Kraków. Pożar miejskiego archiwum. Kamery uległy zniszczeniu. Co z zapisem z monitoringu?

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Prace przy ulicy Na Załęczu Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Ponad 46 tys. złotych wydało miasto na budowę awaryjnego systemu monitoringu na terenie miejskiego archiwum przy ulicy Na Załęczu w Krakowie. Poprzedni został uszkodzony podczas pożaru, do którego doszło w lutym br. Ale jak zapewniają miejscy urzędnicy, sam zapis z monitoringu został zabezpieczony przez prokuraturę i jest przedmiotem prowadzonego śledztwa. Ciągle jest w toku, śledczy czekają na opinie biegłych, nie zdradzają więcej szczegółów.

FLESZ - Tempo szczepień w Polsce wyraźnie spada

Kamery monitoringu uszkodzone w pożarze

Z początkiem lipca opisaliśmy rosnące koszty, związane z pożarem miejskiego archiwum przy ulicy Na Załęczu w Krakowie, w wyniku którego spłonęły hale, wybudowane za 15,2 mln zł. Okazało się, że ponad 100 tys. złotych gmina wydała na samo tylko porządkowanie dokumentów po tym, jak archiwum spłonęło. Wątpliwości budzi fakt, że do tych prac zatrudniani byli nie specjaliści, a... studenci różnych kierunków krakowskich uczelni.

Jak przyznawali sami przedstawiciele magistratu, nie oczekiwali oni doświadczenia od zatrudnianych osób, tylko... chęci do ratowania cennych dokumentów. Wracając jeszcze do wydatków: jak wynikało z rejestru umów, ponad 17 tys. złotych kosztowała… dostawa czterech namiotów w rejon miejskiego archiwum, pod którymi porządkowane są dokumenty. Dostawa "artykułów do ich wyposażenia" z kolei 123 tys. złotych.

Z dokumentów wynika również, że ponad 46 tys. zł wydało miasto na budowę awaryjnego systemu monitoringu na terenie miejskiego archiwum. Poprzedni, stały system, w tym m.in. kamery, został uszkodzony i zdekompletowany w wyniku pożaru. Jest niezdatny do użytkowania. Awaryjny zamontowano, by m.in. zapewnić bezpieczeństwo dokumentacji, "znajdującej się zarówno w zniszczonych halach, jak i wydobytych dokumentów, przechowywanych w tymczasowych namiotach i mroźni".

Pytamy urzędników, co z zapisem z monitoringu, który został uszkodzony. Czy filmy przetrwały i zostały przekazane śledczym jako dowód w sprawie? - W wyniku pożaru uszkodzeniu uległa infrastruktura (kamery, przewody), związana z monitoringiem, natomiast sam zapis z monitoringu został zabezpieczony przez Prokuraturę i jest przedmiotem prowadzonego śledztwa - przekazał nam Antoni Fryczek, sekretarz miasta Krakowa. Śledczy przekazują z kolei tylko, że postępowanie trwa. Czekają na opinie biegłych.

Jak pisaliśmy początkiem lipca, przy ulicy Na Załęczu prace wciąż trwają. - Na dzień dzisiejszy zostały wyburzone dwa magazyny, znajdujące się odpowiednio na piętrze hali nr 1 i 2. Od czwartku ubiegłego tygodnia trwa rozbiórka i wydobywanie dokumentów z magazynu, znajdującego się na poziomie "0" hali nr 1 - mówili w magistracie. Określony w umowie termin zakończenia prac rozbiórkowych to początek września. Wiele wskazuje jednak na to, że zostaną zakończone wcześniej - w pierwszej połowie sierpnia. Segregacja i ratowanie dokumentów mogą potrwać dłużej.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Pożar miejskiego archiwum. Kamery uległy zniszczeniu. Co z zapisem z monitoringu? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie