Trener Henryk Kasperczak: O awansie z grupy zadecydują wyniki na boisku a nie losowanie [ZDJĘCIA]

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Udostępnij:
Ampfutboliści to są twardziele. Kochają to, co robią. Podziwiam ich za to – mówi jeden z najlepszych zawodników i trenerów w historii polskiej piłki nożnej, 73-letni dziś Henryk Kasperczak.

W niedzielę losował pan drużyny z pierwszego koszyka mistrzostw Europy w amp futbolu, które we wrześniu odbędą się w Krakowie. Jak pan przyjął to wyróżnienie?

Dla mnie to był wielki zaszczyt, że mogłem wziąć udział w losowaniu grup wraz z przedstawicielami wszystkich krajów, które będą uczestniczyć w tej imprezie. Zostałem też wybrany jednym z członków komitetu honorowego mistrzostw Europy. W roli losującego wystąpiłem po raz drugi. Wcześniej brałem udział w losowaniu grup eliminacyjnych w Afryce o awans do mistrzostw świata.

Doskonale zna pan futbol na Czarnym Lądzie, bo prowadził reprezentacje Wybrzeża Kości Słoniowej, Tunezji, Maroka, Mali i Senegalu. Jak w Afryce przyjęto zdobycie mistrzostwa świata w amp futbolu przez Angolę w 2018 roku?

Było to wielkie zaskoczenie dla całego afrykańskiego kontynentu. Sukces tej drużyny przyjęto z wielkim entuzjazmem. Angola w piłce nożnej w pełni sprawnych osób nigdy nie osiągnęła większego sukcesu.

Kiedy zainteresował się pan amp futbolem?
Właśnie, gdy pracowałem w Afryce. Analizowałem historię powstania tej dyscypliny. Zaczęła się w Stanach Zjednoczonych po wojnie w Wietnamie, podczas której dużo ludzi straciło ręce i nogi. Państwo amerykańskie umożliwiło stworzenie dyscypliny, w której mogli oni wykazać się sprawnością, zapewnić sobie długie życie. Od tego wszystko się to zaczęło. I zmierza w dobrym kierunku. Powstają nowe struktury ampfutbolowe, tworzą się nowe reprezentacje i kluby, rozrastają rozgrywki klubowe, rozwija się szkolenie, także w gronie najmłodszych. Amp futbol został uznany przez FIFA i UEFA, może niedługo stanie się dyscypliną paraolimpijską.

Jak pan postrzega reprezentantów nowej odmiany piłki nożnej?

Ampfutboliści to są twardziele. Kochają to, co robią. Podziwiam ich za to. Pokazują to, co tak bardzo się liczy w piłce na wysokim poziomie, czyli hart ducha, wielką wolę zwycięstwa, waleczność. Mają w sobie niesamowitą pasję w grze, a przecież brak kończyny utrudnia wykazywanie swojej wartości technicznej czy ogólnie piłkarskiej. Mają także świetną mentalność i wielki charakter do tego, aby zwyciężać.

Której naszej drużynie będzie trudniej o wyjście z grupy mistrzostw Europy? Ampfutbolowej, która zagra z Hiszpania, Ukrainą i Szkocją, czy pierwszej reprezentacji, która zmierzy się z Hiszpanią, Szwecją oraz zwycięzcą barażów z udziałem Bośni i Hercegowiny, Irlandii Północnej, Irlandii i Słowacji?

Losowanie grup jest tylko jednym z elementów do dalszego działania przed danym mistrzowskim turniejem. A o wszystkim zadecyduje sama gra. To mecze rozstrzygną o ostatecznym miejscu. Oczywiście czasami skład grup ma w jakimś stopniu wpływ na losy drużyny w mistrzostwach. Zależy, czy się trafi na mocniejszych albo słabszych przeciwników. To są jednak tylko teoretyczne rozważania, z którymi nie zawsze powinno być nam po drodze. Myślę, że najlepszą metodą na sukces jest dobra gra na boisku.

We wrześniu Krakowie nasza drużyna liczy na medal, nawet złoty, więc nie powinien jej być straszny żaden rywal. W czerwcu w Dublinie i Bilbao o zwycięstwa będzie jednak chyba trudniej...

Z niedzielnego losowania na ogół wszyscy jesteśmy raczej zadowoleni. Jeśli chodzi natomiast o naszą pierwszą reprezentację, to można powiedzieć, że trafiliśmy do trudnej grupy. Myślę, że kwestia awansu rozstrzygnie się między Hiszpanią, Szwecją i Polską, choć jeszcze nie wiemy, kto będzie czwartym zespołem w grupie. Bądźmy jednak dobrej myśli, bądźmy optymistami. Nasza drużyna może nie pokazuje wielkiego futbolu, ale zanotowała dobre wyniki. I to jest ważne, bo one dają pewne zaufanie do tego, co się robi. Na pewno trzeba się dobrze przygotować do mistrzostw Europy, mieć za wszelką cenę zdrowych zawodników, szczególnie tych, którzy decydują o grze polskiego zespołu. Ważne, żeby wszyscy piłkarze byli zdrowi i w dobrej formie.

Były as szwedzkiej reprezentacji Zlatan Ibrahimović deklaruje, że chciałby zagrać na Euro. Jego powrót do drużyny byłby niekorzystny z punktu widzenia naszego zespołu?

Szwecja zakwalifikowała się do mistrzostw Europy bez „Ibry”, dlatego nie wiem, czy coś się zmieni w tej kwestii. Zlatan to wielki indywidualista, piłkarz wysokiej klasy. Ma już 39 lat, ale bramki ciągle strzela. Jest zawodnikiem, który na pewno może się przydać reprezentacji Szwecji, ale to nie znaczy, że nie będzie ona mogła grać bez niego.

To między innymi za sprawa powrotu Ibrahimovicia do Milanu mediolański klub opuścił Krzysztof Piątek, który przeszedł do Herthy Berlin. Występy w Bundeslidze to dla Polaka dobry wybór?

Myślę, że tak, bo było bardzo dużo znaków zapytania dotyczących jego gry w Milanie. Piątek nie był zawodnikiem występującym w podstawowym składzie i nie grał na co dzień w lidze, jak na przykład Robert Lewandowski czy Kamil Glik. Zawsze powtarzam, że aby być zawodnikiem przydatnym na boisku, to trzeba ciągle grać.

Wybierze się pan na turniej Euro, który odbywać się będzie w czerwcu i lipcu?

Myślę, że tak. Jeśli będzie okazja, to z przyjemnością pojadę na mistrzostwa.

Czym się pan obecnie zajmuje?

Jestem na trenerskiej emeryturze, ale udzielam się w różnych wydarzeniach. Staram się jak mogę, aby cały czas być aktywnym.

Nigdy nie został pan trenerem polskiej reprezentacji. Uczucie zawodowego niespełnienia ciągle w panu tkwi?
Oczywiście, że tak. Praca z kadrą zawsze była moim marzeniem, ale moje życiowe losy potoczyły się inaczej. I muszę się z tym pogodzić. Jestem jednak zadowolony z tego, co osiągnąłem w mojej karierze jako piłkarz i jako trener. W futbolu siedzę pół wieku. Byłem na igrzyskach olimpijskich jako zawodnik i trener oraz na mistrzostwach świata dwa razy jako piłkarz i raz jako szkoleniowiec. I mam medale – zdobyte jako zawodnik - z obu tych imprez, co w futbolu raczej rzadko się zdarza.

Zanim rozpocznie się turniej Euro, poznamy rozstrzygnięcia w naszej ekstraklasie. Sytuacja dwóch krakowskich drużyn jest w niej diametralnie różna. Jak pan ją postrzega?

W lepszej sytuacji jest oczywiście Cracovia. Myślę, że ma ona szansę powalczyć o tytuł mistrza Polski. Dobrą pracę cały czas wykonują trener Michał Probierz i właściciel klubu Janusz Filipiak. Dzięki temu działalność klubu jest jasna, przejrzysta. Kontrastuje to z trudną sytuacją, jaką przeżywa Wisła. Wiadomo, że w Krakowie są wielkie tradycje futbolowe. Szczególnie Wisła odnosiła wielkie sukcesy w kraju i za granicą. Trzeba wierzyć tylko, że i w tym klubie będzie wkrótce lepiej.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Trener Henryk Kasperczak: O awansie z grupy zadecydują wyniki na boisku a nie losowanie [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie