Wisła Kraków słabo zagrała w Białymstoku i nie zdobyła nawet punktu

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Piłkarze Wisły Kraków po przerwie na mecze reprezentacji pojechali do Białegostoku i zagrali słabe spotkanie. Efektem tego była porażka 1:3 z Jagiellonią. I trudno tłumaczyć się faktem, że „Biała Gwiazda” ponad 80 minut grała w dziesiątkę, bo czerwoną kartkę już na początku spotkania złapała na własne życzenie… Gospodarze choć zagrali bez kontuzjowanego Jesusa Imaza i tak byli o wiele groźniejsi w ataku.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Początek meczu był dość senny. Wisła długo rozgrywała piłkę, Jagiellonia jakoś nie kwapiła się, żeby mocniej przycisnąć. O podniesienie ciśnienia w tym meczu zadbał jednak szybko Maciej Sadlok, który w totalnie nieodpowiedzialny sposób zagrał niedokładnie wszerz boiska do Michala Frydrycha. Efekt był taki, że piłkę przejął Bartosz Bida. W takiej sytuacji faulem ratował się Frydrych, a że piłkarz Jagiellonii wybiegał na czystą pozycję, to kara mogła być tylko jedna - czerwona kartka. W tym momencie nie upłynęło jeszcze nawet dziesięć minut gry!

Po chwili Adrian Gula zrobił taktyczną zmianę, ściągając wściekłego na to, że trafiło na niego Yawa Yeboaha, a wpuszczając na boisko Serafina Szotę, żeby zatkać dziurę w obronie.

Jagiellonia grała w przewadze i co zrozumiałe, uzyskała sporą przewagę. Długo jednak niewiele konkretnego z niej wynikało, bo Wisła dość dobrze się broniła, a gospodarze swoje akcje rozgrywali po prostu za wolno. Mało tego, w 31 min to Wisła stworzyła w tym meczu jako pierwsza naprawdę dobrą okazję na gola. Po dośrodkowaniu w pole karne obrona gospodarzy skoncentrowała się na Mateuszu Młyńskim, ale nagle we wszystko wmieszał się Jan Kliment i to on oddał strzał z bliska. Trafił jednak w Pavelsa Steinborsa.

To mogło się szybko na Wiśle zemścić, bo dosłownie kilkadziesiąt sekund później z drugiej strony boiska mocno uderzył Martin Pospisil. Mikołaj Biegański dobrze jednak zachował się w bramce i obronił ten strzał. Na wysokości zadania golkiper Wisły stanął również w 40 min, gdy odbił piłkę na rzut rożny po strzale głową Bogdana Tiru. To było jednak tylko odroczenie wyroku, bo właśnie po tym kornerze sposób na Biegańskiego znalazł Błażej Augustyn, który precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Jeśli szukać w tej sytuacji winnych po stronie Wisły, to należałoby wskazać na Macieja Sadloka, który za wcześnie wyskoczył do piłki i nie zdołał przeciąć jej lotu oraz Aschrafa El Mahdiouiego, który przegrał powietrzny pojedynek z Augustynem.

Obrońca Jagiellonii do szatni schodził jednak zły, bo jeszcze przed końcem pierwszej połowy był zamieszany w gola, ale dla Wisły. Po dośrodkowaniu Michala Skvarki z rzutu wolnego do piłki ruszył Pavels Steinbors, ale właśnie Augustyn wmieszał się we wszystko i głową przedłużył podanie. W tak fatalny dla siebie sposób, że wprost do Serafina Szoty. A ten uderzył w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób, czyli bez przyjęcia. Akurat tak, żeby trafić pod poprzeczkę i dać Wiśle wyrównanie.

Jagiellonia do ataków ruszyła praktycznie od pierwszego gwizdka po przerwie. Szybko formę Mikołaja Biegańskiego sprawdził Michał Żyro, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Napór gospodarzy był jednak duży, a bramka wisiała w powietrzy. Padła w 59 min, gdy z pola karnego uderzył mocno z woleja Tomas Prikryl i choć na linii bramkowej rozpaczliwie próbował jeszcze interweniować Serafin Szota, to ostatecznie piłka wpadła do siatki.

Gospodarze znów mieli prowadzenie i nieco spuścili z tonu. Wisła doszła do głosu, miała dłużej piłkę, ale nie było z tego wielkiego zagrożenia pod bramką Steinborsa. Trochę życia do ataku „Białej Gwiazdy” wniósł Felicio Brown Forbes, ale więcej w tym było twardej walki z obrońcami Jagiellonii niż piłkarskiej jakości w czystej postaci.

W końcówce meczu Wisła jednak wreszcie przycisnęła mocniej i kilka razy zrobiło się pod bramką Jagiellonii gorąco. Krakowianie nie potrafili jednak wykorzystać żadnej ze swoich sytuacji, a gospodarze też nie tylko się bronili. W 87 min fatalną stratę w środku pola zanotował Felicio Brown Forbes. Jagiellonia wyprowadziła szybki atak, który zakończył mocnym i celnym strzałem Michał Żyro. Trzecim golem napastnik „Jagi” zamknął praktycznie sprawę.

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 3:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Augustyn 41, 1:1 Szota 45+1, 2:1 Prikryl 59, 3:1 Żyro 87.
Jagiellonia: Steinbors - Tiru, Augustyn, Pazdan - Tabiś (46 Żyro), Pospisil (78 Nalepa), Prikril, Romanczuk, Nastić (85 Wdowik) - Bida (70 Struski), Cernych (85 Mystkowski).
Wisła: Biegański - Szot, Frydrych, Sadlok, Hanousek - El Mahdioui Yeboah (12 Szota), Plewka (82 Kuveljić), Skvarka (82 Hugi), Młyński (70 Starzyński) - Kliment (69 Brown Forbes).
Sędziowali: Szymon Marciniak oraz Paweł Sokolnicki i Krzysztof Nejman (wszyscy Płock). Żółte kartki: Tabiś (17, symulowanie faulu), Augustyn (24, faul), Cernych (34, faul), Nastić (54, faul), Tiru (76, niesportowe zachowanie) - Młyński (67, faul), Brown Forbes (79, faul), Szot (85, faul). Czerwona kartka: Frydrych (9, faul). Żółtą kartką ukarany został również Marian Zimen ze sztabu szkoleniowego Wisły. Widzów: 5411.

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków słabo zagrała w Białymstoku i nie zdobyła nawet punktu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie