Awantura o odwołanie wojewódzkiej konserwator. Zawiadamiają prokuraturę, a wojewoda grozi sądem

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie mieści się przy ul. Kanoniczej
Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie mieści się przy ul. Kanoniczej Anna Kaczmarz
Udostępnij:
- Dla nas jest to próba uciszenia. Wojewoda nie potrafi merytorycznie odpowiedzieć; jedyne co potrafi, to straszyć - tak Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody ocenia reakcję wojewody małopolskiego na zawiadomienie do prokuratury złożone w związku z odwołaniem w ubiegłym roku Moniki Bogdanowskiej ze stanowiska wojewódzkiej konserwator zabytków. W czwartek wojewoda Łukasz Kmita skierował wezwania przedsądowe do dwóch krakowskich stowarzyszeń, które złożyły takie zawiadomienia, zarzucając mu m.in. niedopełnienie obowiązków. Oczekuje przeprosin oraz zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych. Jak dowiadujemy się od rzeczniczki wojewody, rozważane jest również podjęcie kroków prawnych "wobec treści szkalujących Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków".

FLESZ - Polaków jest mniej. Są dane GUS

Spór na linii wojewoda małopolski - Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody oraz Stowarzyszenie Błonia Czyżyńskie rozpętał się w ostatnich dniach. Wywołało go złożenie przez oba stowarzyszenia zawiadomienia do krakowskiej prokuratury o podejrzeniu popełnienia przez wojewodę małopolskiego Łukasza Kmitę przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego poprzez odwołanie z dniem 9 września 2021 roku Moniki Bogdanowskiej ze stanowiska małopolskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Po jej dymisji Kraków i cała Małopolska na kilka miesięcy zostały bez wojewódzkiego konserwatora. Autorzy zawiadomienia argumentują, że wskutek odwołania Moniki Bogdanowskiej doszło do "pozbawienia podległego jej dotąd urzędu warunków do skutecznego działania". Wakat na stanowisku konserwatora trwał aż ponad cztery miesiące (nowa wojewódzka konserwator została powołana dopiero w połowie zeszłego tygodnia, zresztą następnego dnia zrezygnowała i obecnie pieczę nad małopolskimi zabytkami ma kolejna osoba pełniąca obowiązki małopolskiego konserwatora).

Jako dowody składający zawiadomienie do prokuratury przedstawili wypowiedzi zastępczyni Bogdanowskiej - Dominiki Długosz udzielone naszej redakcji i cytowane w artykule pt. "Halo, czy leci z nami konserwator? Małopolska od miesięcy bez głównego opiekuna zabytków". Długosz przyznała m.in., że chodzi na połowę mniej kontroli w obiektach zabytkowych, a także, że brakowało czasu na wizyty poza Krakowem. W artykule przypominaliśmy, że Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie od dawna alarmuje, iż ma braki kadrowe i jest przeciążony pracą.

Dymisji Moniki Bogdanowskiej towarzyszyła atmosfera niedomówień i spekulacji odnośnie okoliczności i przyczyn, z jakich straciła stanowisko. "W komunikacie, ani w żadnym innym oficjalnym materiale opublikowanym przez Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie, jak też Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie podano przyczyn dla jakich Wojewoda Małopolski dokonał odwołania Pani dr hab. Moniki Bogdanowskiej ze stanowiska Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków" - wypunktowały w doniesieniu do prokuratury stowarzyszenia.

Autorzy zawiadomienia zarzucają wojewodzie, że zdymisjonowanie przez niego Moniki Bogdanowskiej, a jednocześnie niepowołanie przez kilka miesięcy jej następcy "doprowadziło do szkody w interesie społecznym, jakim jest ochrona zabytków".

Ruch krakowskich stowarzyszeń spotkał się z ostrą reakcją ze strony wojewody. W przedsądowym piśmie zażądał on przeprosin oraz zaprzestania naruszania jego dobrego imienia. Stowarzyszenia mają czas do 2 lutego na usuniecie skutków naruszeń, czego żąda od nich wojewoda. W przeciwnym razie sprawa trafi do sądu. Wojewoda domaga się od aktywistów wycofania się z treści złożonego zawiadomienia i umieszczenia na ich stronach internetowych, w mediach społecznościowych oraz u wydawców prasowych stosownych przeprosin. Oczekuje też przesłania tych przeprosin do prokuratury - tej samej, gdzie trafiło doniesienie.

Łukasz Kmita wydał oświadczenie pt.: "Miarka się przebrała. Nie pozwolę na szkalowanie dobrego imienia Urzędu".

- Wobec zniesławiających treści wyrażanych przez te organizacje, upowszechnianych przy udziale mediów, dziś (27 stycznia - red.) złożyłem przedsądowe wezwania do zaprzestania naruszania dóbr osobistych i usunięcia skutków tych naruszeń. W przypadku braku uczynienia zadość mojemu wezwaniu wystąpię na drogę sądową - poinformował wojewoda.

I dodał, że nie ma jego zgody na szkalowanie dobrego imienia instytucji publicznych, jak i naruszanie jego dobrego imienia.

- Uprawnienia wojewody do powoływania i odwoływania wojewódzkiego konserwatora zabytków są określone w ustawie. Nazywanie korzystania z tych uprawnień "przestępstwem niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego" jest daleko posuniętym nadużyciem i oczywistą nieprawdą - twierdzi Kmita.

Dopytywaliśmy w piątek w Urzędzie Wojewódzkim, dlaczego Łukasz Kmita zdecydował się zagrozić sądem akurat towarzystwom, które złożyły zawiadomienie odnośnie odwołania Moniki Bogdanowskiej, a także - czy dotąd w jakimkolwiek innym przypadku wysłał podobne wezwanie przedsądowe.

- Nie jest dla nas akceptowalne szkalowanie dobrego imienia instytucji publicznych i powielanie nieprawdy oraz zniesławiających treści. Za każdym razem, gdy taka sytuacja będzie mieć miejsce, będziemy reagować stanowczo - odpowiada Joanna Paździo, rzeczniczka prasowa wojewody małopolskiego. - W istocie, dotychczas nie kierowaliśmy formalnych wezwań przedsądowych, choć staraliśmy się prowadzić dialog z wszystkimi, którzy formułowali błędne tezy lub rozpowszechniali wątpliwe co do prawdziwości treści. Wezwanie przedsądowe jest zresztą też formą takiego dialogu, choć już na gruncie prawnym, co związane jest z formą zastosowaną przez Towarzystwo i Stowarzyszenie - przekonuje.

Przedstawicielka wojewody zwraca uwagę, że organizacje te nie wystąpiły do urzędu o żadne informacje, nie usiłowały "zgłębić tematu". - Posłużyły się doniesieniami medialnymi i na ich podstawie sformułowały pismo do Prokuratury. W naszym przekonaniu – to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, nielicujące ze standardami organizacji pożytku publicznego. Trudno nazwać takie działanie merytorycznym - taką ocenę przekazała nam rzeczniczka. Dodała, że teraz organizacje otrzymały informacje, o które wcześniej nie występowały - są zawarte w wezwaniu. - Będzie to wysoce zastanawiające, jeśli mimo uzupełnionej wiedzy dalej szerzyć będą nieprawdę - skwitowała.

Na pytanie, czy wojewoda nie chce, by sprawę wyjaśniła prokuratura i być może całkowicie oczyściła go z zarzutów, jakie stawiają oba towarzystwa, rzeczniczka zapewnia, że wojewoda jak najbardziej chce, żeby prokuratura odniosła się do sprawy. - Jesteśmy do pełnej dyspozycji prokuratury, sądów, mediów. Nie widzimy jednak powodów, aby godzić się na szerzenie szkalujących nas treści. Dobre imię podlega ochronie i my z tego prawa korzystamy - mówi.

Wojewoda w oświadczeniu zadeklarował, że będzie bronił dobrego imienia także Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie. - Mówienie o „nieprawidłowościach w toku działalności [tej] instytucji państwowej” jest uderzaniem w dobre imię urzędników, którzy są zatrudnieni w tej instytucji. Uderzaniem tym bardziej krzywdzącym, że niemającym podstaw w żadnej kontroli czy merytorycznej ocenie - stwierdził. Jak przekazała rzeczniczka wojewody, rozważane jest również podjęcie kroków prawnych wobec tych treści "szkalujących WUOZ".

O odniesienie do sprawy poprosiliśmy oba krakowskie stowarzyszenia. Stowarzyszenie Błonia Czyżyńskie przekazało, że nie udziela komentarza w tej sprawie.

- Nie zamierzamy ani niczego wycofywać, ani też zamieszczać żadnych przeprosin, których żąda wojewoda. Absolutnie nie wycofamy się z tego co napisaliśmy do prokuratury. Opublikowaliśmy nasze zarzuty, nie mamy wpływu na to, jak odczytał jej pan wojewoda. Do rozstrzygnięcia tej sprawy są dwa organy: prokuratura i ewentualnie sąd, jeśli wojewoda zdecyduje się, by ta sprawa miała właśnie tam swój finał - powiedział natomiast Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody.

Komentarza odmówiła pytana o całą sprawę była wojewódzka konserwator Monika Bogdanowska.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Awantura o odwołanie wojewódzkiej konserwator. Zawiadamiają prokuraturę, a wojewoda grozi sądem - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie