Piotr Kempf: gdybym przyszedł na okupację parku Bednarskiego, jeszcze bardziej zaogniłoby to spór [WYWIAD]

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Piotr Rąpalski
Piotr Rąpalski
Piotr Kempf
Piotr Kempf Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
- Jestem gotowy do rozmowy z każdym, nawet z osobami, które są niezadowolone z naszych działań. Mam nadzieję, że na Zakrzówku powstanie centrum dialogu, gdzie będzie można dyskutować i spierać się - mówi Piotr Kempf. Pytamy go też, co będzie pierwsze: drzewa na Rynku, park Jalu Kurka dla mieszkańców, czy jego dymisja z funkcji dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej.

FLESZ - Będą ostrzejsze kary dla pijanych kierowców

Kto zawiesił kontrowersyjny baner na moście Piłsudskiego? Ten podobny do plakatu z okresu wojny, gdzie zamiast swastyki jest… ZZM.

Nie mam pojęcia. Ale na pewno bardzo źle zrobił. Odwoływanie się do nazizmu i tego typu porównania nie powinny mieć w ogóle miejsca. Nie przyjmuję tłumaczeń, że ktoś nie znał kontekstu grafiki.

A może to prowokacja ze strony Zarządu Zieleni Miejskiej, aby mieszkańców, którzy protestują przeciwko zmianom w parku Bednarskiego, pokazać w złym świetle?

W głowie mi się nie mieści taki pomysł, żeby miała być to prowokacja ze strony urzędników. To, że grupa mieszkańców, skupiona wokół Akcji Ratunkowej dla Krakowa, ma jakiś problem z Zarządem Zieleni Miejskiej, nie oznacza, że w ten sposób mamy zamiar ich prowokować. Wystarczającym argumentem jest fakt, że sprawę zgłosiłem do prokuratury. Miałbym donosić na samego siebie?

A może to nadgorliwy fanklub Piotra Kempfa stoi za pomysłem baneru?

Naprawdę nie wiem, kto ten baner zawiesił, powinny to wyjaśnić odpowiednie służby. Do takich sytuacji nie może w przyszłości dochodzić. Porównywanie pracowników ZZM-u do nazistów jest niedopuszczalne. Jeśli nie będziemy reagować na takie rzeczy, mogą dziać się jeszcze gorsze.

Banerem zajmie się prokuratura?
Banerem zajmie się prokuratura? Archiwum

Czego konkretnie dotyczy zawiadomienie do prokuratury?

Chodzi o zniesławienie dobrego imienia jednostki miejskiej oraz propagowanie symboli kojarzących się z nazizmem.

Ale przyzna pan, że baner przysłonił w dużym stopniu pokojowy protest mieszkańców oraz to, o co w ogóle chodzi w sporze o remont parku Bednarskiego.

Nie podzielam tej opinii. To, co działo się w parku, zostało zauważone przez wszystkie media oraz wielu mieszkańców, oddźwięk był. Niezadowolenie części krakowian z planowanego przez nas remontu wybrzmiał. Natomiast sama akcja została nazwana okupacją, nasuwają się skojarzenia wojenne, więc może kogoś po prostu poniosło i zawiesił ten prowokacyjny baner.

Kto zaognił spór wokół parku: mieszkańcy, którzy waszym zdaniem nie zrozumieli, że dla bezpieczeństwa trzeba postawić barierki, by nikomu nie spadł kamień na głowę, a może wy sami, mówiąc, że przeciwko zmianom protestuje tylko 0,14 proc. krakowian?

Nie wiem, dlaczego akurat teraz wybuchł konflikt. Jego praprzyczyną jest prawdopodobnie długi proces uzyskiwania pozwoleń na remont parku. Miasto stara się go przeprowadzić od ok. 20 lat. To było jedno z pierwszych zadań ZZM, które zaczęliśmy realizować. Jest niesłychanie trudne, gdyż park Bednarskiego jest parkiem najwyższej ochrony zabytków i wymaga wielu pozwoleń. Zarzewiem mógł być brak klasycznych konsultacji społecznych, których wyników niestety i tak nie dałoby się wziąć pod uwagę, bo działamy pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków. To tak, jakbyśmy chcieli prowadzić konsultacje w sprawie renowacji ołtarza Wita Stwosza.

W takim razie dlaczego chcecie stawiać w parku ogrodzenia, amfiteatr? Nie lepiej byłoby nieco uporządkować zieleń, wyremontować alejki, postawić kilka nowych ławek? Zmniejszyłyby się też koszty remontu, które teraz szacuje się na 16 mln złotych. Park Krakowski wyremontowaliście za połowę tej kwoty. W przypadku Bednarskiego się nie da?

Park Krakowski jest mniejszy. Ponadto musimy wyjaśnić jedną, podstawową rzecz: remont parku Bednarskiego nie był projektowany przez pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej, tylko przez firmę, która została wyłoniona w przetargu. Projekt powstał na dodatek na podstawie koncepcji wykonanej jeszcze wcześniej. Warunkiem realizacji projektu było jego uzgodnienie z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Czy to jest nasza wina, że pozwoliliśmy zaplanować remont projektantowi wspólnie z konserwatorem? I to nie jednym, bo prace projektowe rozpoczęły się jeszcze w momencie, gdy funkcję pełnił Jan Janczykowski.

