Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków. Grzegorz Pater: Chciałbym znów oglądać Wisłę w europejskich pucharach

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Andrzej Wiśniewski
- Jestem bardzo za tym, żeby inwestować w młodzież, stawiać na swoich chłopaków. Wiemy, że inaczej wyglądało to za czasów Bogusława Cupiała, który miał swoje poglądy na temat szkolenia. Mówiąc obrazowo, nie chciał wypiekać, wolał kupić gotowy bochenek chleba. Myślę jednak, że Wisła jest takim klubem, w którym powinno się mocno postawić na szkolenie - mówi były piłkarz Wisły Kraków Grzegorz Pater.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Co u pana słychać?
- Jestem trenerem w IV-ligowym Orle Ryczów. Może nie jest to klub znany w całej Polsce, ale ma swoje aspiracje. Pracuję w nim od klasy A, doszliśmy do IV ligi, a chcemy grać jeszcze wyżej. Teraz nie udało się awansować przez nieco słabszą końcówkę sezonu, ale potencjał w klubie, w regionie jest na to, żeby z czasem awansować. Mamy coraz lepszą infrastrukturę. Pomału, krok po kroku jest w Orle coraz lepiej.

- Pewnie śledzi pan to, co dzieje się w Wiśle Kraków, z którą odnosił pan swoje największe sukcesy?
- Oczywiście, jestem na bieżąco. W poprzednim sezonie oglądałem przede wszystkim mecze w rundzie wiosennej i było sporo nerwów. Gra nie była najlepsza, zagrożenie spadkiem długo było realne. Nie było w związku z tym takiej pełnej przyjemności z oglądania meczów Wisły, bo człowiek jednak się stresował, czy nie zakończy się to wszystko jakąś katastrofą. Pół życia spędziłem na Reymonta, więc tym wszystkim cały czas żyję. Bardzo bym chciał, żeby Wisła znów walczyła o wyższe cele. Mam wielką nadzieję, że skoro po tłustych latach przyszły nieco chudsze, to teraz karta znów się odwróci, a „Biała Gwiazda” będzie biła się o mistrzostwo Polski. Chciałbym znów oglądać na Wiśle mecze w europejskich pucharach.

- W Wiśle dochodzi teraz do rewolucji kadrowej. Klub robi dużo transferów, zatrudniono nowego trenera. Liczy pan, że to będzie dla Wisły krok w kierunku lepszych wyników już w nowym sezonie?
- Oby tak było. Przyznam szczerze, że nie analizowałem jakoś dokładnie tych nowych piłkarzy, którzy przychodzą, ale nawet pobieżna lektura tekstów o nich świadczy, że to nie są przypadkowi zawodnicy. To powinno pomóc również nowemu trenerowi, bo żeby on zrobił wynik, musi mieć jakość na boisku. Jak jej nie ma, to nawet najlepszy szkoleniowiec nic nie wymyśli. Kuba Błaszczykowski, inni właściciele wiedzą jednak, co chcą zrobić. Krok po kroku starają się wyprowadzać klub na prostą, również pod względem sportowym. Myślę, że wszyscy potrzebujemy jeszcze trochę cierpliwości, bo tego wszystkiego nie da się odbudować z dnia na dzień. Jestem jednak pewien, że jest już bliżej niż dalej do tego, żeby Wisła znów znalazła się w czołówce polskiej ekstraklasy.

- Transfery to jedno, ale z drugiej strony w Wiśle zaczynają mocniej zwracać uwagę na szkolenie. Pan jest przykładem wychowanka, który przeszedł całe szkolenie przy ul. Reymonta, żeby przebić się do podstawowego składu pierwszej drużyny. Pewnie szczególnie pana cieszy, że zmieniono podejście do młodzieży w Wiśle.
- Jestem bardzo za tym, żeby inwestować w młodzież, stawiać na swoich chłopaków. Wiemy, że inaczej wyglądało to za czasów Bogusława Cupiała, który miał swoje poglądy na temat szkolenia. Mówiąc obrazowo, nie chciał wypiekać, wolał kupić gotowy bochenek chleba. Myślę jednak, że Wisła jest takim klubem, w którym powinno się mocno postawić na szkolenie. Jeśli będzie to zrobione z głową, jeśli ludzie za to odpowiedzialni wykażą się cierpliwością, to przyjedzie w końcu taki moment, w którym co roku do pierwszej drużyny wskakiwać będzie dwóch, trzech wychowanków. I wtedy wszyscy będą mieć satysfakcję. Kibice będą mieli się z kim utożsamiać. Ja mogę tylko powspominać, jak to było ze mną. Już gdy byłem trampkarzem, człowiek przeżywał np. podawanie piłek na meczach. Nie mogliśmy się doczekać tych meczów. Staliśmy blisko boiska, mogliśmy prawie dotknąć tego, co się na nim działo, a marzenia, żeby kiedyś zagrać w pierwszej drużynie rosły. Później, jak założyłem koszulkę z białą gwiazdą i zadebiutowałem w lidze, było to dla mnie niesamowite przeżycie. I szczerze mówiąc przerosło to wszystko nawet te dziecięce marzenia, bo przecież nie przypuszczałem, że w barwach Wisły będzie mi dane zagrać przeciwko najlepszym piłkarzom na świecie. A jednak ta sztuka się udała i nie czułem się wtedy od nich na boisku gorszy.

- Mam pan dzisiaj jakiegoś swojego faworyta wśród młodzieży Wisły?
- Bardzo podoba mi się Piotrek Starzyński. Może trochę z racji tego, że gra na tej pozycji, na której ja grałem w Wiśle. Młody chłopak, a wchodzi do ligi bez najmniejszych kompleksów, nie boi się dryblować. Oby rozwijał się dalej tak ładnie. Trzymam za niego kciuki.

- Z kolegami z dawnej Wisły utrzymuje pan kontakty?
- Ostatnio trochę mniej, bo mam problemy z kolanem i nawet nie chcę przychodzić na mecze oldbojów. Bo ze mną jest tak, że pewnie bym nie wytrzymał i jednak przebrał się, wyszedł na boisko choć na chwilę i jeszcze sobie pogorszył sprawy z tym kolanem. Ale generalnie nie mogę całkiem bez tego żyć, bo jak już za małego zaczęło się grać w piłkę, to człowiek się praktycznie od tego uzależnił. Przeżyliśmy z chłopakami tyle pięknych chwil w Wiśle, że ciągnie mnie teraz, że przynajmniej od czasu do czasu się spotkać, powspominać czy pogadać, co tam u kogo słychać.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Grzegorz Pater: Chciałbym znów oglądać Wisłę w europejskich pucharach - Gazeta Krakowska

Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto