W Krakowie jest „za dużo samochodów”. Twierdzi tak 62 proc. ankietowanych krakowian. Mamy dwa razy więcej aut na głowę niż Berlin i Wiedeń

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Zakochany w wolności krakowianin przekonuje, że własne auto daje mu swobodę. Ale z drugiej strony zastanawia się: jakaż to swoboda w korku? Bo widzi, że zbyt wiele aut osobowych w gęsto zabudowanych miastach powoduje tłok i wzrost zanieczyszczeń.
Zakochany w wolności krakowianin przekonuje, że własne auto daje mu swobodę. Ale z drugiej strony zastanawia się: jakaż to swoboda w korku? Bo widzi, że zbyt wiele aut osobowych w gęsto zabudowanych miastach powoduje tłok i wzrost zanieczyszczeń. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
62 proc. ankietowanych krakowian uważa, że w stolicy Małopolski jest zbyt wiele aut prywatnych, a 30 proc. zwraca uwagę na zły wpływ zanieczyszczeń motoryzacyjnych na środowisko. Mimo to własny samochód pozostaje w czołówce preferowanych środków transportu – wynika z najnowszego badania „Make a move. Miasta na drodze do ekomobilności”, przeprowadzonego przez FREE NOW z okazji rozpoczynającego się 16 września Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Krakusi preferują transport publiczny i rowery, ale na trzecim miejscu właśnie auta – bo liczy się dla nich czas dotarcia i komfort. Co drugi badany wskazał korki i trudności z parkowaniem jako główne problemy związane z krakowskim transportem.

FLESZ - Rynek pracy odporny na pandemię

Zainicjowany przez Komisję Europejską Tydzień Zrównoważonego Transportu ma się tradycyjnie zakończyć Dniem Bez Samochodu. Jego celem jest promowanie ekologicznego transportu (tramwajów, autobusów i samochodów elektrycznych, rowerów, hulajnóg…) wśród mieszkańców miast. Krakowianie zapytani w badaniu FREE NOW o środki transportu, z których korzystali przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku, najczęściej wskazywali transport publiczny (79 proc.), własny rower (79 proc.) oraz własne auto (62 proc.). Co drugi badany korzystał też z taksówki lub chodził pieszo. Po hulajnogi elektryczne sięgnęła jedna czwarta mieszkańców; to rekordowy odsetek w dziejach.

Za dużo aut? Ta opinia ma oparcie w liczbach

Z badania Freenow wynika, że dla 60 procent ankietowanych krakowian najważniejszy przy wyborze środka transportu jest czas dojazdu. 45 proc. zwraca uwagę na transparentne i niskie ceny, a także wygodę. 15 proc. krakowian jako najważniejszy czynnik wyboru wskazuje ekologię. Co piaty mieszkaniec gotowy jest zapłacić więcej za możliwość poruszania się elektryczną, a nie spalinową taksówką.

62 proc. mieszkańców Krakowa uważa, że w ich mieście jest zbyt wiele prywatnych aut. Ów odsetek jest niższy niż w pozostałych metropoliach w Polsce (70 proc). Przy tym opinia o „zbyt dużej liczbie aut” ma silne oparcie w faktach: przed wybuchem pandemii w stolicy Małopolski zarejestrowanych było ok. 525 tys. samochodów, co dawało 685 pojazdów na tysiąc mieszkańców. A trzeba do tego doliczyć współuczestników i współtwórców krakowskich korków, czyli około 200 tys. kierowców dojeżdżających codziennie z gmin obwarzanka oraz dalszych miejscowości w Małopolsce, od Tarnowa i Bochni po Limanową i Oświęcim.

Wprawdzie w innych polskich metropoliach zagęszczenie samochodów jest jeszcze większe (w Poznaniu przypada 850 na tysiąc mieszkańców, w Warszawie 833, we Wrocławiu 690), ale nie ma się z czego cieszyć, bo w bardziej rozwiniętych krajach liczby te są nawet dwukrotnie mniejsze – i maleją, zgodnie z hasłem, że miasta mają być dla ludzi, a nie dla aut. W stolicy Niemiec przypada zaledwie 320 pojazdów na tysiąc mieszkańców, a w Wiedniu – 370.

W Polsce trend jest wciąż odwrotny. W ciągu dekady po wejściu do Unii zwiększyliśmy liczbę aut o 10 mln (do 18 mln), a w kolejnych latach jeszcze o 6 mln. Według Eurostatu i Stowarzyszenia Europejskich Producentów Samochodów (ACEA) było u nas przed pandemią 617 samochodów osobowych na tysiąc mieszkańców.

Weszliśmy tym samy do europejskiej czołówki: więcej aut na głowę przypada tylko w Luksemburgu (676), Włoszech (646), Finlandii (629) i na Cyprze (629). Austria miała ich 562, przy czym wzrost w porównaniu z 2010 rokiem wyniósł tu 6 proc. A u nas… 36 procent. Szybciej liczba aut rosła jedynie w Rumunii (55 proc. i 332 na tysiąc mieszkańców) oraz na Słowacji (37 proc. i 426 aut na tysiąc mieszkańców). W Niemczech jest 567 aut na tysiąc mieszkańców (wzrost o 8 proc.), w Czechach 540 (wzrost o 26 proc.), we Francji 478 (spadek o 2 procent!), w Hiszpanii 513 (wzrost o 8 proc.), w Wielkiej Brytanii 473 (wzrost o 5 proc.), w Szwecji 476 (wzrost o 3 proc.). w Szwajcarii 539 (wzrost o 4 proc.).

Co ciekawe, Polska ma dość wysoki odsetek gospodarstw bez samochodu – 33,8 proc., gdy w Austrii jest to 23 proc., a we Francji 15 proc. Równocześnie rekordowo dużo rodzin ma po dwa, a nawet trzy auta.

Przyzwyczajenie (do samochodu) drugą naturą krakusa

Spośród 24 mln samochodów osobowych, zakupionych przez Polaków – w tym krakowian - w ostatnich 20 latach, przytłaczającą większość stanowią używane, kilkunastoletnie, a więc przeważnie nie spełniające coraz bardziej wyśrubowanych norm ekologicznych. Polacy kupują je, bo chcą jakoś dojechać do pracy, szkoły, urzędów. Koszmarem Polski powiatowej pozostaje brak przyzwoitej (a czasem wręcz jakiejkolwiek) komunikacji publicznej; zapowiadany przez PiS w poprzedniej kadencji „wielki powrót PKS-ów” okazał się totalnym fiaskiem, lokalne linie kolejowe są dopiero w przebudowie i modernizacji.

Trwa głosowanie...

Czy w Krakowie jest za dużo prywatnych samochodów osobowych?

W wielkich miastach, jak Kraków, działa wprawdzie coraz sprawniejsza komunikacja publiczna, ale nie wszędzie dociera z szybkością i intensywnością pozwalającą na całkowite porzucenie prywatnego samochodu. Nakłada się na to wspomniana wcześniej konieczność dojazdów z gmin obwarzanka, do których wyprowadziło się wielu krakusów (a szkoły i pracę mają cały czas pod Wawelem). Swoje dołożyła pandemia: podróże komunikacją publiczną stały się nie tylko uciążliwe, ale i niebezpieczne, co skłoniło wielu ludzi do przesiadki do aut.

Wszystko to wytwarza w mieszkańcach określone przyzwyczajenia, a te są – jak wiadomo – druga naturą człowieka. Ich zmiana będzie zatem trudna. Wymaga nie tylko stworzenia sprawnej, komfortowej i atrakcyjnej cenowo sieci komunikacji publicznej, ale też promocji, informacji, edukacji na temat alternatywnych form dojeżdżania do pracy, szkoły czy miejsc rozrywki. Zakochany w wolności Polak przekonuje, że własne auto daje mu swobodę. Ale z drugiej strony zastanawia się: jakaż to swoboda w korku? Bo widzi, że zbyt wiele aut osobowych w gęsto zabudowanych miastach powoduje tłok i wzrost zanieczyszczeń.

Tadeusz Kopta, krakowski ekspert od komunikacji, podkreśla, że samochody nie są w stanie rozwiązać problemów komunikacyjnych miast. Możemy na Alejach Trzech Wieszczów wyburzyć całą zabudowę i dodać po dziesięć pasów w każdą stronę, a Rynek i Stare Miasto przemienić w parking, a i tak przestrzeń ta wypełni się zaraz autami. Takie są doświadczenia metropolii na Zachodzie. Dlatego od lat zmierzają one w dokładnie przeciwnym kierunku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie