Wisła Kraków. Bartosz Jaroch: W I lidze liczy się przede wszystkim kolektyw

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Andrzej Wiśniewski
Udostępnij:
- Jest dużo kibiców Wisły w Przemyślu. Jeżdżą do Krakowa, wspierają ją. Zawsze w moim rodzinnym mieście ciepło się mówiło o Wiśle. I można powiedzieć, że tym bardziej cieszę się, że będę mógł teraz tutaj grać - mówi Bartosz Jaroch, nowy, 27-letni obrońca Wisły Kraków.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Za panem pierwszy mecz w Wiśle, na razie sparingowy z Garbarnią Kraków plus kilka dni treningów. Jak wrażenia w nowym klubie?
- Miło było zagrać pierwszy raz w koszulce nowego klubu. Wygraliśmy 3:1 i nawet jeśli to był tylko sparing, to trzeba to docenić, bo moim zdaniem każdym zwycięstwem buduje się morale drużyny. A nam to jest potrzebne. Tym bardziej, że powstaje nowa drużyna, powoli się poznajemy. Lepiej, żeby to wszystko docierało się w pozytywnej atmosferze po kolejnych wygranych spotkaniach.

- No właśnie, atmosfera wokół Wisły nie była po spadku z ekstraklasy najlepsza. Teraz, gdy przychodzą nowi gracze, zainteresowanie koncentruje się bardziej na was. To też nakłada pewnie odpowiedzialność, żeby w nowym klubie pokazać się z dobrej strony.
- Odpowiedzialność, zobowiązanie pewnie jest, ale wychodzę z założenia, że piłkarz przede wszystkim musi koncentrować się na codziennej pracy. Jeśli każdy z nas będzie ją dobrze wykonywał, to przełoży się na dobrą grę, na wygrane, a to z kolei przyniesie dobrą atmosferę w drużynie i wokół niej.

- To prawda, że miał pan inne oferty, również z ekstraklasy? A jeśli tak, to co spowodowało, że zdecydował się pan jednak na Wisłę?
- Odpowiedź jest bardzo prosta - Wisła to jest wielki klub! Czy to jest ekstraklasa czy w tym momencie I liga, to nie ma w moim odczuciu aż tak dużego znaczenia. Chcę po prostu sprawdzić się w barwach tak uznanej marki jak „Biała Gwiazda”.

- Pan pochodzi z Przemyśla, gdzie kibiców Wisły też nie brakuje. To miało jakieś znaczenie?
- To prawda, że jest dużo kibiców Wisły w Przemyślu. Jeżdżą do Krakowa, wspierają ją. Zawsze w moim rodzinnym mieście ciepło się mówiło o Wiśle. I można powiedzieć, że tym bardziej cieszę się, że będę mógł teraz tutaj grać.

- Trener Jerzy Brzęczek mówi, że chciał mieć koniecznie w drużynie kogoś, kto dobrze zna I ligę. Pan ją rzeczywiście dobrze zna. To proszę powiedzieć, jakie czynniki w tej klasie rozgrywkowej decydują przede wszystkim o wygrywaniu meczów?
- Na pewno I liga jest dość specyficzna. W niej liczy się przede wszystkim kolektyw, drużyna. Oczywiście indywidualności też są ważne, ale często można przesądzić o wygranej bardziej dobrą organizacją gry niż indywidualnymi popisami. I mam nadzieję, że my będziemy właśnie tak dobrze zorganizowanym zespołem, w którym każdy będzie wiedział, co ma robić na boisku.

- To proszę teraz zareklamować siebie. Jakie atuty ma Bartosz Jaroch?
- Nie chcę się przechwalać. Wolę wszystkie moje atuty pokazywać w lidze, a mniej o nich mówić w wywiadach.

- Trochę jednak może podrążę temat, bo trener Jerzy Brzęczek mówi o panu, że jest pan doświadczony, ma pan „ciąg” na bramkę, dobre dośrodkowanie, potrafi pan strzelać bramki, dobrze wykonywać stałe fragmenty gry i ma pan dobre warunki fizyczne. Podpisze się pan pod taką charakterystyką swojego nowego szkoleniowca?
- Miłe słowa. Nie pozostaje nic innego jak to potwierdzić na boisku.

- Pański transfer do Wisły - tak jak inne ostatnio - również pilotował Jerzy Brzęczek?
- Tak, trener dzwonił do mnie, przedstawił wizję, warunki, wszystko. Szybko przekonał mnie do tego transferu.

- Ostatni 1,5 roku spędził pan w Resovii. Widział pan już terminarz I ligi?
- Tak, druga kolejka, pierwszy wyjazd i akurat mecz w Rzeszowie. Miło będzie wrócić w dobrze znane miejsce. Będę kibicował oczywiście chłopakom z Resovii w pozostałych meczach, ale akurat w tym zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby to Wisła wygrała. Oczywiście jeśli trener wystawi mnie w składzie na to spotkanie.

- Gdyby miał pan określić swoje plany na nadchodzący sezon, to będą nimi miejsce w składzie i awans do ekstraklasy?
- Na razie chciałbym sobie wywalczyć miejsce i grać regularnie. W drugiej kolejności chciałbym, żebyśmy dobrze rozpoczęli sezon, żebyśmy wygrywali kolejne mecze, regularnie zbierali punkty. Tak musimy do tego podchodzić, nie wybiegać zbyt daleko w stawianiu celów. Trzeba realizować te, które są najbliżej, krok po kroku. Jeśli będziemy dobrze punktować, to wszyscy w Wiśle i wokół niej będą zadowoleni.

- Smak awansu do ekstraklasy już pan poznał w Podbeskidziu Bielsko-Biała.
- Owszem. I mogę powiedzieć, że to jest super sprawa. Bardzo smakuje coś takiego. Później udało mi się zagrać parę meczów w ekstraklasie, ale wierzę, że to jeszcze nie koniec i będzie mi to dane również w barwach Wisły.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Bartosz Jaroch: W I lidze liczy się przede wszystkim kolektyw - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie