Wisła Kraków. Jerzy Brzęczek: Nie musimy oszukiwać przeznaczenia...

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Jesienią Radomiak wygrał w Krakowie z Wisłą 1:0. Jak będzie w rewanżu?
Jesienią Radomiak wygrał w Krakowie z Wisłą 1:0. Jak będzie w rewanżu? Andrzej Banaś
Udostępnij:
Już tylko minimalne szanse ma Wisła Kraków na pozostanie w ekstraklasie. Sytuacja może się jednak zmienić znacząco po 33. kolejce. Po pierwsze jednak muszą korzystnie ułożyć się wyniki innych meczów dla „Białej Gwiazdy”, a po drugie ona sama musi zapunktować w meczu z Radomiakiem. Najlepiej wygrać. Początek meczu w Radomiu w niedzielę o godz. 17.30.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Wiślacy, gdy będzie rozpoczynał się ich mecz, będą znali już wszystkie inne wyniki. Szczególnie interesować muszą ich te z Mielca, gdzie Stal podejmie Śląsk Wrocław i z Lubina, gdzie Zagłębie zagra z Rakowem Częstochowa. Nie bez znaczenia będzie również wynik konfrontacji w Niecieczy w meczu Bruk-Betu z Piastem Gliwice. Przy korzystnym układzie rezultatów, Wiśle mogą wystarczyć nawet cztery punkty w dwóch ostatnich meczach. Przy niekorzystnym, nawet sześć nie wystarczy. Podopieczni Jerzego Brzęczka stoją zatem pod ścianą, ale walczyć muszą do końca, bo choć sami narobili sobie gigantycznych problemów, to wciąż mogą jeszcze sprawić, żeby rok 2022 nie został dopisany czarnymi zgłoskami w historii klubu z ul. Reymonta do lat 1964, 1985 i 1994, gdy Wisła spadała z ekstraklasy.

Kilka znaków zapytania w Wiśle przed wyjazdem do Radomia

Przed wyjazdem do Radomia sytuacja kadrowa Wisły nie jest idealna. Kontuzjowani są od dłuższego czasu Jakub Błaszczykowski i Alan Uryga. Pod znakiem zapytania stoi gra takich piłkarzy jak: Joseph Colley, Zdenek Ondrasek, Marko Poletanović i Gieorgij Żukow.

Pytany jak duże są te znaki zapytania, trener Wisły Jerzy Brzęczek odpowiada: - Jeśli chodzi o Zdenka i Żukowa to mieli problemy żołądkowe po ostatnim meczu i dopiero od piątku zaczęli trenować z drużyną. Z kolei Colley i Poletanović trenują indywidualnie i decyzję w ich sprawie podejmiemy dopiero przed wyjazdem do Radomia.

Gdyby w ataku nie mógł ostatecznie zagrać Zdenek Ondrasek, szansę być może dostanie Jan Kliment. - Jan w moim odczuciu zaliczył pozytywne wejście na boisko w meczu z Jagiellonią. Jego praca w ostatnich tygodniach wyglądała bardzo pozytywnie. Jestem z niego zadowolony - ocenia Brzęczek.

Statystyki są po to, żeby je zmieniać

O ile przed meczem z Jagiellonią Wisła była w sytuacji bardzo złej, o tyle obecnie jest już w dramatycznej. Brzęczek mówi jednak: - Myślę, że nie musimy oszukiwać przeznaczenia. Na dzisiaj nie wszystko jest w naszych rękach nawet przy dwóch zwycięstwach. Na razie jednak kluczowy będzie mecz z Radomiakiem. I tak podchodzimy do sprawy, że tylko zwycięstwo nas w tym meczu urządza.

Problem w tym, że Wisła wygrała w tym roku zaledwie raz. A jeśli zaglądnąć w statystyki wyjazdów „Białej Gwiazdy”, to sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Ostatni raz Wisła wygrała bowiem poza stadionem przy ul. Reymonta w… 11. kolejce. Miało to miejsce 16 października minionego roku w Zabrzu, gdy pokonała Górnika 1:0.
- Przede wszystkim statystyki są również po to, żeby je zmieniać - nie traci jednak nadziei Jerzy Brzęczek. - Jeśli chodzi o zaangażowanie, te wszystkie aspekty, które pokazuje drużyna, nie mogę mieć jakichkolwiek zarzutów pod adresem piłkarzy. Było kilka spotkań, gdy byliśmy blisko zwycięstw, a nie byliśmy konsekwentni. Zabrakło też szczęścia. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie zwyciężyć w Radomiu i czekać na ostatni mecz u siebie.

Wobec sytuacji w tabeli, również sytuacji kadrowej, zasadne jest pytanie, czy Jerzy Brzęczek będzie chciał coś zmienić jeśli chodzi o ustawienie taktyczne.
- Na pewno nie będziemy robić zmian - zaprzecza szkoleniowiec. - Trzeba zachować chłodną głowę i obiektywnie ocenić sytuację, jaka miała miejsce w poprzednich meczach. My nie wyglądaliśmy ostatnio źle pod względem fizycznym czy taktycznym. Każdy obiektywnie oceniając te spotkania jeśli chodzi o jakość, o motorykę, mobilizację, to widzi, że akurat z tym nie mamy też problemu. Nie potrafiliśmy odnieść zwycięstwa, ale to nie oznacza, że nie jesteśmy w stanie wygrać w tych dwóch ostatnich spotkaniach, które są przed nami.

Przed meczem z Wisłą Radomiak podejmował Zagłębie Lubin i był to kompromitujący występ beniaminka. Radomianie po prostu stali na boisku, przegrali 1:6. Zapytany czy spodziewa się podobnej postawy rywala czy wprost przeciwnie, dużej woli rehabilitacji za mecz z „Miedziowymi”, Brzęczek mówi:

- Spodziewamy się zdecydowanie innej postawy Radomiaka niż to miało miejsce w meczu z Zagłębiem Lubin. Po takiej porażce drużyna zawsze chce pokazać inną twarz. Rozmawialiśmy już z zespołem i przestrzegaliśmy, że ta porażka 1:6 nie jest odzwierciedleniem jakości tego zespołu. Jest nowy trener, który będzie mobilizował zespół przed ostatnim spotkaniem na swoim stadionie. Nie ulegamy sugestii patrząc na wynik drużyny z Radomia w meczu z Zagłębiem.

Na sugestię jednego z dziennikarzy, że w grze wiślaków widać już oznaki rezygnacji, Brzęczek mocno zaoponował: - Nie zgodzę się, że drużyna nie miała ostatnio determinacji. Popatrzmy choćby na Manu. Różnica polegała na tym, że z Piastem strzelał po słupkach, porzeczkach. Teraz miał trzy podobne sytuacje i nie trafiał w cel. Chęci jednak nie brakuje. Motywacja, zaangażowanie w tej drużynie są odpowiednie. Oczywiście, jeśli jesteś na takim miejscu, jakim jesteśmy, zawsze będą wątpliwości. Patrząc jednak na ostatnie dni, podchodzę do tego pozytywnie i wierzę, że droga, którą obraliśmy, konsekwencja w dążeniu do celu w tych dwóch ostatnich spotkaniach zostaną nagrodzone.

Trener Wisły był kolejny raz pytany, czy jego podopieczni oglądają mecze rywali w walce o utrzymanie. Tak jak wspomnieliśmy na wstępie, tak się ułożyła 33. kolejka, że „Biała Gwiazda” znów gra na jej koniec, więc będzie już znała rozstrzygnięcia na innych stadionach.
- To jest kwestia indywidualna - mówi Brzęczek. - W sobotę jedziemy do Radomia, więc będziemy w podróży. Wieczorem będziemy w hotelu i będziemy przygotowywać się do tego, co nas czeka w niedzielę. Wiele było już kolejek, które kończyliśmy. Nie ma to znaczenia. Najważniejszą kwestią jest realizacja zadań, jakie mają piłkarze. I potrzebne jest też trochę szczęścia.

Dopytywany z kolei czy jeśli wyniki ułożą się dla Wisły korzystnie, bierze pod uwagę zmianę taktyki na bardziej asekuracyjną, bo nawet remis może dać jego zespołowi w końcowym rozrachunku utrzymanie, dodaje: - Zawsze taktykę ustawiamy pod zwycięstwo, pod zdobycie trzech punktów. Z perspektywy czasu każdy punkt jest ważny. O tym musimy pamiętać. Musimy sobie przypomnieć choćby wynik z Wisłą Płock, gdy drużyna wyciągnęła na remis, a później działy się różne rzeczy już w doliczonym czasie gry i teraz tego punktu nie mamy. Kibice, dziennikarze lubią takie rzeczy, ale my trenerzy, piłkarze musimy czasem zachować zimną głowę. Walczymy o zwycięstwo, ale są czasami takie sytuacje w ostatnich minutach, że warto poszanować nawet jeden punkt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Jerzy Brzęczek: Nie musimy oszukiwać przeznaczenia... - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie