Trudne dzieciństwo w czasach dzikiego kapitalizmu. "Powrót do tamtych dni" w krakowskich kinach od 10 grudnia

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
„Powrót do tamtych dni”
„Powrót do tamtych dni” Kacper Chmielowski
Udostępnij:
Konrad Aksinowicz zabiera nas w swym najnowszym filmie do początku lat 90. „Powrót do tamtych dni” to słodko-gorzka opowieść o dorastaniu u boku ojca-alkoholika z ciekawymi rolami Macieja Stuhra i Weroniki Książkieiwcz. Premiera w krakowskich kinach w piątek 10 grudnia.

FLESZ - Paszport covidowy z krótszą datą ważności?

„Powrót do tamtych dni” w reżyserii Konrada Aksinowicza to wyjątkowy list miłosny do minionych lat dzieciństwa, ale też trudna historia walki z alkoholizmem ukochanego ojca. Historia, która wydarzyła się naprawdę. Reżyser filmu, Konrad Aksinowicz, poprzez tę produkcję nie tylko wraca do przeszłości, ale też rozlicza się z nią.

- Mój ojciec wyjechał do Kanady w nadziei na lepsze jutro. Plan był taki, że do niego dołączymy. Wrócił po roku i choć przekonywał, że występował w teatrze polonijnym, widziałem zdjęcia, tylko kiedy sprzątał. Jemu jako inteligentowi trudno było się w tym odnaleźć. Miałem dużo Lego, ojciec przywoził fajne płyty, ale też pił. To taki mój powrót do dzieciństwa – mówi reżyser.

Jest początek lat 90. Czternastoletni Tomek mieszka wraz z matką na jednym z wielkomiejskich osiedli. Chłopiec, podobnie jak wielu rówieśników, wychowuje się bez ojca, który wyemigrował do USA, aby zarobić na rodzinę. Pewnego dnia Alek nieoczekiwanie staje jednak w drzwiach rodzinnego mieszkania. Wraz z nim w życiu Tomka pojawia się kolorowy telewizor, klocki Lego, buty Nike i wymarzony magnetowid. Szczęście Malinowskich nie trwa jednak długo.

Jako dziecku lat 90. Aksinowiczowi zależało na tym, by jego film przenosił widza do tamtych czasów w sposób jak najbardziej naturalistyczny, dlatego zadbał o najmniejsze detale. Warstwa ikonograficzna – scenografia czy kostiumy – jest, podobnie zresztą jak te lata, w filmie bardzo wyrazista.

- Dużo jest smaczków, które ludzie wychowujący się w tych czasach wyłapią. Lata 90. pod względem kulturowym były dla nas przejściowe. Dostaliśmy mnóstwo kolorowego dziadostwa. Szynka w supermarkecie musiała nagle być zafoliowana, pojawiły się jogurciki, które nagle okazały się rakotwórcze, najgorsze soki w kartonie. To był też czas oglądania „Koła fortuny”, „Czaru par” i MTV - podkreśla reżyser.

„Powrót do tamtych dni” był także powrotem… na to samo osiedle we Wrocławiu, na którym wychowywał się reżyser.

- Napisałem do wszystkich moich znajomych z podwórka, których nie widziałem trzydzieści lat. Wielu z nich widziało się pierwszy raz od czasów dzieciństwa. Jeden z chłopaków mocno mnie zaskoczył. Zaczęliśmy rozmawiać i opowiedział mi, że jego ojciec też był alkoholikiem. Nigdy bym nie przypuszczał, zresztą w drugą stronę było podobnie. Nagle okazało się, że dzielimy tę samą historię. To było niesamowite, że żaden z nas o tym nie wiedział - tłumaczy reżyser.

W „Powrocie do tamtych dni” występuje cała plejada znakomitych aktorów: Maciej Stuhr, Weronika Książkiewicz, Katarzyna Warnke, Anna Majcher, Sebastian Stankiewicz i po raz pierwszy na ekranie Tadeusz Koziar.

„Powrót do tamtych dni” pojawi się w krakowskich kinach już w piątek 10 grudnia.

Wideo

Materiał oryginalny: Trudne dzieciństwo w czasach dzikiego kapitalizmu. "Powrót do tamtych dni" w krakowskich kinach od 10 grudnia - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie