Wywłaszczeni za PRL ścigają się teraz z urzędnikami i deweloperem

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Pani Agnieszka Serczyk na działce niegdyś należącej do jej rodziny. W tle nowe bloki, do których  deweloper zamierza poprowadzić drogę, m.in. przez grunty, które chce odzyskać rodzina Serczyków
Pani Agnieszka Serczyk na działce niegdyś należącej do jej rodziny. W tle nowe bloki, do których deweloper zamierza poprowadzić drogę, m.in. przez grunty, które chce odzyskać rodzina Serczyków Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Rodzina pani Agnieszki Serczyk posiadała niewielką działkę na Prądniku Białym. W roku 1985 władza komunistyczna bez pytania wywłaszczyła ich z tego terenu, podobnie jak okolicznych sąsiadów. Miała tam powstać baza autobusowa i zajezdnia tramwajowa w rejonie ulicy Łokietka. Nigdy do tego nie doszło.

Teraz rodzina próbuje odzyskać działkę. Sprawa jest w toku i zmierza ku oddaniu terenu byłym właścicielom. Okazało się jednak, że zajął go deweloper. Buduje drogę do osiedla, które wybudował. Urzędnicy miejscy nic nie robią w tej sprawie, choć inwestycję nakazał wstrzymać starosta wadowicki, który prowadzi sprawę pani Serczyk.

Chodzi o niewielką działkę pomiędzy ulicami Starego Wiarusa i Pękowicką na Prądniku Białym w Krakowie. - Pamiętam, jak na działkę jeździliśmy z rodzicami. Razem pracowaliśmy i odpoczywaliśmy. Rodzice hodowali tam warzywa. I nagle została nam ona zabrana, bez pytania o zgodę. Tata dostał za nią grosze, o które musiał się jeszcze upominać - mówi pani Agnieszka. Z działki władza ludowa wywłaszczyła ich w roku 1985. Pani Agnieszka miała wtedy 13 lat. Cztery lata później jej ojciec zginął w wypadku. Jego żona została sama z trójką dzieci. O sprawie działki zapomnieli. Do tematu wrócili rok temu.

- Po śmierci babci mama robiła porządki w dokumentach i znalazła akt notarialny, który wywłaszczał ojca z działki i potwierdzał, że była to nasza własność. Mama spytała, czy coś zrobimy w tej sprawie. Pomyślałam, że spróbujemy odzyskać działkę, zwłaszcza że okoliczni sąsiedzi z powodzeniem odzyskiwali grunty, z których zostali wywłaszczeni - opowiada pani Agnieszka.

Wywłaszczona działka trafiła do miasta. W późniejszych latach została podzielona. Planowana tam baza autobusowa i zajezdnia MPK nigdy nie powstały. W ostatnich latach w okolicy pojawiła się m.in. firma, która nielegalnie zajęła gminną działkę i składowała na niej odpady wtórne. W rejonie działać zaczęli także deweloperzy. Jeden z nich wybudował już trzy bloki przy ulicy Pękowickiej. Teraz zamierza połączyć je nową drogą z ulicą Starego Wiarusa. Ta przejdzie m.in. przez grunty, o zwrot których zabiega rodzina pani Agnieszki. I tu rodzi się problem.

Starosta działa na rzecz zwrotu

Gdy jesienią tego roku rodzina pani Agnieszki upomniała się do odpowiednich organów o zwrot działki, ruszyła machina urzędnicza. Szybko okazało się, że są duże szanse na odzyskanie gruntu (zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami - szczegóły niżej).

Procedurę przejął starosta wadowicki (wyłączony został prezydent miasta Krakowa, bo orzekałby we własnej sprawie). Starosta wadowicki po wstępnym rozpatrzeniu sprawy zwrócił się do władz miasta, aby te zastopowały budowę drogi przez dewelopera do czasu finalizacji sprawy zwrotu działki. Ale urzędnicy uważają, że na chwilę obecną działka jest ich i odmawiają. Tymczasem deweloper rozpoczyna już prace budowlane.

- Inwestycja ma wydane pozwolenie na budowę. Nie ma obecnie podstaw, by wstrzymać budowę. W związku z pismem starosty wystąpiliśmy o ponowną analizę prawną - mówi Dariusz Nowak, rzecznik Urzędu Miasta Krakowa. Także w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa informują nas, że sprawa „jest objęta analizą radców prawnych”.

Co ciekawe, w odpowiedzi na nasze pytania Wydział Skarbu Miasta Krakowa odpisał nam, że... nie wyrażał zgody na żadne prace inwestycyjne na działce objętej wnioskiem o zwrot. Pozwolenie na budowę bloków (na cztery budynki) zostało wydane w marcu zeszłego roku przez innych urzędników magistratu. Wcześniej, w grudniu 2016, ten sam urząd wydał pozwolenie na budowę wspomnianej drogi.

Starosta wadowicki w piśmie do władz Krakowa napisał, że sprawa zwrotu działki powinna się wyjaśnić w połowie stycznia. Tymczasem deweloper spieszy się, aby oddać drogę jak najszybciej i móc wydać mieszkania osobom, które je zakupiły. Co jeśli droga powstanie, a dopiero potem zapadnie decyzja o zwrocie działki?

- Moim zdaniem, droga powinna powstać. Jeśli natomiast działka wróci do rodziny, to ta powinna dostać odszkodowanie za całość działki lub za część zajętą pod drogę. Wtedy reszta działki zostanie dla nich - mówi Jakub Kosek, radny miejski z Prądnika Białego.

Kiedy należy się zwrot nieruchomości?

Zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami o zwrot nieruchomości wywłaszczonej na cele publiczne byli właściciele mogą się ubiegać, jeśli w ciągu siedmiu lat od wywłaszczenia inwestycja publiczna się nie rozpoczęła i nie skończyła w ciągu 10 lat od daty wywłaszczenia. Wcześniej powinni jednak zwrócić zwaloryzowaną wartość odszkodowania.

Ojciec pani Agnieszki w 1985 roku, po wywłaszczeniu z działki, otrzymał za nią ponad 770 tysięcy ówczesnych złotych. Wtedy nie były to wielkie pieniądze. Jeśli działka wróci do rodziny, to będą musieli zwrócić kwotę w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze. Już wiadomo ze sporządzonego operatu, że będzie to nieco ponad 70 tys. zł. Tymczasem działka obecnie jest warta o wiele więcej.

Aktualne przepisy nie dają żadnej granicy czasowej, do kiedy można się domagać zwrotu wywłaszczonej nieruchomości. Chcą to zmienić obecne władze państwowe. W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa powstał projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, który zakłada, że jeśli od wywłaszczenia minęło 20 lat, a cel publiczny i tak nie został zrealizowany, to o zwrot nieruchomości nie będzie można się już w ogóle starać.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Ile kosztują święta na wyjeździe?

Wideo

Materiał oryginalny: Wywłaszczeni za PRL ścigają się teraz z urzędnikami i deweloperem - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wyborca
Radny Kosek takim specjalistą i od ogródków jordanowskich, i od in vitro, i od gołębi, i od wywłaszczeń... Człowiek orkiestra.Szkoda tylko, że zapomina przez kogo został wybrany i jak sie za te głosy odpłaca. Pinokio.
Dodaj ogłoszenie