Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Adam Grzanka robi sceny [wywiad]

Redakcja
Adam Grzanka schodzi ze sceny kabaretowej, ale na scenie ...
Adam Grzanka schodzi ze sceny kabaretowej, ale na scenie ... Łukasz Żołądź
Adam Grzanka zostawia kabaret, ale na scenie pozostaje. W Teatrze Ludowym przygotowuje autorski spektakl o przygodach Tytusa, Romka i Atomka.

Zobacz też wywiad z Formacją Chatelet: Kabaret ma śmieszyć przez ośmieszanie


Adam Grzanka krakowskiej i polskiej publiczności znany jest głównie z występów w Formacji Cahtelet. Po 15 latach rozśmieszania, robi sobie przerwę, odchodzi z kabaretu i poświęca się swoim pasjom. Wraca do muzyki, wspiera bezdomne zwierzęta i przygotowuje spektakl w Teatrze Ludowym o przygodach Tutusa, Romka i Atomka.

Na miesiąc przed premierą autorskiego spektaklu opowiedział nam o tym, dlaczego postanowił zostawić kabaret, co teraz będzie robił i jak wygladają prace nad realizacją sztuki o przygodach najsłynniejszego trio komiksowego w Polsce.

Schodzisz ze sceny kabaretowej, ale całkowici ze sceny nie schodzisz, bo przygotowujesz autorski spektakl o przygodach Tytusa Romka i Atomka. To będzie spektakl dla dzieci?

Dostałem od firmy Capgemini propozycję zrobienia spektaklu dla dzieci, a że nie mam dzieci (jestem Kaczyńskim do kwadratu, bo mam dwa koty), to nie wiedziałem, jak się za to zabrać. Moim marzeniem zawsze było zrobienie Tystusa, Romka I Atomka, bo jestem wielkim fanem tych komiksów, mam na trzecie imię Tytus, a za parę dni będę miał tatuaż Tytusa. Teraz marzenie się spełnia, bo przygotowuję spektakl. Miał on być dla dzieci, ale już w trakcie pisania scenariusza, wiedziałem, że dla dzieci on nie będzie. Co więcej, boję się o te dzieci, które go zobaczą, ale usprawiedliwiam się tym, że Tytus Romek i Atomek nigdy nie byli jacyś infantylni na siłę. To były poważne umysły, zaklęte w ciałach dzieci. Nie idę na ustępstwa, wierze w to że dzieci mają wyobraźnię, że plastyka sceny im się spodoba. Chciałbym też, żeby widz w moim wieku, oglądając ten spektakl, przypominał sobie księgi z dzieciństwa, porównywał swoje wyobrażenie z tym, co i jak ja pokażę. To jest bardzo duże wyzwanie dla mnie.

Sam napisałeś scenariusz, reżyserujesz spektakl...

I nawet robię choreografię i skomponowałem muzykę! Pomaga mi w tym zespół oraz Krzysztof Satora, Michał Kowalczyk Dawid Kozłowski i Joanna Szubra.

Czyli nie będą to po prostu przełożone księgi, a autorski scenariusz na podstawie dzieł Papcia Chmiela?
Starałem się trzymać ksiąg w miare możliwości wiernie, ale w pewnym momencie niektóre dialogi musiałem pododawać sam. Miałem bardzo duży problem ze scenariuszem, bo dopadł mnie syndorm fana i zasypałem się materiałem, wszystkimi księgami. Przez dwa miesiące po mieszkaniu walało mi się po parę egzemplarzy komiksów, bo różnią sie one wydaniami, ale udało mi się wypracować pewnien klucz i scenariusz skończyłem.

Na jakim etapie teraz jesteś?

Za miesiąc premiera, więc mam już prawie wszystko: dopracowujemy choreografię, stawiamy sceny, powstają stroje, plakat. Wszystko jest jeszcze w chaosie, ale ja lubię jak z chaosu coś powstaje.

Role też masz już obsadzone?

Tak, mam już wszystkich. Powiem ci, że to jest ciekawe zadanie, bo to nie są zawodowi aktorzy. Dostałem naturszczyków, z których mam zrobić spektakl. Są pełni zapału, ale to amatorzy, więc dla mnie to też jest eksperyment socjologiczny. Zauważyłem na przykład, że "masa krytyczna jątrzenia u kobiet", jak ja nazywam to zjawisko, jest około 5. Już wyjaśniam, o co chodzi: Mam dwie sceny tylko i wyłącznie z dziewczynami. W jednej są 4 dziewczyny, poukładane, bardzo kreatywne. W drugiej, gdzie jest 6 dziewczyn (też przesympatycznych i kreatywnych), ale jest już jakieś zamieszanie. Stwierdziłem, że jeśli w jednej są 4, a w drugiej 6, to masa krytyczna tego zjawiska jest około 5. Ogarnięcie dziewczyn jest potwornie ciężkie, więc drodzy panowie, jeśli zakładacie harem, to do 5, bo później są problemy [śmiech]

Gdzie i kiedy bedzie można zobaczyć spektakl?

Premiera jest 20 grudnia w Teatrze Ludowym. To będzie tylko kilka spektakli, więc zainteresowanych proszę o kontakt, bo liczba miejsc jest bardzo ograniczona. Dochód ze spektkaklu jest przeznaczany na Fundację Siemachy, na rzecz jej podopiecznych. Być może zagramy też w Warszawie, bo Papcio Chmiel chciałby zobaczyć ten spektakl. Chyba padnę z wrażenia, jeśli będę mógł siąść pare metrów od Papcia, nie wyobrażam sobie spotkania z taką legendą.


foto. Łukasz Żołądź

Ostatnio często angażujesz się w akcje charytatywne.

Tak, nawet ostatnio ruszyłem z projektem, w którym z każdej zarobionej na konferansjerce kwoty, przeznaczam 5 procent na rzecz krakowskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt.

Zostawiasz kabaret na dobre?

Nie, po prostu biorę urlop. Po 15 latach zajmowania się tym, zrobiłem sobie podsumowanie: w jakim kierunku poszedł kabaret, a w jakim kierunku ja chciałbym pójść i trochę to się nie pokrywa. Chcę odpocząć od kabaretu w takiej formie, z jaką miałem ostatnio do czynienia.

Czyli ze sceny kabaretowej nie schodzisz?

Nie składam żadnej szabli. Zatęskniłem za spontanem artystycznym i wolnością, kiedy nie ma żadnych ciśnień, wytycznych, że to do telewizji, za krótkie, dłuższe, z muzyką, bez muzyki... Po prostu chcę przez jakiś czas angażować się w różne dziwne projekty, nie zastanawiać się, czy z tego będą profity, czy będzie to dobre, czy złe. Chcę rozwijać sie artystycznie, bo tego mi zabrakło. Postanowiłem zrobić sobie przerwę i bardzo dobrze się czuję, mentalnie odetchnąłem. Zdałem sobie sprawę z jednej fajnej rzeczy, że przez te kilka lat nie spocząłem na laurach edukacyjnych i nagle się okazuje, że potrafię robić też inne rzeczy. Najbardziej brakuje mi muzyki i do tego wracam. Do spektaklu który robię, też pisze muzykę i zaczynam się angażować w kilka projektów muzycznych m.in. z ziomalami z mojej dzielni. Prowadzę audycję w radiu, dalej chcę wykazywać się felietonicznie. To jest strasznie fajne uczucie, kiedy budzę się rano, piję kawę i zastanawiam się "co by tu... " i mam do wyboru kilka rzeczy. Jednego nie mogę się nauczyć i nad tym najbardziej ubolewam: nie potrafię pisać tekstów piosenek.

Czy chodzi o to, że kabaret się skomercjalizował?

To ty to powiedziałaś, ale oczywiście wiemy o tym, że tak własnie jest. Choć nie generalizowałbym, bo to jest tak jak z muzyką: z jednej strony masz ekstremalny, total ultra brutal death metal, a z drugiej strony Dodę. Jedno i drugie jest muzyką. Z kabaretem też tak jest. Jeśli znamy środowisko, to wiemy, że jest mnóstwo kabaretów, które robią bardzo ambitne rzeczy. Kiedy sobie przypominam, jak to było 15 lat temu. Była pogoda jak teraz i po wypiciu 5 piw na głowę ukradliśmy z Rybakiem i Niedźwiedzkim kostkę toaletową... Powiem szczerze, że zatęskniłem za czymś takim i myślę, że każdy artysta chce w pewnym momencie zrewitalizować się, odpocząć, nabrać dystansu.

No, ale to były Wasze początki, byliście młodsi, mieliście inne podejście do życia.
A ja trochę idealistycznie do tego podchodzę i myślę, że można do tego wrócić. Oczywiście nie znaczy, że pójdę w ekstremę i przestanę słuchać mp3, a zacznę kaset magnetofonowych, ale wierzę, że uda mi się zrobić mentalną grupe rekonsrukcyjną i wrócić trochę do korzeni, bo zabrakło mi w tym wszystkim nauki. Nie chcę dorabiać do tego jakiejś ideologii, ale zabrakło mi szukania, rozwoju, tego mi brakuje w kabarecie. Bądźmy szczerzy, Formacja Chatelet, która zbodywała nagrody w 1997 r. to jest inna grupa, niż to co się dzieje teraz, nie chcę tego oceniać w kategorii dobre-złe, ale po prostu inne, a ja chyba chcę poszukać  jeszcze czegoś innego. Myślę, że od jakiegoś czasu nie odnajdywałem się w tym kierunku artystycznym. Nie pokłóciłem się z chłopakami, nie ma w tym emocjonalnych podtekstów, ani sensacji, przynajmniej z mojej strony. Ja dostałem mnóstwo pozytywnej energii w związku z tą decyzją i jestem z tego zadowolony.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Wachowicz szaleje z piłą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto