Szkoła w czasie zarazy. W 22 szkołach nauczanie zdalne. Mniej nauczycieli, niż rok temu

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Szkoła w czasie pandemii koronawirusa
Szkoła w czasie pandemii koronawirusa Robert Wozniak
Na 4860 szkół w Małopolsce tylko w 22 prowadzone jest nauczanie mieszane, z czego 7 placówek jest w pełni zamkniętych. Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak podkreśla, że szkoły w ogromnej większości pracują praktycznie normalnie. Przyznaje jednocześnie, że nowy rok szkolny w pracy zaczęło mniej nauczycieli, niż rok wcześniej, ale szczegółowych danych jeszcze nie ma. Tymczasem ZNP mówi, że może chodzi nawet o tysiąc nauczycieli.

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

W Małopolsce wpływ koronawirusa na edukację jest dwojaki. Szkoły w ogromnej większości funkcjonują w trybie stacjonarnym. Z drugiej strony Związek Nauczycielstwa Polskiego alarmuje, że do pracy w nowym roku szkolnym nie wróciło w naszym województwie blisko 1000 nauczycieli, czyli blisko dwa razy więcej, niż rok temu. Jednym z powodów jest obawa przed koronawirusem i słabą przed nim ochroną w szkołach.

- W tym roku 404 nauczycieli zdecydowało się przejść na emeryturę. Dodatkowo 101 pedagogów przeszło na nauczycielskie świadczenie kompensacyjne (red. wcześniejsza emeryturę), a 441 złożyło wniosek o roczny płatny urlop dla poratowania zdrowia - wylicza Arkadiusz Boroń, prezes Okręgu Małopolskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Dodaje również, że z pracy w tym roku szkolnym rezygnują także pracownicy obsługi. W samej Małopolsce od 1 września ubyło ich 216, a to właśnie oni w szkole działającej w nowym reżimie sanitarnym odpowiedzialni są m.in. za dezynfekcję ławek czy mierzenie temperatury uczniom.

- Tegoroczne dane wskazują, że po wakacjach do pracy w szkole nie wróciło prawie dwa razy więcej nauczycieli niż w roku ubiegłym. Przyjmuje się, że na koronawirusa szczególnie narażone są osoby starsze. Tych, jak wszyscy wiemy w edukacji nie brakuje. Nic dziwnego, że pedagodzy w trosce o swoje zdrowie postanowili skorzystać ze swoich uprawnień – tłumaczy Boroń.

Dane, którymi na ten moment dysonuje małopolski ZNP są jeszcze niepełne. Do tej pory do związku wpłynęły informację z 67 oddziałów, do pełnego zestawienia brakuje jeszcze danych z 21 oddziałów. Gdy lista zostanie zamknięta może więc okazać się, że odejść będzie jeszcze więcej.

Trudną sytuację potęguje fakt, że dużą część kadry nauczycielskiej stanowią pedagodzy z tzw. grupy podwyższonego ryzyka, czyli ci, którzy przekroczyli 55 lat. Dla przykładu w samym Krakowie na blisko 13 tys. nauczycieli w roku szkolnym 2019/2020 w samorządowych placówkach pracowały 1574 pedagogów w wieku „60+”.

O,5 procent szkół w nauczaniu mieszanym lub całkowicie zdalnym

- Tylko 22 szkoły mają inny tryb pracy. To z reguły jedna, dwie, a najwięcej cztery klasy, które uczą się z domu. Reszta normalnie przychodzi do danej szkoły. Z 22 tylko siedem placówek w Małopolsce jest w całości zamkniętych, a ich uczniowie uczą się zdalnie – mówi Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak. Jak dodaje, w całym województwie mamy 4860 szkół, więc tylko ok. 0,5 proc. z nich dotyczy nauczanie hybrydowe lub w pełni zdalne.

- Szkoły pracują więc praktycznie normalnie. Obawy co do ich funkcjonowania były bezpodstawne. Uczniowie czują się bezpiecznie, bo czują opiekę osób dorosłych – dodaje Barbara Nowak.

Wśród zamkniętych placówek są m.in. trzy przedszkola, dwie szkoły z Krakowa i jedna z Olkusza. W Krakowie to m.in. Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy im. św. Siostry Faustyny, gdzie znajdują się m.in. podstawówka i liceum. Obie placówki są zamknięte.

- W większości powyższych przypadków powodem zamknięcia i przejścia na zdalne nauczanie jest choroba lub podejrzenie choroby u osób dorosłych. Praktycznie nie ma sytuacji, których się obawiano, że uczniowie będą chorować i będą pasem transmisyjnym dla wirusa. Liczymy, że hybrydowych nauczań będzie coraz mniej – zaznacza Barbara Nowak.

W sumie w całym województwie w nauce zdalnej jest maksymalnie do 200 uczniów. W każdym przypadku to rozwiązanie czasowe. W niektórych placówkach powrót do nauki stacjonarnej nastąpi już 15 września, w innych najpóźniej pod koniec miesiąca.

Prezes Okręgu Małopolskiego ZNP przestrzega jednak, że jesienią, kiedy przyjdzie sezon grypowy sytuacja w szkołach może stać się jeszcze poważniejsza.

- Nauczyciele z przeziębieniem nie będą przychodzić do pracy, tak jak robili to w latach ubiegłych. Wówczas może dojść do sytuacji, że część placówek zostanie zamkniętych z powodu braku kadry – alarmuje Boroń.

Braki kadrowe. Ilu nauczycieli nie wróciło do pracy?

Osobną kwestią są natomiast braki kadrowe, o których wspomina ZNP. Że jest z tym problem, przyznaje także kurator Nowak, choć nie potwierdza, że mowa aż o tysiącu nauczycieli, którzy nie przystąpili do pracy w Małopolsce w nowym roku szkolnym.

- Faktycznie, mamy większą grupę nauczycieli, która odeszła na emerytury, na roczne urlopy dla poratowania zdrowia, albo pozostaje na długotrwałych L4. W jakiej liczbie trudno powiedzieć, bo te informacje będą nam dokładnie znane, gdy będzie uaktualniona ogólnopolska baza spisu nauczycieli – mówi Barbara Nowak.

Jak przyznaje kuratorium, są przypadki, gdzie w szkole brakuje 2-3 nauczycieli i wtedy rzeczywiście jest problem. - Dlaczego tak jest, pozostawię pod znakiem zapytania. To nie jest tak, że nauczyciele są źle zabezpieczeni. To pewnego rodzaju zarządzanie strachem. Ludzie się boją, zwłaszcza nauczyciele w wieku emerytalnym, bo słyszą, że to dla nich niebezpieczne (koronawirus – red.) - mówi Barbara Nowak.

Środki ochrony dla szkół. Co, gdy się skończą?

Co do wspomnianego zabezpieczenia, to do małopolskich szkół trafiło ponad 1,5 miliona maseczek, blisko 424 tys. litrów płynu dezynfekującego oraz 2940 termometrów bezdotykowych. Środki ochrony osobistej zapewniło ministerstwo zdrowia, a ich rozdysponowaniem w Małopolsce zajmowały się gminne i powiatowe centra zarządzania kryzysowego oraz strażacy. Środki rozdawano w trzech turach. Ostatnia wciąż trwa, a środki trafiają m.in. do przedszkoli.

Małopolski ZNP podnosi jednak, że maseczki i płyny dezynfekujące wkrótce się skończą. Dlatego też postanowił wystosować apel do małopolskich samorządów o zawarcie porozumienia ws. ochrony szkół i nauczycieli. W rozesłanym piśmie ZNP prosi władze lokalne m.in. o zakup sprzętu ochrony osobistej takich jak: przyłbice, maseczki z filtrem, przesłony z pleksi dla pracowników oraz zagwarantowanie przeprowadzenia bezpłatnych badań lekarskich w celu zdiagnozowania obecności wirusa SARS-CoV-2 jak również zagwarantowanie bezpłatnych szczepień przeciwko grypie wszystkim pracownikom zatrudnionym jednostkach oświaty.

Tymczasem Barbara Nowak sugeruje, że pieniędzy na środki bezpieczeństwa można poszukać... w budżetach szkół.

- Od samego początku szkoły były wyposażane w wystarczające ilości środków ochrony. Ta akcja nadal jest prowadzona i z całą pewnością będzie prowadzona. Proponuję natomiast przyjrzeć się, jak skonstruowane są budżety szkół. Od marca do sierpnia właściwie nie było uczniów w szkołach, więc oszczędności w budżetach są bardzo duże. Dlaczego ZNP nie chce policzyć pieniędzy, jakie są w budżecie, tylko natychmiast występuje z pretensjami, które nie mają żadnych podstaw? Środki ochrony były, są i będą – mówi stanowczo Barbara Nowak.

Wideo

Materiał oryginalny: Szkoła w czasie zarazy. W 22 szkołach nauczanie zdalne. Mniej nauczycieli, niż rok temu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie