Prezes Cracovii Janusz Filipiak: Chcemy trwać w ekstraklasie

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Janusz Filipiak prezes Cracovii dokonał uroczystego otwarcia Cracovia Training Center w Rącznej Andrzej Banaś
Prezes Cracovii Janusz Filipiak w roku jubileuszu 115-lecia klubu jest zadowolony z kondycji „Pasów”. Mówi o sprawach bieżących i planach na przyszłość.

W jakiej kondycji jest Cracovia?

W dobrej. Patrzymy na to przez pryzmat minionego sezonu, przez pozycję, którą zajęliśmy. Wszyscy udają, że tych minus pięciu punktów nie było… Nie był to rewelacyjny sezon, ale byliśmy w półfinale Pucharu Polski, przeżyliśmy te minusowe punkty. Mam nadzieję, że to odium korupcji wreszcie od nas odejdzie.

Jak pan ocenia transfery, jakich dokonał klub przed poprzednimi rozgrywkami?

Transfery? Cóż, mówimy między sobą z trenerem Probierzem, że nie były najlepsze. Nie jest to takie proste, bo na papierze Alvarez był super, a nie spełnił oczekiwań. Taka jest prawda.

W jakiej kondycji finansowej jest klub. Czy pandemia mocno się na was odbiła?

Akcje Comarchu poszły na 260 zł., to historyczne maksimum za ostatnie 30 lat. Firma jest warta 2 mld 144 mln zł. Na kondycję finansową Cracovii trzeba patrzeć przez pryzmat całej grupy. Sprawozdania finansowe publikowane na Giełdzie mówią, że kondycja finansowa Comarchu jest bardzo dobra. To irytuje niektórych kibiców, ale jeżeli Comarch będzie potężny, to będzie potężna Cracovia.

No właśnie. Będzie potężna Cracovia? Ma pan oczekiwania znacznie większe w obliczu najbliższego sezonu, w porównaniu do ostatnich rozgrywek?

Nie chodzi tylko o moje oczekiwania. Wewnątrz klubu jesteśmy poirytowani minionym sezonem, na pewno nie spełnia to naszych oczekiwań.

Kibicom marzy się walka o mistrzostwo Polski. Piast dwa lata temu nie miał lepszych piłkarzy niż Legia, a jednak zdobył mistrzostwo Polski. Czy Cracovia jest w stanie pójść tą drogą?

Cały czas chcemy to zrobić. Po to są potężne inwestycje, potężny wysiłek finansowy. Mam nadzieję, że tak.

Mówił pan od lat, że trzeba mieć stadion, potem drużynę, by osiągać sukcesy. Ostatnie lata to nacisk na ośrodek treningowy w Rącznej. Jaki jest kolejny krok na drodze inwestycji?

To Szkoła Mistrzostwa Sportowego przy ul. Wielickiej. Będziemy przebudowywać tak, by już nie musiała istnieć w wynajętych budynkach o kiepskiej jakości. Teraz będzie na ul. Wielickiej. Wiele rzeczy nie zależy od nas, ciągle poruszamy się w obszarze pozwoleń. Uzyska bazę, jaką przyzwoity SMS powinien mieć.

A z ośrodka w Rącznej jest pan dumny?

Konsekwentnie podnosimy wartość Cracovii. Kibice postrzegają klub przez pryzmat wyników. My je mamy, na litość boską, dwa puchary w 2020 r. Cracovia nigdy w swojej historii tak długo nie była nieprzerwanie w ekstraklasie (w latach 1928-35 grała w niej osiem sezonów z rzędu, teraz pobije ten rekord - przyp.). Gdy pytają mnie, jaka jest moja wizja firmy, to mówię – przetrwać. A w sporcie – bądźmy w ekstraklasie, bądźmy stabilnym klubem.

W hokeju udawało się zdobyć siedem mistrzostw Polski za pana kadencji. Zaangażowanie finansowe pana firmy nie ma takiego przełożenia na piłkę. Czy w hokeju łatwiej to zrobić?

Tak, w hokeju jest łatwiej. Nie ma menedżerów (śmiech). Nie analizuję tego w ten sposób. Narażę się kibicom, ale nie uważam, że my ponosimy jakąś porażkę w piłce. Wszyscy by chcieli mistrzostwa. Jak ja zaczynałem, to było cały szereg klubów jak Odra Wodzisław, Polonia Bytom, Ruch Chorzów, a ich nie ma w ekstraklasie. Najważniejsze dla mnie jest, by trwać w niej. Zdobyliśmy Puchar Polski, teraz byliśmy w półfinale tych rozgrywek. Zakończyliśmy tę ohydną historię korupcji. Teraz było te minus pięć punktów. To tak łatwo się mówi, ale wcale nie tak łatwo gra z takim bagażem. Gdyby ich nie było bylibyśmy w połowie tabeli.

Cracovia dokonała już w tym okienku sześciu ruchów transferowych. Czy jeszcze czymś zaskoczy?

Z tego co namierzał trener, to są główne transfery. Przypominam, że musimy grać młodzieżowcami, trener chce, by grało ich dwóch. Główna oś zespołu jest. Jeżeli coś się trafi fajnego, a ciągle polujemy, to będzie taka możliwość, ale to musiałby być ktoś bardzo fajny. Podstawowe transfery zostały zrealizowane, mamy środki, ale musimy znaleźć kandydatów, którzy będą znacząco lepsi od tych, którzy są. Transferowaliśmy najlepszych młodzieżowców w regionie, solidnych zawodników na osi: obrona – pomoc – atak. Jeśli znajdziemy bardzo dobrych skrzydłowych, to będziemy. Liczymy na to, że im bliżej końca okna transferowego, tym bardziej będzie szansa na „złoty strzał”.

Czy temat Marko Vesovicia w Cracovii jest realny?

Nie.

Czy Pelle van Amersfoort odejdzie z Cracovii?

Nie, na pewno nie.

O ile się zwiększy ilość trenujących młodych piłkarzy po otwarciu ośrodka w Rącznej?

Nie wiem, o wiele. Jest siedem boisk, jest gdzie trenować.

Czy teraz zauważa pan taką tendencję, że łatwiej jest namówić młodego piłkarza na transfer, mając taki atut w ręku, jak baza w Rącznej?

Baza to jedno, a my desperacko potrzebujemy trenerów, dobrej jakości. Dla tej ilości zawodników. Potrzebujemy profesjonalistów. Z tym mamy w Polsce problem. Mam nadzieję, że nowy zarząd PZPN będzie lepiej rozumiał ten problem i szkolenie trenerów będzie. Mamy kogoś, kto kończy Akademię Wychowania Fizycznego i musi być profesjonalne szkolenie. Odnoszę to do sytuacji firm informatycznych. Można sobie nakupować sprzętu komputerowego, ale ktoś musi to umieć obsługiwać. My jesteśmy trochę na takim etapie. Staramy się przyciągać dobrych trenerów, to jest Piotr Giza, Marcin Dudziński, którzy grali w piłkę. To jest wyzwanie w tej chwili, by zrekrutować nowych ludzi, którzy by z nami pracowali.

Kiedy realnie mogą być pierwsze efekty otwarcia ośrodka w Rącznej?

Kobiety w Polsce pracują, żeby urodzić te dzieci (śmiech).

Nabór 17-, 18-latków będzie zwiększony?

Jesteśmy krytykowani za sieć skautingu. Wzbogacamy tych ludzi finansowo, staramy się tę siatkę powiększyć. W tej chwili już 14-latek ma menedżera, to już nie jest kwestia skautingu, tylko praca z menedżerami.

Jest taka moda, że w kontraktach piłkarze chcą mieć kwotę odstępnego. Pan mówił, że Cracovia nie będzie się na takie coś godzić.

Na czym polega problem? Mamy zdolnego juniora, który kończy 18 lat i ma podpisać kontrakt, to menedżer chce, by wpisać odstępne 300 tys. euro. Co to oznacza? Że ten ośrodek w ogóle nie ma sensu. My wykształcimy zawodnika, musimy dać mu miejsce w CLJ, U-15, U-17, U-18. Inni nie dostają tego miejsca. Jak zawodnik zacznie dobrze grać, to go natychmiast wezmą. To walka z wiatrakami.

Czy można to prawnie rozwiązać?

Nie mamy możliwości. Nie godzimy się na odstępne. Nie chodzi o pieniądze. My wykształcimy zawodnika, ma 19 lat i menedżer może go zabrać. To kolejny temat dla PZPN-u.

To na pewno utrudnia rozmowy negocjacyjne?

Na koniec odpuszczają. Potrzebna jest solidarność prezesów klubów piłkarskich, by na takie coś się nie godzić.

W obecnej kadrze są piłkarze z takimi kwotami odstępnego?

Nie. Jest krytyka, dlaczego bierzemy zagranicznych piłkarzy? Bo zagranicznemu menedżerowi w ogóle nie przyjdzie do głowy, by taki zapis robić. To cecha polskich menedżerów. A my się na to nie godzimy i nie będziemy się godzić.

Tokio Raport odc. 2

Wideo

Materiał oryginalny: Prezes Cracovii Janusz Filipiak: Chcemy trwać w ekstraklasie - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie