Wisła Kraków. Tomasz Jażdżyński: Moja współpraca z obecnymi wspólnikami jest niemożliwa

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Po Jarosławie Królewskim również Tomasz Jażdżyński zorganizował briefing, na którym przedstawił swoją ocenę zaangażowania w Wisłę Kraków oraz opowiedział jak widzi najbliższą przyszłość.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Jażdżyński rozpoczął od mocnych słów: - Nie potrafię państwu powiedzieć czy to jest moja ostatnia konferencja w roli współwłaściciela Wisły Kraków. Mogę powiedzieć, że mam nadzieję, że tak jest, bo jeśli tak będzie, to znaczy, że istnieje jakiś plan, przygotowania, które pozwolą się klubowi dalej rozwijać, a te wszystkie rzeczy, które mnie ostatnio spotykają są jedynie tylko takim nieprzyjemnym elementem tego planu.

Przeprosił kibiców za czerwcową konferencję prasową oraz przyznał, że spadek z ekstraklasy Wisły jest jedną z jego największych porażek życiowych i biznesowych. A później kilkadziesiąt minut Jażdżyński rozprawiał się z plotkami na swój temat, które krążyły po Krakowie. Mówił m.in. o tym, że nigdy na Wiśle nie zarabiał.

- Ani ja, ani nikt z moich bliskich, ani żadna powiązana ze mną firma nie otrzymała żadnej gratyfikacji z Wisły Kraków - powiedział. - Pomówienia o interesowność są dla mnie szczególnie bolesne. Tym bardziej, że dotyczą one nie tylko mnie, ale również moich bliskich. Nigdy nie wziąłem, ani nikt z moich bliskich prowizji za organizację jubileuszu, za projekt koszulek czy jakikolwiek transfer. To są pomówienia.

Tomasz Jażdżyński: Nie miałem parcia na to, żeby zostać prezesem

Wiele czasu Jażdżyński poświęcił na sprawy finansowe. Podkreślał, że ostrzegał po spadku swoich wspólników, jakie mogą być problemy. - Zaraz po spadku z ekstraklasy poinformowałem pozostałych współwłaścicieli, że o ile jestem współodpowiedzialny za to, co się stało, nie jestem w stanie współfinansować Wisły, jeśli się nie zmieni sposób zarządzania w klubie.

Przyznał, że tak jak informowaliśmy kilka miesięcy temu miał zostać prezesem Wisły, ale ostatecznie na to stanowisko wybrany został Władysław Nowak.

- W czerwcu swoją gotowość przejęcia odpowiedzialności za klub złożył Władysław Nowak - opowiadał Jażdżyński. - Warunkiem było odsunięcie się rady nadzorczej od komunikowania w sprawach klubu. Na kolejnym spotkaniu w połowie lipca pan Nowak nie przedstawił kandydata na prezesa. Wtedy ustaliliśmy, że to ja pokieruję spółką. Powiedziałem też, że planowana dziura w budżecie w wysokości 4 mln złotych, jeśli nie zostaną podjęte pewne decyzje, będzie bliżej 14 mln. Nie miałem parcia na to, żeby zostać prezesem, ale uważałem, że trzeba wprowadzić inny model zarządzania Wisłą. Stało się inaczej, kilka dni później prezes Nowak zgłosił swoją kandydaturę. Ja swoją wycofałem, żeby nie prowokować pewnych napięć. I od 1 sierpnia Władysław Nowak został prezesem.

Dodał również: - Chciałem podkreślić, że pod koniec sierpnia prezes Nowak powiedział, że jest gotów do finansowania klubu. Ponieważ trzeba było ustalić algorytm na jakich należało zmienić proporcje udziałów. Padły dwie propozycje, na obie się zgodziłem. Wszyscy zgodzili się, że jeśli znajdzie się inwestor, to wszyscy oddadzą swoje akcje bez żadnego zysku, po tyle, po ile je obejmowali. Ale pan prezes wycofał się z deklaracji o finansowaniu. Powiedział, że nową koncepcją jest znalezienie inwestora. Ponieważ sam dowiadywałem się o tym z mediów, poprosiłem o zwołanie rady nadzorczej, udziałowców. Na tym posiedzeniu okazało się, że nikt nie złożył nawet wstępnej oferty z tych inwestorów zainteresowanych Wisłą. Nie uruchomiono żadnych projektów, które można było wdrożyć w spółce. Deficyt jest na takim poziomie, jaki przekazałem kolegom w lipcu. Jedynym planem, jaki został przedstawiony przez zarząd, było przelanie przez nas pieniędzy. Moje zaangażowanie byłoby w takiej sytuacji dwa razy większe. Pierwsza płatność miała zostać zrobiona szybko, bo do końca listopada są pilne płatności licencyjne.

Najistotniejsze słowa podczas całego briefingu padły jednak nieco później, gdy Jażdżyński powiedział:

- Cała ta atmosfera wokół mnie oznacza, że moja współpraca z obecnymi wspólnikami jest niemożliwa. Dlatego przekazałem im jak widzę rozwiązanie tej sprawy. W skrócie sprowadzają się one albo do odejście mnie ze spółki, albo ich wszystkich. Jestem gotów oddać akcje za tyle, ile kupiłem lub nawet za złotówkę.

W końcu Jażdżyński przyznał, że na razie jedyną osobą, która złożyła mu konkretną ofertę przejęcia akcji jest Jarosław Królewski, o czym informowaliśmy jako pierwsi. I wszystko zmierza właśnie do takiego scenariusza, skoro ten ostatni został już nawet pełniącym obowiązki prezesa wiślackiej spółki. Jażdżyński przyznał, że jeśli przekaże swoje akcje, to jest gotowy zamrozić na 2,5 roku spłatę pożyczki, jakiej udzielił Wiśle, a później rozłożyć jej spłatę na kolejne 2,5 roku.

- W grudniu zrezygnuje ze wszystkich funkcji w klubie. Nie robię tego teraz, bo mamy serię rezygnacji w klubie. Gdybym zrezygnował teraz, zdezorganizowałoby pracę spółki. A jestem odpowiedzialnym człowiekiem - dodał.

A choć najprawdopodobniej Tomasz Jażdżyński rzeczywiście odejdzie z Wisły, to powiedział też, co jego zdaniem powinno się przy ul. Reymonta zrobić jak najszybciej. - Oszczędności trzeba szukać w pierwszej drużynie, która jest zbudowana źle i jest bardzo droga. Konieczne będzie odbudowanie działu sportowego, który w ostatnich miesiącach został praktycznie zlikwidowany - stwierdził. I było to niejako uderzenie w politykę sportową Wisły, za którą odpowiedzialny do niedawna był Jerzy Brzęczek. A o to, że zgrzyta mocno również pomiędzy Jażdżyńskim i Jakubem Błaszczykowskim świadczy fakt, że na pytanie o relacje z tym ostatnim, odpowiedział, że nie chce tego komentować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial w Katarze - kibice na ulicach - bez komentarza

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Tomasz Jażdżyński: Moja współpraca z obecnymi wspólnikami jest niemożliwa - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie