Jak artyści dorabiają w wakacje

M. Stokłosa, M. Paluch
Monika Brodka
Monika Brodka Karolina Misztal/Polskapresse
Podczas wakacji nie ma dnia, by w Polsce nie odbywał się jakiś festyn, kabareton czy dni miasta. To doskonała okazja dla artystów, którzy w ciągu roku nie zawsze zarabiają kokosy, np. na etatach w teatrze. Tym bardziej że gaże za wakacyjne występy są często dużo wyższe niż zazwyczaj. O ile? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudno wyciągnąć od artystów, ale spróbowałyśmy...

Aktorzy, których teatry zamykane są na czas wakacji, muszą sobie znaleźć pracę, albo przez cały rok oszczędzać, by wyjechać w lipcu i sierpniu. Tak robi np. Radosław Krzyżowski.

- Trzy tygodnie spędzę nad morzem, koło Ustki. Będę sobie wypoczywał, chodził po parku narodowym, wydmach i jeździł konno z córką. A że aktorska wakacyjna pensja jest bardzo niska, mam już na ten cel odłożone pieniądze - podkreśla.

Dodaje, że sierpień już będzie miał pracowity. - Szóstego zaczynamy próby do "Maskarady" Lermontowa w reżyserii Nikołaja Kolady, więc wracam do pracy - mówi.

Jak dodaje, najlepsza wakacyjna fucha, czyli serial, w tym roku go ominie. - Odcinki "Na dobre i na złe" będą kręcone w sierpniu, jednak bez mojego bohatera - tłumaczy.

Na pracę przy serialach może za to liczyć jego kolega z teatru, Andrzej Grabowski. - Przez dwa miesiące kręcimy kolejne odcinki "Świata według Kiepskich" i "Blondynki"- opowiada.

Jak się dowiedzieliśmy, zarobić na serialu można całkiem nieźle. Początkujący, nieznany aktor za dzień zdjęciowy dostaje 1000-1500 zł, a gwiazdy, zarówno te filmowe (jak np. Janusz Gajos) jak i serialowe (np. Małgorzata Kożuchowska) mogą liczyć na gażę 6-7 tys. zł brutto dziennie. To średnio o 2 tys. mniej, niż miesięczna pensja podstawowa w wielu teatrach. Do tego aktorzy mogą co prawda liczyć na "normy" za udział w spektaklach, jednak te wynoszą zazwyczaj kilkaset złotych.

Aktorka Teatru Ludowego Marta Bizoń w serialach nie występuje. W lipcu pracuje w teatrze - gra w trzech sztukach, natomiast w sierpniu, w czasie wolnym - dorabia śpiewając podczas wakacyjnych imprez.

- Śpiewam piosenki neapolitańskie z nagranej przez mnie płyty. Na razie mam zaplanowane dwa takie występy. Łączę je zazwyczaj z wakacjami, biorę całą rodzinę, po koncercie odpoczywamy - opowiada artystka. Dodaje, że w sierpniu w ten sposób zwiedzi z bliskimi okolice Kraśnika.

Zwiedzać po koncertach będzie również Grzegorz Turnau.

- Inowrocław, Gdańsk, leśniczówka Pranie na Mazurach- wymienia muzyk. Jak podkreśla, wakacyjne koncerty nie są dla niego bardziej dochodowe niż inne. Sum nie wymienia, podobnie jak jego kolega Andrzej Sikorowski. On w tym roku wyjątkowo nie spędza urlopu w Grecji, tylko szykuje się na pracowity sierpień. Na początku miesiąca z córką Mają zagrają koncert w Swarzędzu, 15 sierpnia kolejny na Festiwalu Franciszkańskim w Kętach, dwa dni później z Grzegorzem Turnauem w Gliwicach, a 18 sierpnia - na Jarmarku Cysterskim w Jodłowniku. - To nie są koncerty o wiele lepiej płatne niż zazwyczaj. Szanujemy pracę i nie żądamy zbyt wiele, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zagra za mniej. A miasta mają coraz mniej pieniędzy - zamiast 3-4-dniowych imprez często kończy się na jednym dniu - podkreśla. Dodaje, że choć on sam z tego nie korzysta, to dla kolegów dobrą formą dorabiania są imprezy objazdowe, np. Lato z Radiem czy seria koncertów na Wybrzeżu. Wtedy jest i transport, i opierunek, i stały dochód.

W tego rodzaju imprezach nie bierze udziału także Zbigniew Wodecki. To nie znaczy jednak, że wykonawca słynnej "Pszczółki Mai" Polski nie objeżdża. Wręcz przeciwnie - jest znany z tego, że pracuje bardzo dużo, niezależnie od pory roku. Kilka dni temu grał na plenerowym koncercie we Władysławowie. Mało tego, dostał nawet odznakę honorowego obywatela tego miasta. - Jutro znad morza jadę na koncert pod Jasło, a potem znów do góry mapy - mówi muzyk.
Dodaje, że 2 sierpnia zagra z zespołem Mitch&Mitch na Off Festiwalu w Katowicach.

- Nie wiem, co to znaczy odpoczywać, w zasadzie w ogóle nie mam wakacji - tłumaczy. Przyznaje, że lubi czasem zagrać mniej płatny koncert, gdy odpowiada mu miejsce albo publika. - Stać mnie na to - tłumaczy. Nic dziwnego, jest gwiazdą z czołówki polskich artystów. Jak sprawdzili kilka lat temu dziennikarze portalu money.pl, jego średnie honorarium za koncert to 25 tys. zł.

Są też drożsi artyści - według informacji PAP, 30 tys. zł trzeba zapłacić Monice Brodce i Kasi Nosowskiej, 40 tys. zł - zespołowi Zakopower, a Marcin Wyrobek, laureat 2. edycji programu "Mam talent", zadowala się kwotą 12 tys. zł, gdy występuje solo i 20 tys. zł, gdy koncertuje z Tango Corazon Quintet.



Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie