Setki uwag mieszkańców o zieleń na Ruczaju trafiły do kosza. Prezydent nie posłuchał apeli

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Mieszkańcy złożyli ponad 1000 uwag do powstającego planu "Kobierzyńska". Ten zakłada, że tylko jego niecałe 6 proc. będzie przeznaczone pod zieleń. Dlatego mieszkańcy tłumnie pisali setki uwag, aby zapisy planu zmienić. Prezydent Jacek Majchrowski zdecydowaną ich większość odrzucił.

FLESZ - Kąpiele w Bałtyku tragiczne w skutkach

O powstającym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (MPZP) dla Ruczaju i rejonu ulicy Kobierzyńskiej pisaliśmy pod koniec lipca. Plan "Kobierzyńska" obejmuje obszar o powierzchni 78 hektarów, z których tylko niecałe 6 proc. jest przewidziane na zieleń. Reszta, w tym obecnie zielone tereny, jest przewidziana pod zabudowę, w tym ponad 33 proc. pod bloki.

Mieszkańcy chcieli to zmienić i tłumnie złożyli ponad 1000 uwag do planu, gdzie apelowali o zachowanie terenów zielonych, aby istniejące tereny zielone w planie przeznaczyć m.in. pod zieleń parkową, a nie do zabudowy. Mieszkańców wsparli m.in. aktywiści z Akcji Ratunkowej dla Krakowa, którzy prowadzili punkt pisania i składania uwag.

- Niestety, prezydent Jacek Majchrowski odrzucił wszystkie kluczowe postulaty mieszkańców. Co ciekawe, przychylił się do postulatów inwestorów i deweloperów o zwiększenie wskaźników intensywności zabudowy, czyli stosunku powierzchni całkowitej budynków do powierzchni działki – informują aktywiści z ARDK.

- Mieszkańcy po raz kolejny dali wyraźny sygnał, że chcą zieleni w swoim otoczeniu. Te zaproponowane nieco ponad 5 proc. powierzchni terenów zielonych w planie dla Kobierzyńskiej to kpina z krakowian. Będziemy poprawiać zapisy planu na radzie miasta, aby spełnić oczekiwania mieszkańców – mówił nam radny Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców).

Intensywniejsza zabudowa tak, więcej zieleni nie

Szybki rzut oka na treść uwag oraz ich uzasadnienie w zarządzeniu prezydenta pokazuje, w jakim kierunku rozpatrywali je urzędnicy. Na większość wniosków o zwiększenie intensywności zabudowy urzędnicy odpowiedzieli pozytywnie, choć z adnotacją, że "w projekcie planu zostaną wprowadzone ustalenia w zakresie zwiększenia powierzchni zieleni na obszarze planu".

Trzeba jednak zauważyć, że na wnioski o obniżenie powierzchni terenów zielonych na terenach inwestycyjnych (tzw. powierzchnia biologicznie czynna), np. z 50 do 40 proc., urzędnicy już się nie zgodzili.

Marne to jednak pocieszenie, bo na setki uwag ws. przekształcenie terenów inwestycyjnych w zielone, również nie ma urzędniczej zgody. Za każdym razem tłumaczenie było takie samo. Urzędnicy przypominali, że tereny wskazane w projekcie planu pod zabudowę, w studium zagospodarowania przestrzennego (plany miejscowe muszą być zgodne z naczelnym dokumentem planistycznym miasta) jako funkcję podstawową mają zabudowę wielorodzinną.

Jednak funkcją dodatkową tych terenów może m.in. zieleń urządzona, inwestycje celu publicznego, usługi sportu i rekreacji. Zgodnie z przepisami do 49 proc. danego terenu do zainwestowania można wskazać właśnie pod funkcje dodatkowe, w tym zieleń. Urzędnicy jednak z takiego zapisu nie skorzystali. Jak tłumaczyli rażący brak terenów zielonych w projekcie planu?

Urzędnicy pocieszają 50 proc. wskaźnikiem zieleni przy inwestycjach

"Stosując zasadę zrównoważonego rozwoju, a także równoważenia interesów publicznych jak i prywatnych oraz zapisy Studium, wprowadzono ustalenia służące ochronie terenów przed nadmiernym zainwestowaniem tj. określono min. wskaźnik terenu biologicznie czynnego na poziomie 50 proc., wyznaczono strefy ochrony zieleni osiedlowej oraz strefy zieleni w ramach terenów inwestycyjnych" - czytamy w odpowiedzi na odrzucone uwagi mieszkańców.

Problem w tym, że nawet jeśli dany teren w połowie ma być przeznaczony na zieleń, to praktyka deweloperska w Krakowie jest taka, że najpierw do gołej ziemi ora się istniejącą zieleń, w tym nieraz duże, wieloletnie drzewa, a potem sadzi się osiedlowe trawniki, które nie mogą się równać jakościowo z utracona zielenią. Do tego, zanim nowo posadzone drzewa osiągną słuszne rozmiary, minie wiele lat.

Teraz kluczową rolę w uchwaleniu planu odegrają radni miejscy. - Chcemy wierzyć, że przynajmniej oni kierować będą się zdrowym rozsądkiem i potrzebami mieszkańców, a nie inwestorów. Aby ułatwić radnym zwrócenie uwagi na skandaliczną propozycję i ignorancję prezydenta, zachęcamy mieszkańców Krakowa do kontaktu mailowego z radnymi. Szczególnie polecamy kontakt z Radnymi, którzy wybrani zostali z okręgu obejmującego procedowany plan oraz z okręgu sąsiadującego. To właśnie oni są bezpośrednio odpowiedzialni za rozwój tej okolicy – informują aktywiści z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.

Plan "Kobierzyńska" obejmuje tereny wzdłuż ulicy Kobierzyńskiej, m.in. pomiędzy ul. Rostworowskiego, Kobierzyńską, Zalesie, Torfową, Obozową i Zbrojarzy. Od południowego zachodu graniczy z lasem Borkowskim. Lwia część tego terenu jest w projekcie planu przeznaczona pod zabudowę jednorodzinną i wielorodzinną. Na zieleń przypada raptem niecałe 6 proc. powierzchni planu.

Wideo

Materiał oryginalny: Setki uwag mieszkańców o zieleń na Ruczaju trafiły do kosza. Prezydent nie posłuchał apeli - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie