Wisła Kraków. Maciej Sadlok: To był najtrudniejszy okres przygotowawczy w mojej karierze 25.01.2021

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
- Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla mojego organizmu, bo czułem się po prostu mocno zmęczony treningami. Teraz jednak wchodzimy już w etap „łapania świeżości”. Głęboko wierzę, że ta ciężka praca przyniesie efekt i wszyscy to zobaczą w lidze - mówi obrońca Wisły Kraków Maciej Sadlok.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Miał pan okazję pracować z wieloma trenerami w okresie przygotowawczym. Trener Peter Hyballa zaskoczył pana czymś w ostatnich czterech tygodniach?
- Już sama nazwa okres przygotowawczy piłkarzowi jasno kojarzy się z ciężką pracą. Wiedzieliśmy, że teraz też taką pracę trzeba będzie wykonać, bo nie ma co kryć, że przygotowanie fizyczne było naszym dużym problemem jesienią. Myślę, że drużyna miała pełną tego świadomość i teraz każdy z nas wszystko robił na sto procent. Nikt nie marudził. Jeśli natomiast miałbym porównać wszystkie okresy przygotowawcze, jakie są za mną, to powiem szczerze, że tak - to był najtrudniejszy okres przygotowawczy w mojej karierze.

- To jak się pan czuje po tak ciężkiej pracy na kilka dni przed startem ligi?
- Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla mojego organizmu, bo czułem się po prostu mocno zmęczony treningami. Teraz jednak wchodzimy już w etap „łapania świeżości”. Głęboko wierzę, że ta ciężka praca przyniesie efekt i wszyscy to zobaczą w lidze.

- W sparingach widać, że często idziecie ostro do pressingu, ale też są momenty, że rywale spod niego wychodzą i wtedy kontrują was w przewadze. Nie macie obaw, że mocne zespoły w ekstraklasie będą to wykorzystywać?
- To prawda, że momentami takie sytuacje pojawiały się w sparingach. Jaka jest na to recepta? Myślę, że jeszcze lepsza organizacja pressingu, jeszcze lepsze ustawienie. Chodzi o to, żeby takie kontry zatrzymywać w zarodku, choć całkowicie nie da się tego wyeliminować. Taki będzie jednak nasz styl, taki preferuje trener Hyballa, że mamy grać na ryzyku. To futbol odważny, ciekawy dla oka. Ja wierzę, że taki styl będzie przynosił nam punkty. Dodałbym może jeszcze to, że jednak w sparingach presja jest mniejsza, a w lidze może to wyglądać lepiej.

- Jeśli mówić o plusach, jakie wynikają ze sparingów, to widać, że stwarzacie sobie zdecydowanie więcej sytuacji niż jesienią. Minus jest taki, że mało z nich wykorzystujecie. Dlaczego tak się dzieje?
- Myślę, że to trochę efekt „ciężkich nóg” po okresie przygotowawczym, co powoduje brak dokładności przy oddawaniu strzałów. Myślę jednak, że najważniejsze jest, że ta nasza gra rzeczywiście przynosi więcej sytuacji. Jest nas też przy takim sposobie gry więcej w polu karnym przeciwnika. Z czasem zaczniemy te sytuacje wykorzystywać. Jestem tego pewien.

- Wcześniej mieliście w niektórych meczach duży procent posiadania piłki, ale jeśli przyglądnąć się temu bliżej, to często te procenty były nabijane długim rozgrywaniem w linii obrony. Teraz trener Hyballa pokrzykuje z boku, żebyście szybciej przenosili akcje pod bramkę przeciwnika. Tak to ma wyglądać?
- Taka ma być Wisła, że mamy iść do przodu, że mamy dominować, naciskać przeciwnika. Będą jednak momenty, gdy będziemy też nieco dłużej rozgrywać piłkę, żeby złapać trochę oddechu. Bo taki styl wymaga naprawdę bardzo dużego zaangażowania sił i trzeba nimi bardzo rozsądnie gospodarować. Mamy jednak mądrych zawodników, którzy potrafią regulować tempo gry.

- Trochę młodych piłkarzy pojawiło się na waszych treningach. Widzi pan w którymś z nich potencjał na wiosenne objawienie?
- Cieszy mnie to, co pokazuje Piotrek Starzyński. Nawet w tym ostatnim sparingu z Bruk-Betem chłopak wszedł na boisko jak po swoje, bez żadnych obaw. Rozpoczynał nasze akcje, grał bez kompleksów. Sam mu pogratulowałem po meczu takiego występu. Niby grał krótko, ale dużo zrobił. I o to chodzi, żeby w takim wieku wykorzystywać każdą minutę na boisku. Nie tylko jednak Piotrek w ostatnim czasie pokazuje się z dobrej strony. Cała młodzież, którą trener zaprosił na nasze treningi, pokazuje, że nie są na tych zajęciach tylko „na sztukę”, ale walczą o swoje. Mają umiejętności i ja nie widzę przeszkód, żeby pokazywali się w ekstraklasie już w najbliższych miesiącach.

- O co chodzi w sprawie Tima Halla? Może pan uchylić rąbka tajemnicy?
- Myślę, że nie jest moją rolą komentowanie tej sytuacji, ale powiem naprawdę szczerze, że nawet niewiele o niej wiem. Wiem tyle, że Tim chwilę z nami był w szatni, a teraz go z nami nie ma. Jak ta sprawa się potoczy i zakończy, nie mam pojęcia.

- Wiosnę rozpoczniecie meczem z Piastem Gliwice. Trudny rywal, ale może pora zacząć wreszcie punktować na swoim stadionie, z czym mieliście ogromne problemy jesienią?
- Pierwszy mecz to zawsze pewnego rodzaju niewiadoma. W Piaście są ludzie, którzy potrafią doskonale przygotować drużynę. Robią to od lat z dobrym skutkiem. Dlatego jednego jestem pewien - czeka nas bardzo ciężka przeprawa. Piast po kryzysie zaczął punktować już pod koniec jesieni. Mimo jednak tego, że mam duży szacunek dla tej drużyny, jestem optymistą i mocno wierzę, że zaczniemy zdobywać punkty od pierwszego spotkania.

- Chciałbym pozostać jeszcze przy tej waszej fatalnej dyspozycji domowej jesienią. Tym bardziej, że teraz dwa razy z rzędu zagracie przy ul. Reymonta. Najpierw z Piastem, a później z Jagiellonią Białystok. Co było tak naprawdę powodem tego fatalnego bilansu jesienią? Brak kibiców?
- Chcemy zmienić obraz Wisły u siebie. Super byłoby zacząć od wygranych, żeby wzmocnić jeszcze morale drużyny. Jesień na pewno była w meczach u siebie bardzo słaba. W jakimś stopniu był to rzeczywiście efekt tego, że graliśmy bez kibiców. Gdy oni są, to w ciężkich chwilach na naszym stadionie człowiek jest w stanie wyzwolić z siebie jeszcze więcej. My jesteśmy jednym z tych klubów, który na braku kibiców traci najwięcej, bo doping na Wiśle jest bardzo dobry, głośny przez pełne 90 minut. Wszyscy grają jednak przy pustych trybunach i nie chcę nawet tłumaczyć tym naszej jesiennej słabości. Chcę wierzyć, że ten fatalny bilans u siebie to zwykły zbieg okoliczności. Już od meczu z Piastem mamy okazję zacząć go systematycznie poprawiać.

- Na koniec zapytam, jakie są marzenia Macieja Sadloka na cały 2021 rok?
- Przede wszystkim chciałbym, żeby było zdrowie. To jest dla piłkarza najważniejsze. A jeśli chodzi o Wisłę, to mam nadzieję, że wreszcie zaczniemy grać o coś więcej. Przez ostatnie lata była to przede wszystkim walka o przetrwanie. Teraz mamy w dużym stopniu nowy zespół i czas wreszcie zacząć grać nie tylko o utrzymanie w ekstraklasie!

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

EKSTRAKLASA 2020-21: WYNIKI, TABELA, TERMINARZ, PLAN TRANSMISJI

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Maciej Sadlok: To był najtrudniejszy okres przygotowawczy w mojej karierze 25.01.2021 - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie