Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Lady Pank zagrają bez prądu. Koncert pod hasłem "MTV Unplugged" 29 października w krakowskiej Tauron Arenie

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Lady Pank
Lady Pank Anna Kaczmarz
"MTV Unplugged" to słynny cykl koncertów bez prądu z wykorzystaniem wyłącznie akustycznych instrumentów. W zeszłym roku w jego ramach wystąpiła grupa Lady Pank. Teraz muzycy wyruszyli z tym programem w trasę po Polsce. W niedzielę 29 listopada o godz. 18 zagrają w krakowskiej Tauron Arenie.

Młodzież uzależniona od smartfona - szokujący raport! o nastolatkach

od 16 lat

Na pomysł założenia zespołu rockowego wpadł w 1981 roku ceniony autor tekstów Andrzej Mogielnicki, kiedy poznał ówczesnego gitarzystę Budki Suflera – Jana Borysewicza. Uznał, że młody instrumentalista marnuje się stojąc na drugim planie w znanym zespole, bo ma talent, który zasługuje na własną formację.

Borysewicz był w tamtym czasie zafascynowany grupą The Police, dlatego postanowił założyć nad Wisłą podobne trio. Po pierwszych nagraniach okazało się jednak, że trudno mu jednocześnie grać i śpiewać. Dlatego zaczęto poszukiwać nowego frontmana. Wybór Mogielnickiego i Borysewicza padł na Janusza Panasewicza, który śpiewał wtedy w... wojskowym zespole Desant.

- W sumie niewiele w tym Desancie robiłem, śpiewałem chórki i nosiłem sprzęt, ale zakolegowałem się z wokalistką, która była żoną Andrzeja Mogielnickiego. Ona wiedziała, że coś kombinuję swojego na próbach, dała znak Andrzejowi, a on przyjechał i posłuchał mnie. Przypadliśmy sobie do gustu na gruncie towarzyskim, więc zarekomendował mnie Jankowi. Kiedy pojawiłem się na przesłuchaniu, początkowo był nieufny. Andrzej go jednak przekonał – mówi nam Janusz Panasewicz.

Pierwsze piosenki Borysewicz i Mogielnicki sypali jak z rękawa. I każda z nich stawała się przebojem: „Mniej niż zero”, „Kryzysowa narzeczona”, „Wciąż bardziej obcy”, „Vademecum skauta” czy „Moje Kilimandżaro”. Wszystkie te utwory trafiły na debiutancki album Lady Pank, który ukazał się w 1983 roku i sprzedał się w ponad milionowym nakładzie.

Ten fonograficzny sukces grupa dyskontowała licznymi koncertami, grając jedną trasę koncertową za drugą. Widząc ogromną popularność Lady Pank nad Wisłą, Mogielnicki wpadł na pomysł, by spróbować wylansować zespół w USA. Muzycy polecieli za ocean, ale nie odnaleźli się w tamtejszym show-biznesie. Dwóch z nich zostało na w Stanach, a reszta wróciła do kraju i musiała zebrać nowy skład.

Potem nie zabrakło w historii Lady Pank skandali. Muzycy zespołu lubili bowiem rock’n’rollowy tryb życia. Zmieniali swoje życiowe partnerki, sięgali po różnego rodzaju używki, zawalali koncerty. Wszystko to jednak dodawało tylko kolorytu ich działalności. Tym bardziej, że nie zaniedbywali fanów i regularnie dostarczali im kolejnych przebojów.

Z czasem Borysewicz i Panasewicz ustatkowali się i dziś skupiają się na muzyce, a nie na skandalach. A ponieważ przyjaźnią się od czterdziestu lat, nic nie wskazuje, aby w łonie zespołu doszło kiedykolwiek do rozłamu.

- Sekretem naszej długowieczności jest miłość do muzyki. My jesteśmy pasjonatami rocka. Lubimy nagrywać płyty, dawać koncerty, cieszymy się każdą okazją do wspólnego muzykowania. To się udziela widzom, oni to czują. Gdybyśmy sami nie bawili się dobrze na scenie, ludzie by nie kupowali biletów i płyt. Dlatego myślę, że to właśnie pasja nas trzyma tyle lat na scenie – podsumowuje Janusz Panasewicz.

W czerwcu zeszłego roku Lady Pank zagrali koncert w ramach cyklu "MTV Unplugged". Teraz muzycy wyruszyli w trasę koncertową prezentującą ten program w największych miastach Polski. W niedzielę 29 października o godz. 18 składające się nań piosenki zabrzmią w krakowskiej Tauron Arenie.

- Postanowiliśmy się bardzo dobrze przygotować do tego występu. Mocno pozmieniałem aranże piosenek, które wybraliśmy. Nawet zespół miał mnie już w pewnym momencie dosyć, bo bardzo dusiłem kolegów o wręcz drobiazgi czy niuanse. To się jednak opłaciło, bo grupa była dobrze przygotowana. Nie poprawialiśmy potem żadnych instrumentów w studiu – poza drobną kosmetyką - mówi nam Jan Borysewicz.

Oprócz filarów grupy, Jana Borysewicza i Janusza Panasewicza, w koncertach weźmie udział stała sekcja rytmiczna, czyli Kuba Jabłoński i Krzysztof Kieliszkiewicz, a także muzycy sesyjni towarzyszący zespołowi: Wojtek Olszak (fortepian), Marcin Nowakowski (saksofony) i Michał Sitarski (gitara).

- Powszechnie mówi się, że akustyczne występy obnażają wszystkie niedoskonałości gry danego muzyka. Bo wszystko trzeba grać dokładniej. Pod przesterowanymi gitarami można coś ukryć. Ja się jednak z tym nie zgadzam. Jestem bowiem z innej szkoły: uczyłem się grać na czystym instrumencie, a dopiero potem go przesterowywałem. Dlatego dla mnie nie ma problemu. Zwłaszcza, że gramy dużo koncertów akustycznych. Mamy więc z tym obycie i nie sprawia to nam kłopotu - podkreśla Jan Borysewicz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Lady Pank zagrają bez prądu. Koncert pod hasłem "MTV Unplugged" 29 października w krakowskiej Tauron Arenie - Gazeta Krakowska

Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto