Pod Wawelem z roku na rok rodzi się mniej dzieci. Jak odmłodzić Kraków?

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Wojciech Matusik
Od 2020 roku liczba urodzeń w stolicy Małopolski spada. Kraków był krok - a dokładniej dwa lata - za tendencją ogólnopolską: w Polsce, a także w województwie małopolskim dzieci rodziło się coraz mniej już od 2018 roku. - Chcemy mieć dzieci, chcemy mieć rodziny, ale nie duże - o jednej z przyczyn spadku urodzeń mówi prof. Krystyna Slany, kierująca Zakładem Badań Problemów Ludnościowych w Instytucie Socjologii UJ. Przy czym Kraków, gdy inne regiony Polski pustoszeją, jest i tak w wyjątkowej, lepszej sytuacji.

Jak pokazują dane Urzędu Statystycznego w Krakowie, w latach 2016-2018 liczba urodzeń w naszym mieście rosła. W 2016 roku było ich ponad 8,8 tys., w 2017 - prawie 9,2 tys., w dwóch kolejnych latach - ponad 9,4 tysięcy. Natomiast w 2020 roku przyszło na świat w Krakowie już tylko nieco ponad 9 tys. dzieci, a rok później - niecałe 8,7 tysiąca.

- Podobnie jak w Krakowie sytuacja wyglądała w Warszawie i Gdyni. Natomiast we Wrocławiu, Łodzi, Rzeszowie, Gdańsku, Katowicach i Poznaniu spadek liczby urodzeń nastąpił już w 2018 roku i utrzymywał się w kolejnych latach - przekazuje Monika Wałaszek, kierownik Małopolskiego Ośrodka Badań Regionalnych Urzędu Statystycznego w Krakowie.

Co ciekawe, w pierwszym półroczu 2022 roku (z minionego roku na razie są znane dokładne dane za ten okres) przybyło więcej najmłodszych krakowian niż w analogicznym okresie 10 lat temu. W porównaniu z pierwszym półroczem 2012 roku liczba urodzeń w Krakowie wzrosła o 424 osoby (0,54 na 1000 ludności). Taką sytuację z dużych miast odnotowały jeszcze Wrocław i Gdańsk. W kraju i województwie małopolskim w tym samym czasie liczba urodzeń spadła.

- Niestety dane statystyczne nie wskazują jednoznacznie na przyczynę spadku urodzeń. Na pewno w porównaniu z 2019 rokiem (przed pandemią) spadła liczba mieszkań oddanych do użytkowania w Krakowie, ale czy przełożyła się ona na spadek urodzeń - tego nie wiemy. Szczególnie, że takie miasta jak: Łódź, Gdańsk, Gdynia, Katowice i Poznań odnotowały wzrost liczby mieszkań oddanych do użytkowania, a liczba urodzeń spadała - zastanawia się Monika Wałaszek z Małopolskiego Ośrodka Badań Regionalnych. - Dane statystyczne nie powiedzą nam również, czy sytuacja pandemiczna wpłynęła na przesunięcie decyzji o dziecku - dodaje.

Generalnie wiadomo, co oznaczają pustki na porodówkach: spadek liczby urodzeń może prowadzić do pogłębienia się zjawiska starzenia się społeczeństwa, braku zastępowalności pokoleń. Jak zauważa prof. dr hab. Krystyna Slany z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizująca się w demografii społecznej, socjologii migracji oraz socjologii rodziny i płci, zjawiska i procesy demograficzne są dziś w centrum uwagi.

- Interweniuje szybko i głęboko rząd - po raz pierwszy zastanawiamy się, co znaczy demografia polityczna. Niestety dominuje ton demografii apokaliptycznej: nadchodzi katastrofa - komentuje prof. Krystyna Slany. I zaznacza: - W demografii jest tak, że to co się wydarzy dziś, skutkuje na co najmniej 100 lat. Nie da się z dnia na dzień zmieniać wydarzeń demograficznych. O tym, że mamy depresję demograficzną, wiedzieliśmy od połowy lat 90. XX w., kiedy to współczynnik dzietności był poniżej 1,5 i załamało się tzw. falowanie demograficzne wyż-niż, wyż-niż.

Jak podkreśla naukowiec, na poziom urodzeń oddziałuje mnóstwo czynników, nie tylko ekonomicznych, ale i społeczno-kulturowych. - Małodzietność jest już kulturowo utrwaloną normą i rozpoczęła się od lat 60. XX wieku. Chcemy mieć dzieci, chcemy mieć rodziny, ale nie duże. Siła współczesnych rodzin opiera się nie na dużej liczbie dzieci, ale na sile relacji, więzi, ale i też na "jakości dzieci" także w znaczeniu ekonomicznym - "high quality children", jak pisał noblista G. Becker - wskazuje socjolog z UJ.

Prof. Slany tłumaczy, że tendencje się utrwaliły i w województwie małopolskim, jak i w mieście Krakowie generalnie zjawiska demograficzne są podobne do tych, które występują w innych regionach i miastach. Mamy dekoniunkturę demograficzną. Współczynnik dzietności wynosi ok. 1,2 (oznacza on liczbę dzieci, które urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego, 15-49 lat), na 1000 kobiet w wieku prokreacyjnym mamy około 40 urodzeń. Przy tym ogromny proces starzenia, ok. 21 proc. ludzi powyżej 60 roku życia.  

- Jednak Kraków jest tzw. atrakcyjną zlewnią migracyjną: ludzie młodzi przyjeżdżają tu, aby studiować, pracować i zostają. Ale inne regiony Polski pustoszeją - mówi prof. Krystyna Slany. Zwraca też uwagę na inne zjawisko: - To, co pozytywne, to że Kraków ma w porównaniu z innymi dużymi miastami stosunkowo wysoki wskaźnik zawieranych małżeństw (może też to wynikać z odkładnia formalizacji w czasie pandemii) i stosunkowo też niski poziom rozwodów, ok. 316 na 1000 zawartych małżeństw. 

Naukowiec z UJ wskazuje na ogromne "ciśnienie polityczne na podnoszenie dzietności", a jednocześnie komentuje, że efekt może być odwrotny.

- Pamiętajmy: w czasie COVID-19 trudno było rodzić dzieci, kiedy ludzie chorowali, umierali, a izolacja społeczna skutkowała wieloma negatywnymi konsekwencjami. Jesteśmy w pętli kryzysów, które nie sprzyjają posiadaniu dużej liczby dzieci - wylicza też prof. Slany. Przypomina, że rząd PiS uruchomił wiele instrumentów wspierających rodziny i zachęcanie do prokreacji. Jednak - jak komentuje - oczekiwania co do poprawy sytuacji są ogromne i aby je zrealizować, kobiety przez kilka pokoleń generacyjnych musiałyby rodzić przynajmniej po troje dzieci, a nie 2,15 jak mówi wyliczenie demograficzne dotyczące zastępowalności pokoleń. 

Pytana, jakie działania należałoby podjąć, socjolog odpowiada m.in.: - Bardzo ważna jest równość płci w naszych rodzinach, która daleko odbiega od oczekiwań kobiet. Pokazują to nasze badania, które prowadzono w Instytucie Socjologii. Niestety nie jest popularne intensywne zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi i wykonywanie prac domowych, a także w prace opiekuńcze nad zależnymi rodzicami - zwraca uwagę prof. Slany. Dodaje też, że powinno nam zależeć na powrotach z emigracji ponad dwóch milionów Polek i Polaków. - To nasz kapitał - mówi.

Badaczka apeluje, by unikać uprawiania demografii apokaliptycznej. Najlepsza według niej byłaby polityka zmierzająca do osiągnięcia modelu zastojowego populacji (taki ma np. Szwecja), w którym liczba urodzeń jest mniej więcej na takim samym poziomie co liczba zgonów (a nie: więcej urodzin aniżeli zgonów). Jak tłumaczy, nie osiągnie się tego szybko, potrzeba kilkadziesiąt lat, ale taki model zapewniłby odpowiednią jakość życia w Polsce.

- Koszty życia rosną, więc kobiety boją się, że nie będą miały za co wychować dzieci. Obawiają się ponadto, że ich pociechy nie zostaną przyjęte do gminnego żłobka, a później przedszkola. Placówki te są przepełnione, również w Krakowie - tak spadającą liczbę urodzeń komentuje z kolei radna Alicja Szczepańska (Platforma-Koalicja Obywatelska), wiceprzewodnicząca Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Mieszkalnictwa w Radzie Miasta.

By nieco odwrócić ten negatywny trend, jej zdaniem powinno się zmienić m.in. system punktacji przy przyjmowaniu dzieci do żłobków i przedszkoli. - Zdecydowanie więcej punktów niż obecnie powinno się przyznawać dzieciom, których rodzice mają pracę i chcą ją kontynuować, a także dalej rozwijać się zawodowo. Obecnie przyszli rodzice boją się, że gdy zdecydują się na dziecko, będą musieli zrezygnować z pracy, bo nie znajdą dla swojej pociechy miejsca w przedszkolu czy żłobku - twierdzi radna Szczepańska.

Jej zdaniem nie bez wpływu na spadek liczby urodzeń jest też zanieczyszczenie środowiska, przez które wiele młodych par ma problem z płodnością. - Innym z powodów takiego stanu rzeczy jest również odchodzenie od tradycyjnego wzorca rodziny. Wielu młodych ludzi stawia dziś na rozwój osobisty, a nie na zakładanie własnej rodziny - mówi Alicja Szczepańska.

Nowe wagony w PKP Intercity

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

OnePlus

OnePlus 10T 5G 16/256GB Czarny

3 381,33 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 12 Pro 128GB Grafitowy Graphite

4 149,00 zł

kup najtaniej

Xiaomi

Xiaomi 12 5G 8/128GB Szary

2 499,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Pro Max 128GB Mocny Grafit

5 569,00 zł

kup najtaniej

Apple

Apple iPhone 13 Mini 128GB Alpejska zieleń

3 290,00 zł

kup najtaniej

Motorola

Motorola G62 4/128GB Szary

895,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Pod Wawelem z roku na rok rodzi się mniej dzieci. Jak odmłodzić Kraków? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie