izby Firm Szkoleniowych i Prezydium Rady ds. Kompetencji Sektora Usług Rozwojowych. W sektorze tym działa ponad 70. tys. podmiotów, w tym znaczna część to samozatrudnieni.

„Jeżeli okres pandemii wydłuży się dodatkowo do wiosny 2021 r., będzie to już trzeci okres, w którym edukatorzy nie będą generować przychodów” – ostrzegają zwracając uwagę, że sektor ten jest strategiczny dla rozwoju polskiej gospodarki.

„Zero przychodów i przeklęte koszty stałe”

Krakowscy przedsiębiorcy z branż dotkniętych faktycznym lockdownem wskazują, że rządowa pomoc skierowana jest głównie do pracobiorców, a nie do tych, którzy tworzą – zwłaszcza liczne – miejsca pracy. Wystarczy policzyć potencjalną wartość wsparcia i porównać ją z realnymi kosztami stałymi ponoszonymi przez firmy, które z powodu lockdownu nie generują żadnych przychodów. A tak jest powszechnie m.in. w branży gastronomicznej. Oferowane przez rząd ulgi i symboliczne świadczenia stanowią zaledwie kilkanaście procent sztywnych wydatków przeciętnego przedsiębiorcy - na pensje pracowników, czynsze, energię, podatki, raty zaciągniętych kredytów, spłaty leasingu itp. Nie uwzględniają też strat spowodowanych przez nagłe ogłoszenie zamknięcia lokali; a restauratorzy zostali z dnia na dzień z surowcami zakupionymi na kolejny tydzień czy wręcz tygodnie; część z nich muszą po prostu wyrzucić, bo zanim lockdown zostanie zdjęty, minie termin ważności. Co więcej, nie obejmują w ogóle firm założonych po listopadzie zeszłego roku, a takich jest wiele; żadna z takich firm, z oczywistych przyczyn, nie jest w stanie wykazać strat na poziomie 40 proc. rok do roku.

Sławomir Grzyb, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, zapowiada protesty. W powszechnej opinii przedsiębiorców, obecna oferta rządu to jedynie kroplówka przedłużająca stan śmierci klinicznej, w jakim - przez pandemię i znienacka wprowadzane ograniczenia - znalazło się wiele firm. Ich zdaniem, pomoc dla branży powinna być przynajmniej taka, jak wiosną, czyli obejmować przede wszystkim subwencje do miejsc pracy i na finansowanie bieżącej działalności (z których zasłynął PFR).

Wszystkich niepokoi też, że proponowane rozwiązania miałyby obowiązywać tylko przez miesiąc. Wprawdzie rząd zapowiada ich przedłużenie w wypadku utrzymywania się pandemii i lockdownu, ale – zdaniem przedsiębiorców – powinno to być jasno zapisane w ustawie. Tym bardziej, że już dzisiaj widać, że pandemia przed zimą nie ustąpi, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Najbardziej niepokoi przedsiębiorców, ze rząd skupia się na wsparciu dla mikrofirm (i ono może się faktycznie okazać skuteczne), a ignoruje potrzeby dużych pracodawców. A – po pierwsze – to duzi nadają ton każdej branży i wyznaczają jej poziom, a po drugie – jeśli oni zaczną się zwijać, to pracę straci mnóstwo osób. A wtedy bezrobocie w Krakowie nie będzie oscylować wokół 3 proc., tylko raczej wokół 10. Ten czarny scenariusz może się pod Wawelem ziścić szybciej, niż nam się wydaje, bo zainfekowane pandemią branże stanowią lwią część lokalnej gospodarki i silnie wpływają na sytuację na rynku pracy.

Wideo

Materiał oryginalny: Krakowianie tracą pracę nawet w ochronie zdrowia. W kilku branżach faktyczny lockdown. Przedsiębiorcy jadą na oparach. Jaka pomoc dla firm? - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie