Wisła Kraków ogrywa lidera ekstraklasy przy Reymonta!

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wisła Kraków zagrała kolejny dobry mecz i jako pierwsza w tym roku znalazła sposób na Pogoń Szczecin. „Biała Gwiazda” była też pierwszym zespołem, który strzelił bramki „Portowcom”, pierwszym, który ograł lidera ekstraklasy. Krakowianie bardzo mocno zapracowali na zwycięstwo 2:1, bo nie przyszło im ono łatwo. W ten sposób przerwali również świetną passę Pogoni, która przed przyjazdem pod Wawel nie przegrała ośmiu kolejnych meczów!

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Nie miał prostej sprawy przed meczem z Pogonią trener Wisły Peter Hyballa. Do tej pory grał stabilnym składem, ale problemy zaczęły się już tydzień wcześniej, gdy czwartą w sezonie żółtą kartkę dostał tak kluczowy piłkarz drugiej linii, jak Georgij Żukow. Trzeba było wymyślić zastępstwo i początkowo Hyballa dokonał logicznego wyboru, planując w to miejsce występ Dawida Szota. Problem w tym, że młodzieżowiec Wisły niewiele przed piątkowym meczem doznał kontuzji i trzeba było modyfikować plany. Jakby tego było mało, z urazem zmaga się również Jean Carlos Silva i dla niego też trzeba było szukać zastępstwa. Od początku zagrał Piotr Starzyński. Dwie absencje w tak newralgicznej formacji, jak pomoc to dużo. Można się zatem było zastanawiać, jak na te roszady w składzie zareaguje zespół i to w starciu z tak wymagającym rywalem jak Pogoń.

Od pierwszych minut mieliśmy szybki mecz. Wisła tradycyjnie już podeszła bardzo wysoko, atakowała Pogoń na jej przedpolu. Szczecinianie starali się omijać ten pressing i wyprowadzać kontry. Nic zatem w przewidywanym planie na to spotkanie nie było zaskoczeniem. Po pierwszych fragmentach, w których lekką przewagę miała „Biała Gwiazda”, inicjatywę zaczęła przejmować Pogoń i kilka razy zrobiło się groźnie pod bramką gospodarzy. Ci mieli o tyle szczęście, że regularnie łapali rywali na spalone. Dużo w tym wszystkim było również twardej, męskiej walki. Mecz mógł się podobać.

Wisła zaczęła też stwarzać sobie sytuacje. W końcu też uzyskała prowadzenie, będąc pierwszym zespołem w tym roku w lidze, który strzelił gola Pogoni. A może inaczej, Pogoń strzeliła go sobie sama… Zaczęło się jednak od świetnego odbioru Yawa Yeboaha, który uruchomił na skrzydle Felicio Brown Forbesa. Ten dośrodkował w pole karne, a tutaj Benedikt Zech ubiegł co prawda Piotra Starzyńskiego, ale trącił piłkę tak pechowo, że ta wpadła do bramki obok zupełnie zaskoczonego Dante Stipicy.

W kolejnych minutach Wisła przeżywała trudne chwile i miała nieco szczęścia. W 42 min powinno być bowiem 1:1, ale Michał Kucharczyk, choć miał prawie całą pustą bramkę i mnóstwo czasu, trafił akurat w Serafina Szotę. Pogoń naciskała, ale ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na niej w doliczonym czasie pierwszej połowy. To wtedy dalekie podanie posłał Łukasz Burliga. Piłka trafiła w plecy biegnącego Żana Medveda, ale spadła wprost pod nogi Felicio Brown Forbesa, a ten wypalił z dystansu jak z armaty. Na tyle precyzyjnie, że Dante Stipica jedynie odprowadził wzrokiem piłkę, jak ta wpada do siatki.

Po tym, jak wyglądał ten mecz w pierwszej połowie, trudno było przypuszczać, że prowadzenie Wisły 2:0 zamyka sprawę. Już początek drugiej części tylko to potwierdził. Pogoń potrzebowała trzech minut, żeby wrócić do gry. Zaczęło się od niepotrzebnej straty Żana Medveda przed polem karnym „Portowców”. Ci wyprowadzili szybki atak. Jeszcze przez moment wydawało się, że wiślakom uda się go zatrzymać, ale w końcu piłka trafiła do Alexandra Gorgona, który uderzył z woleja. Może nie jakoś mocno, ale na tyle precyzyjnie, żeby nieco spóźniony Mateusz Lis przepuścił piłkę do siatki.

Pogoń rzuciła się do jeszcze mocniejszych ataków, przycisnęła Wisłę, ale ta wcale nie miała zamiaru tylko się bronić. W 58 min w przeciągu kilkudziesięciu sekund „Biała Gwiazda” dwa razy poważnie zagroziła bramce Pogoni. Dante Stipica najpierw jednak zatrzymał Stefana Savicia, a po chwili Felicio Brown Forbesa.

Głównie atakowali jednak goście, więc Peter Hyballa, żeby rozruszać ofensywę, wymienił skrzydła wpuszczając na boisko Jakuba Błaszczykowskiego i debiutującego w Wiśle Krystiana Wachowiaka. W tych ostatnich minutach mniej już było składnej gry, a więcej chaosu. Pogoń atakowała, „Biała Gwiazda” momentami broniła się nieco rozpaczliwie, tylko sporadycznie kontrując. Ostatnie minuty to była już praktycznie obrona Częstochowy w polu karnym Wisły. Ostatecznie krakowianie obronili jednak niezwykle ważne trzy punkty.

Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 2:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Zech 31 samob, 2:0 Brown Forbes 45+1, 2:1 Gorgon 48.
Wisła: Lis - Burliga, Frydrych, Mehremić (39 Szota), Sadlok - Plewka – Yeboah (69 Błaszczykowski), Savić, Medved (89 Chuca), Starzyński (69 Wachowiak) - Brown Forbes.
Pogoń: Stipica - Bartkowski (75 Frączczak), Zech, Malec, Mata (83 Matynia) - Podstawski, Drygas (62 Hostikka) - Kucharczyk, Gorgon, Smoliński (83 Fornalczyk) - Zahović (75 Benedyczak).
Sędziowali: Paweł Raczkowski (Warszawa) oraz Radosław Siejka (Łódź) i Adam Kupsik (Poznań). Żółte kartki: Burliga (35, faul), Sadlok (38, faul) - Gorgon (5, faul), Zahović (28, faul), Bartkowski (64, niesportowe zachowanie), Matynia (85, faul). Widzów: mecz bez udziału publiczności.

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków ogrywa lidera ekstraklasy przy Reymonta! - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie