Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Trzy miesiące czekała na wizytę w szpitalu Św Rafała. Odwołali spotkanie, bo lekarz się zwolnił

Anna Górska
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Anna Kaczmarz
Małgorzata Marszałek z Łodzi trzy miesiące czekała na prywatną wizytę (350 zł) w poradni neurochirurgicznej krakowskiego Szpitala im. św. Rafała. Gdy przyjechała w wyznaczonym terminie, usłyszała w rejestracji, że lekarz, do którego była zapisana... już tu nie pracuje. Małgorzata Marszałek z Łodzi trzy miesiące czekała na prywatną wizytę (350 zł) w poradni neurochirurgicznej krakowskiego Szpitala im. św. Rafała. Gdy przyjechała w wyznaczonym terminie, usłyszała w rejestracji, że lekarz, do którego była zapisana... już tu nie pracuje.

Pacjentka ma żal do personelu szpitala, że nie uprzedzono jej wcześniej o odwołaniu wizyty. - Zlekceważono ciężko chore osoby, bo takie są zwykle pacjentami poradni - mówi pani Małgorzata. - Nikt się nie pofatygował i nie zainteresował sprawą - dodaje. Szpital nie ma sobie nic do zarzucenia.

Termin wizyty u dr. Roberta Chrzanowskiego, jednego z najbardziej renomowanych neurochirurgów w Polsce, w listopadzie wyznaczono Małgorzacie Marszałek na 27 lutego, na godz. 13.30. Pod koniec stycznia kobieta zadzwoniła do rejestracji, potwierdzając termin tej wizyty. - Ze względu na moje poważne problemy z poruszaniem się i fakt, że podróżuję pociągiem pod opieką rodziny, do Krakowa wyruszyłam z Łodzi dwa dni wcześniej, aby wytrzymać trudy podróży - tłumaczy pacjentka.

27 lutego już o 12.30 pani Małgorzata stawiła się w rejestracji. Rejestratorka jednak nie wskazała numeru gabinetu, tylko poinformowała, że dr Chrzanowski już tu nie pracuje. - Najpierw podważono fakt, że na taką wizytę byłam w ogóle zapisana, a znaleziono mnie w komputerze dopiero po tym, jak pokazałam termin zapisany na ulotce szpitala - wspomina Małgorzata Marszałek.

W rejestracji poinformowano panią Małgorzatę, że dr Chrzanowski nie pracuje u św. Rafała od 1 lutego. I że 25 lutego wieczorem i 26 lutego rano ze szpitala próbowano się dodzwonić do pacjentki z wiadomością o odwołaniu wizyty. "Takie dwie informacje zarejestrował mój telefon stacjonarny w Łodzi. Odsłuchałam treści tych wypowiedzi po powrocie do domu" - skarży się kobieta w liście do dyrekcji szpitala.

Łodzianka zastanawia się jednak, dlaczego o odwołaniu wizyty szpital próbował ją powiadomić w ostatniej chwili. - Tłumaczenie, jakie usłyszałam w rejestracji, jest skandaliczne. Ponoć to duża liczba pacjentów dr. Chrzanowskiego sprawiła, że nie znaleziono mocy przerobowych, by wcześniej zadzwonić do mnie do Łodzi. Dr Chrzanowski przyjmował raz w tygodniu. Iluż to chorych nale- żało poinformować o odwołaniu wizyty - setki, tysiące? - nie kryje oburzenia pacjentka.

Pani Małgorzata złożyła skargę i oczekuje wyjaśnień. Jednak dyrekcja szpitala nie poczuwa się do winy. Justyna Bandoła, rzeczniczka lecznicy, zapewnia, że zrobiono wszystko, by powiadomić pacjentkę o odwołaniu konsultacji. - W ciągu dwóch dni wykonaliśmy cztery telefony o różnych porach, aby zwiększyć prawdopodobieństwo kontaktu z pani Małgorzatą - informuje. - Wyrażamy ubolewanie nad faktem, iż wiadomość nie dotarła na czas. Pewne zdarzenia losowe, takie jak zachorowania czy nieobecności, dotyczą jednak również lekarzy.

Bandoła dodaje, że pacjentce zaproponowano konsultację u innego lekarza. Pani Małgorzata podkreśla jednak, że zależało jej na konsultacji u dr. Chrzanowskiego. Do innego neurochirurga mogła się dostać u siebie, w Łodzi.



Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Archeologiczna Wiosna Biskupin (Żnin)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto