Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Trener Puszczy Niepołomice Tomasz Tułacz: Po straconym golu podcięło nam skrzydła, totalnie spadło morale zespołu

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Tomasz Tułacz chce podnieść mentalnie zespół Puszczy Niepołomice na mecz z Ruchem Chorzów
Tomasz Tułacz chce podnieść mentalnie zespół Puszczy Niepołomice na mecz z Ruchem Chorzów wojciech matusik / polskapress
Niepołomiczanie prowadzili grę, mieli korzystny wynik (1:0), a rywal właśnie został osłabiony po czerwonej kartce dla Vagnera Diasa. Gapiostwo Oliwiera Zycha sprawiło, że Radomiak wyrównał po kopnięciu piłki sprzed własnego pola karnego przez bramkarza Gabriela Kobylaka. - Mentalnie od straty bramki nie udźwignęliśmy tego spotkania i to mnie najbardziej boli – stwierdził po poniedziałkowym meczu piłkarskiej ekstraklasy (1:1) trener Puszczy Tomasz Tułacz.

Trener „Żubrów” przyszedł do sali konferencyjnej na stadionie Cracovii przytłoczony boiskowymi wydarzeniami. Widać było, że wciąż mocno je przeżywa.

Powiem państwu, dlaczego jestem tak rozczarowany. Może ktoś będzie dziś obwiniał bramkarza, a ja jestem rozczarowany reakcją zespołu po straconej bramce. Mamy jednego więcej piłkarza na boisku, do końca meczu, wraz z doliczonym czasem, zostało około 30 minut… - kręcił głową, usiłując zebrać myśli. - I będąc na boisku trzeba zrobić wszystko, by wygrać mecz. Właśnie dla Oliwiera, dla siebie, dla drużyny. Wtedy trzeba być liderem. Wtedy trzeba wziąć na barki odpowiedzialność i pomóc młodemu zawodnikowi, bo co innego, jak się popełni błąd, tracąc bramkę i mecz zakończy się wynikiem 1:1, a co innego, jak się wygra 2:1.

- Uważam, że zrobiliśmy za mało, za mało było determinacji w działaniach ofensywnych – kontynuował Tomasz Tułacz po kolejnym pytaniu dziennikarzy. - Miałem wręcz wrażenie, że to my mamy w zespole jednego zawodnika mniej. Tak jakby wszystkim na boisku podcięło skrzydła. Totalnie spadło morale zespołu. Próbowałem reagować zmianami, próbowałem reagować werbalnie, ale reakcja i słowa to jedno, a działanie na boisku drugie…

54-letni szkoleniowiec, który w swojej karierze wiele już widział, wciąż wracał do nastawienia drużyny po stracie gola. Uważał, że piłkarze nie dali z siebie tyle, ile powinni, bo pierwsze zwycięstwo w tym roku było na wyciągnięcie ręki.

- Do straty gola mieliśmy wszystko pod kontrolą. A ostatnia sytuacja pokazała, że można było wynik odwrócić i wygrać mimo takiego błędu. Tego mi brakło. Nie wykorzystał doskonałej okazji Thiago, co pokazuje, że możemy opowiadać sobie pewne rzeczy, a liczy się to, co na boisku. Dlatego tak ciężko mi przyjąć ten wynik - dodał.

Kto w bramce Puszczy w meczu z Ruchem?

Tomasz Tułacz nie chciał przesądzać, kto stanie w bramce w sobotnim meczu z Ruchem Chorzów.

- Ciężko się wypowiadać na gorąco – stwierdził z namysłem. - Jest Kewin Komar, jest Krzysiek Wróblewski, rywalizują ze sobą. Zobaczymy, jak Oliwier będzie wyglądał w tym tygodniu. Nie pomogliśmy mu w meczu, ale myślę, że on doskonale zdaje sobie sprawę, jaką podjął decyzję i co ona spowodowała. To już jest za nami. Moją rolą jest teraz odbudowanie morale zespołu, a przede wszystkim zawodnika, który popełnił tak duży błąd. Zobaczymy, jak będzie wyglądała rywalizacja podczas treningów i wtedy zdecydujemy, jak będzie wyglądał skład na spotkanie z Ruchem. Dla nas to bardzo ważny mecz. Jest parę rzeczy, nad którymi będziemy musieli bardzo mocno popracować, szczególnie pod względem mentalnym, bo inaczej będzie nam bardzo ciężko. Nikt do zawodników nie będzie miał pretensji, jeśli aspekty mentalne będą na najwyższym poziomie. Ale ciężko nie mieć niesmaku po takim zachowaniu, jak dzisiaj.

Gol bramkarza? Po ćwiczonym schemacie

Trener Radomiaka, komentując gola zdobytego przez bramkarza swojej drużyny, pozwolił sobie na żart.

Mamy prima aprilis, więc powiem, że to ćwiczyliśmy i bramka padła po schemacie - uśmiechnął się Maciej Kędziorek. - Życie piłkarza jest przewrotne. Niedawno Gabi Kobylak był bardzo mocno atakowany przez internetowych ekspertów, a teraz kolejny mecz nam wybrania i jeszcze zdobywa bramkę.

Jego humor psuła trochę strata dwóch punktów, bo jak stwierdził, drużyna jechała do Krakowa po zwycięstwo.

- Ten wynik nie do końca nas zadowala - powiedział trener Radomiaka. - Przyjechaliśmy po trzy punkty, chcieliśmy wygrać i myślę, że zrobiliśmy sporo, oddaliśmy siedemnaście strzałów. Źle weszliśmy w ten mecz, straciliśmy głupią bramkę, mimo że na takie sytuacje się uczulaliśmy, teoretycznie byliśmy na to przygotowani. Grając w dziesięciu wyrównaliśmy i mogliśmy pokusić się o kolejną bramkę. Oczywiście Puszcza też miała bardzo dobrą sytuację w doliczonym czasie, ale myślę, że nieźle pracowaliśmy w obronie. Szacunek dla zespołu.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto