Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Jak bawią się Norwegowie w północnej części kraju?

MartynaF
MartynaF
W Polsce zaczęła się wiosna. Macie ciepłe dni i korzystacie ze słońca. W Norwegii, za kołem podbiegunowym dni robią się coraz dłuższe, lecz mimo to słońca tutaj brakuje.

Podbiegunowa wiosna nie jest zachęcająca. Pada, wieje, deszcz zacina z góry, z boku, niebo zakryte chmurami. Ale jak mówią Norwegowie, zwłaszcza w tej części kraju: "Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie".

O tej porze roku słońce zachodzi dopiero po 23.00. Za miesiąc już zupełnie nie doświadczę ciemności. Cóż robić w szare, zimne i wietrzne dni? Jak spędzić wolne chwile?

Imprezy w kraju, gdzie słońce nie zachodzi...

Życie rozrywkowe w centrum miasta w ciągu tygodnia praktycznie nie istnieje. Knajpy, kawiarnie, restauracje straszą pustką, o ile w ogóle są otwarte. Natomiast w piątkowe i sobotnie wieczory Norwegowie z północnej części kraju mają okazję do zabawy we własnym, niepowtarzalnym stylu…

Po pierwsze: do niemal północy w klubach jest pusto. Jeśli ktokolwiek imprezuje, robi to w domu na tzw. forspill, mówiąc krótko - "zaprawie" najniższym kosztem. Około północy w knajpach zaczyna się robić tłoczno. Zabawa trwa krótko, ponieważ lokale są zamykane o 2.00-3.00 . Nie ma zwyczaju panującego w Polsce, czyli otwarcia do ostatniego klienta.

Zabawa krótka acz intensywna. Na co dzień mrukliwi i oziębli Norwegowie doznają zadziwiającej przemiany. Można odnieść wrażenie, że są naprawdę bardzo sympatyczni. Czar pryska przy okazji następnego spotkania "na trzeźwo". Nie ma co oczekiwać odzewu na zwykłe przywitanie, nie mówiąc już o pogawędce.

Po drugie: odwiedzając knajpę w czasie trwania dnia polarnego można doświadczyć dziwnego przeżycia. Puby nie znajdują się w zamkniętych pomieszczeniach bez okien lub w podziemiach jak to często bywa w Polsce, lecz w lokalach na poziomie parteru, często przeszklonych.

Jasność, która wpada przez okna do lokalu burzy całą atmosferę. Wiadomo, że ciemność i towarzysząca jej aura tajemniczości wpływa na jakość zabawy. Spróbujcie bawić się na dyskotece przy włączonym świetle - będziecie wiedzieć, o czym mówię.

Po trzecie: zakupienie alkoholu nie należy tutaj do rzeczy łatwych! W Polsce błahostka, tutaj dla niezorientowanych w terenie niemały problem. W marketach można kupić tylko piwo do 4,5% i na dodatek trzeba to zrobić do godziny 20.00 w dni powszednie a w soboty do 18.00. Spóźnialscy co najwyżej mogą obejrzeć zakryte stoisko "piwne" i oblizać się ze smakiem. W niedziele obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży alkoholu.

Zainteresowani mocniejszymi trunkami muszą wybrać się na wycieczkę do sklepów monopolowych zwanych tutaj Vinmonopolet. To nie żart z tą wycieczką, w 40-to tysięcznym Bodo znajdują się dwa tego rodzaju sklepy. Czy utrudnienia w dostępie do alkoholu sprawiają, że Norwegowie piją mniej? Raczej nie. Piją w domach, często sami, co śmielsi nazywają się weekendowymi alkoholikami. A to chyba gorsze, niż nasze polskie wspólne imprezowanie.

Po czwarte: w piątkowe i sobotnie wieczory (trudno to nazwać wieczorami, gdy panuje dzień polarny i całą noc jest jasno) mieszkańcy snują się po centrum miasta, odwiedzając liczne budki z fast foodami. Młodzież je niezdrowo i coraz mniej zdrowo wygląda. I w tym miejscu należy obalić stereotyp o wysportowanych, dbających o formę i zdrowie Norwegach. Nie wiem skąd się to wzięło? Nie przeczę, że wielu z nich uprawia sport i są w dobrej kondycji fizycznej, ale nie jest ich procentowo więcej niż w Polsce.

Ich zdrowy wygląd i zadowolenie z życia (co może być odbierane przez Polaków jako efekt uprawiania sportów) bierze się stąd, że pochodzą z kraju, gdzie dobrze się żyje, bezstresowo spędza czas w pracy, godnie się zarabia i gdzie rząd dba o swoich obywateli.

A cudzoziemcy idą na ryby

Jak spędzają czas wolny przyjezdni? Polacy, którzy tu pracują, Rosjanie, których niedługo będzie tu więcej niż samych Norwegów, czy obywatele Azji lub Afryki? Przede wszystkim trzymają się w swoim gronie. Wielu z nich, podobnie jak my, spędza czas na wędkowaniu. W kraju, gdzie ryb w morzu jest dostatek, popołudniowe wędkowanie to niemała frajda.

Aktywny wypoczynek, świetna zabawa a przy okazji możliwość zdobycia smakowitego i zdrowego kąska na obiad. Złowienie ryby nie powinno nikomu sprawić większej trudności. Trudniej jest gdy chcemy złowić jakiś konkretny gatunek lub okaz. Największa szansa jest na złowienie czarniaków o długości około 35 cm. Waleczność tej ryby zapewni doskonałą zabawę nawet doświadczonym wędkarzom.

Poza tym nie brakuje tu dorszy. Najwięcej można złapać osobników wielkości około 2 kg. Ponieważ jest to gatunek żerujący w strefie przydennej, złowienie go wymaga już pewnego doświadczenia wędkarskiego lub odrobiny szczęścia i mocnego zestawu wędkarskiego.

Nieczęsto acz trafiają się również rdzawce, molwy, makrele czy nawet karmazyny. Wszystko zależy od miejsca, umiejętności czy zwykłego farta. Prawdziwym szczęściarzem zaś może nazwać się ktoś, kto złowił tajemniczy gatunek ryby, jakim jest halibut, tym bardziej jeśli uda się go złowić na brzegu.

Nierzadko na haku zawisają niekoniecznie pożądane stworzenia. Takimi niespodziankami może okazać się:

  • ogórek morski:

  • rozgwiazda:

  • małża:

  • glon:


Czytaj również:







od 12 lat
Wideo

Niedzielne uroczystości odpustowe ku czci św. Wojciecha w Gnieźnie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto