18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Teatr dla przyjemności - BAGATELA

Artykuł sponsorowany
Udostępnij:

Późna wiosna i lato w Teatrze Bagatela – odpowiadającym zróżnicowanym repertuarem na wszelakie zapotrzebowania widzów: od beztroskich komedii wywołujących salwy odświeżającego śmiechu po ambitne adaptacje klasyki oraz intrygujące interpretacje dramaturgii współczesnej, zaspokajające najwybredniejsze gusty – zapowiadają się nadzwyczaj interesująco. Teatr, który rozsławił róg ulic Krupniczej i Karmelickiej, i zabytkowe wnętrza sceny kameralnej przy ulicy Sarego 7 zapraszają – wciąż jeszcze można wziąć udział w loterii

„Indeks Teatralny”!

Maj i czerwiec na Sarego 7

Na kameralnej Scenie na Sarego 7 witamy maj razem z doborową jedenastką wyselekcjonowaną z naszego wielopokoleniowego zespołu aktorskiego przez Iwonę Jerę, polsko-niemiecką reżyserkę o niepospolitej wyobraźni. Wespół z Michałem Olszewskim, tłumaczem sztuki Marca Beckera „My w finale 2014”, stworzyła zaskakujące widowisko, tragikomedię futbolową z piosenkami, będącą zabawną i inteligentną metaforą kraju (naszego) i społeczeństwa (nas), które niejedno ma oblicze. Głosy, płynące ze stadionów, barów, mieszkań i telewizorów, składają się na wielką pieśń o nastrojach narodu. Dowiemy się, dlaczego Trener gra na wiolonczeli, czemu pewna Kobieta ma kulę u nogi, na czym polega moment intymny Polityka oraz zobaczymy Nieukrywaną Suflerkę i doświadczymy romansu ze spalonym w tle. Przekonamy się także, czy uda się strzelić karnego kierpcem, a strzelał będzie Patryk Kośnicki, którego występu w roli „polskiego napastnika wykonującego rzut karny przez dziesięć minut” Łukasz Drewniak nie wahał się uznać debiutem sezonu 2011/12. Spektakl będzie grany także w pierwszej połowie czerwca.

Na Sarego również czeka nas spotkanie z najważniejszymi nazwiskami światowego teatru. Zaczynamy w maju od samego Shakespeare’a i najsłynniejszej bodaj opowieści o niszczycielskiej sile zazdrości, której nie zdołała pokonać miłość. „Othello” w zbierającej doskonałe recenzje i wielokrotnie wyróżnianej adaptacji Macieja Sobocińskiego, zachwyca i uwodzi: „Jago Marcina Sianki. Reżyser całej wenecko-cypryjskiej potworności. Wesz o dziwnych, jakby wciąż sennie opadniętych powiekach. Cierpki ironista, zmęczony swą przenikliwością. Desdemona Urszuli Grabowskiej. Chodząca czystość, ale też – i w tym znakomitość Grabowskiej – wiecznie umykająca dwuznaczność czystości. W końcu ten, którego zgniecie bezlitosna psychodrama sennej wszy. Otello grany przez Marcela Wiercichowskiego. Jeśli seans Sobocińskiego jest tak gęstym wcieleniem szekspirowskiej opowieści, tak mocnym gestem wiary w teatralne, a nie społeczno-publicystyczne moce Szekspira – to głównie za przyczyną roli Wiercichowskiego” – pisał po premierze zauroczony Paweł Głowacki.

Recenzenta zachwyciła również kolejna pozycja z majowego repertuaru, bez której trudno wyobrazić sobie światową dramaturgię – „Wujaszek Wania” w umieszczonej w niby-współczesnym bezczasie wersji Waldemara Śmigasiewicza: „Tak delikatne aktorstwo, po prostu piękne w swej czystej dyskrecji i w dokumentnym braku jakiejkolwiek nachalności, aktorstwo nie z naszej epoki. I świat Czechowa ulepiony tak, że gdy go oglądasz, masz wrażenie, że jest on stworzony wyłącznie dla ciebie, czujesz się więc, jakbyś zupełnie sam wszedł na chwilę do czyjegoś domu, z palcem na ustach usiadł blisko któregoś z rezydentów i oglądając jego marność, słuchając jego bezsilności – nieubłaganie tracił swe stare, tanie pocieszenia”. Spektakl grany jest w zapraszającej do emocjonalnego współuczestnictwa przestrzeni Sali Stiukowej przez aktorów wyśmienitych, cyzelujących każdy epizod spośród wielu składających się na opowieść o melancholijnej rosyjskiej prowincji, gdzie można smucić się, tęsknić, mieć marzenia, kochać, łudzić się – tyleż beznadziejnie, co jednak z wiarą w sens życia. W roli głównej występuje Dariusz Starczewski, a partnerują mu U. Grabowska, M. Walach, A. Kobielska, M. Bogucki, W. Leonowicz, P. Różański i P. Sanakiewicz.

Dla odmiany o świecie dalekim od refleksji czy melancholijnego nastroju opowiada

„Układ” według Elii Kazana. Przedstawiciel młodego reżyserskiego pokolenia, Michał Kotański, przy współpracy równie młodego autora Radosława Paczochy, stworzył pierwszą w świecie sceniczną adaptację kultowej powieści, będącej podstawą równie kultowego filmu, których akcja rozgrywa się w środowisku przypomnianym ostatnio przez serial „Mad Men”. Eddie Anderson (grany przez D. Starczewskiego) jest doskonałym produktem społeczeństwa dobrobytu: ma pieniądze, sławę, rodzinę i kochankę. Żeby dodać sytuacji pikanterii, jest on zarazem doskonałym producentem społeczeństwa dobrobytu: pracuje w agencji reklamowej. Cynicznie konsumuje i nakłania do konsumpcji, dopóki nie zapragnie po wpływem bezkompromisowej Gwen (E. Starejki) wyrwać się z zaklętego kręgu – czy też układu – i odzyskać siebie, nawet za cenę śmierci. Gorzej: za cenę utraty majątku i pozycji towarzyskiej. Nadzwyczaj ciekawy wizualnie i gęsty emocjonalnie spektakl nie pozostawia widza – ani recenzenta – obojętnym. Okazje do wyrobienia sobie własnego zdania w maju i czerwcu.

Ciesząca się niegdyś niebywałym powodzeniem na polskich scenach sztuka czeskiego aktora i dramatopisarza Pavla Landovskyego [](http://www.bagatela.pl/Spektakle/Scena_Sarego_7/1321-Pokój_na_godziny.html>„Pokój na godziny”</a> powraca na przełomie maja i czerwca w pinterowskim z ducha odczytaniu Waldemara Śmigasiewicza. Otrzymujemy pełną ironii i dystansu opowieść o tym, jak nie umiemy być dorosłymi w każdym wieku. Sztuka jest pyszną mieszanką abstrakcji, groteski, absurdu i nienatrętnej refleksji, które tak uwielbiamy w czeskim kinie. Ryszard (W. Leonowicz), żonaty mężczyzna około trzydziestki, wynajmuje od żyjących jak sta

Dodaj ogłoszenie