Przerzucanie winy: to konserwator źle zaprojektował, a nie ZZM?

Nie. ZZM na żadnym etapie projektowania remontu nie twierdził, że w planach są jakieś nadzwyczajne, zbędne elementy. Jeżeli mówimy o płotkach w parku, to takie są po prostu wymogi bezpieczeństwa. Mamy do czynienia z dawnym kamieniołomem, który od lat jest nieczynny, jego ściany są porośnięte drzewami, może dojść do sytuacji, kiedy coś odpadnie. W związku z tym trzeba było albo oczyścić ściany kamieniołomu, na co nie zgodził się pan Janczykowski, tutaj go popieram: wycinanie drzew byłoby zbrodnią na zieleni w parku. Padła zatem propozycja, aby zrobić wygrodzenia, żeby nikt nie podchodził pod ściany. I teraz: w zależności od tego, jak na to spojrzeć, jedni powiedzą: ratujecie drzewa, inni: chcecie wprowadzać do zabytkowego parku zbędne płotki. Naszym celem jest bezpieczeństwo mieszkańców. Dlatego zlecamy właśnie Akademii Górniczo-Hutniczej, która jest niekwestionowanym autorytetem w wielu dziedzinach, ocenę, czy należy pozwolić drzewom rosnąć na skarpach i ustawić ogrodzenie wzdłuż ścian dawnego kamieniołomu, a może jednak wyciąć rośliny.

A ile betonu chcecie wylać w parku Bednarskiego?

Mówimy o parku, który jest zabytkowy. Wszystkie jego alejki oraz inne elementy są wpisane do rejestru. Nie robimy absolutnie żadnej rewolucji. Jeśli chodzi o rodzaj nawierzchni, to odtwarzamy pierwotną, w taki sposób, aby park był dostępny dla wszystkich. Wokół remontu narósł mit jakiejś wielkiej, betonowej rewolucji.

Zabytkowy park Bednarskiego w Podgórzu ma zostać wyremontowany
Zabytkowy park Bednarskiego w Podgórzu ma zostać wyremontowany Andrzej Banaś

A czemu pan, jako dyrektor ZZM, nie przyszedł na okupację parku?

Uważam, że moja obecność mogłaby jeszcze bardziej zaognić konflikt.

Kraków się betonuje, mamy liczne protesty mieszkańców, użytków ekologicznych powstaje mało. A tu nagle: nasze miasto znalazło się w finale konkursu Zielonej Stolicy Europy. Przeanalizowaliśmy aplikację Krakowa: daliście tam panie dyrektorze wszystko: park przy Karmelickiej, którego nie ma, metro, którego nie będzie, zielony plac św. Ducha, który wcale zielony nie jest, bo dopiero będziecie dosadzać tam drzewa. Czy ta aplikacja nie jest jedynie super zabiegiem marketingowym, niemającym nic wspólnego z rzeczywistością?

Taka ocena jest bardzo niesprawiedliwa. Aplikacja do konkursu to nie są pojedyncze elementy, które zostały wspomniane. Możemy się oczywiście o każdy z nich spierać, niemniej jednak na przykład plac św. Ducha do niedawna całkiem betonowy, teraz w jednej trzeciej jest zielony. Co do parku przy Karmelickiej: tematy w centrum miasta, które są pod ochroną konserwatorską, szczególnie w przypadku, gdy konserwator jest jeszcze tak bardzo zaangażowany w projekt, po prostu trwają. Trudno powiedzieć, żeby nic nie było robione, park jest projektowany, były konsultacje społeczne, mam nadzieję, że prace rozpoczną się jeszcze w tym roku. Sam fakt, że park powstanie, co jest zasługą wielu grup społecznych, to jest ogromny sukces krakowian. Jeśli chodzi o metro, gdy składaliśmy aplikację, byliśmy w trakcie analiz dla jego budowy w Krakowie.

Ale nie przyjechała tutaj żadna komisja, która sprawdziła, czy faktycznie to co jest napisane w aplikacji zgadza się z prawdą. Może jakby ktoś przyjechał, postał trochę w korkach, to Kraków nie byłby w finale.

Podważanie idei i zasad konkursu, który ma kilkunastoletnią tradycję, nie jest zarzutem, którego jestem dobrym adresatem. Uważam, że w aplikacji jest opisane to, co w Krakowie się zmieniło. W rozmowach koncentrujemy się na zieleni, bo nazwa konkursu to Zielona Stolica Europy. Ale nie do końca jest to zgodne z prawdą, bo wniosek dotyczy wielu dziedzin. Ogromnym sukcesem Krakowa jest to, że wydaliśmy miliony złotych na wymianę pieców. Jako pierwsi w Polsce zbudowaliśmy spalarnię śmieci. Jako jedni z najlepszych na świecie mamy wodę w kranie, która nadaje się do picia. To wszystko też znalazło się w aplikacji. Rozdział, dotyczący zieleni, jest tylko jednym z dwunastu. Aplikacja to ocena zmian, jakie dokonały się w Krakowie na przestrzeni ostatnich lat oraz przedstawienie planów na przyszłość, ale nie tylko dotyczących zieleni.

Wygramy? Może bezpieczniej drugie miejsce? Bo wie pan, jak wszyscy zaczną się wzorować na Krakowie, to „piękne” mury Zabłocia mogą się pojawić nawet i w Helsinkach.

Mam nadzieję, że wygramy. Dla krakowian wspaniałą wiadomością byłoby, gdybyśmy zwyciężyli. Może nieco bardziej uwierzylibyśmy w siebie. To nie jest konkurs, w którym oceniana jest prezydentura Jacka Majchrowskiego czy to, jak Piotr Kempf zarządza zielenią. To jest konkurs, który pokazuje, że kierunek rozwoju, obrany przez Kraków jest dobry. Mamy się czym pochwalić.

Ale w aplikacji chwalimy się też projektem Superścieżki, który był już pomysłem bardzo PR-owym. Pojawił się niby skwer Eilego, ale przecież skwer tam już był, dołożono tylko kilka elementów, małą architekturę, dodano kilka krzaków. Co z tą Superścieżką?

Będziemy robić jej kolejne elementy. Zabrakło zdecydowania ze strony Urzędu Marszałkowskiego do realizacji ich nowego budynku. To bardzo ważny element, kończący Superścieżkę od strony ronda Grzegórzeckiego. Chciałbym, aby temat został domknięty.

Superścieżka
Superścieżka Andrzej Banaś

Gdy pan zaczynał, mówiono o panu: papież zieleni, to nie jest urzędnik, to prawie aktywista, z nim da się dużo zrobić. A tu nagle wkrótce może się pan znaleźć na pozycji dyrektora Zarządu Transportu Publicznego, który zdaniem niektórych mieszkańców powinien zostać zwolniony. Jak to się stało? Gdzie pan popełnił błąd?

Wprowadzanie zmian zawsze wiąże się z tym, że ktoś jest niezadowolony. Dodatkowo to, co robi Zarząd Zieleni Miejskiej, weszło właśnie w fazę powiedzmy boomu jeśli chodzi o realizację. Mamy w tym trzy duże inwestycje, które wzbudzają duże kontrowersje: Zakrzówek, park Bednarskiego i park rzeczny Wilga. To są tematy, które wybrzmiewają jako te najbardziej negatywne, ale oprócz tego ZZM rokrocznie robi ok. 150 mniejszych bądź większych inwestycji, które nie są głośne.

Ale stał się pan dyrektorem, który już nie sieje trawy, tylko rewitalizuje, leje beton, a później na końcu gdzieś to jedno drzewo sadzi.

W mediach społecznościowych tak, ale istnieje też świat poza nimi. Tam nie jest tak źle. Myślę, że ta krytyka, która wylewa się na Facebooku, to też w pewnej części efekt pandemii, która spowodowała, że zrodziło się w nas wiele frustracji, m.in. związanych z izolacją.

Zrzuca pan na pandemię fakt, że część mieszkańców przestała pana lubić?

Na pandemię zrzucę to, co dzieje się w mediach społecznościowych. Natomiast trzeba robić swoje. Podczas spotkań "na żywo" dostaje wiele sygnałów, że realizowane przez nas inwestycje cieszą mieszkańców.

Ale prezydentem Krakowa już pan raczej nie będzie?

Wybory na prezydenta nie odbywają się na Facebooku. Po drugie nie mam takich planów na najbliższy czas, mam wiele innych rzeczy do zrobienia. Celem nadrzędnym jest pokazanie, że Zakrzówek jest pięknym miejscem, które powinno łączyć krakowian. Chciałbym, aby w budynku Centrum Wodnych, które tam powstaje, zostało zorganizowane centrum dialogu zieleni.

Ale jak to jest, że na ten sezon kąpielowy nie dało się otworzyć choć fragmentu Zakrzówka, by mieszkańcy mogli tam popływać? Wiem, pan powie, że to plac budowy. Ale ostatnio otwarto Przylasek Rusiecki, tam też mamy jeszcze częściowo plac budowy. XXI wiek, milionowe miasto. Szczerze? Jesteśmy w ogromnym szoku.

Nie chcę robić żadnych prowizorek, nie dają poczucia bezpieczeństwa. Jeśli przez parę sezonów nie będziemy korzystać z Zakrzówka, tylko w tym czasie z Bagrów, gdzie można spędzić świetnie czas, to nic wielce złego się nie stanie. A Bagry naprawdę mamy piękne, odnowione. To jeden wielki magnes. Można znaleźć miejsce dla ochłody, Zakrzówek mam nadzieję otworzymy za rok.

Prace budowlane na Zakrzówku
Prace budowlane na Zakrzówku Andrzej Banaś

Nie dało się zostawić tych dwóch ławek w KL Plaszow, tylko wbijać kij w mrowisko?

Te dwie ławki to tylko jeden z elementów większego sporu o KL Plaszow, ale tylko one przebiły się do mediów. Miasto musi twardą ręką bronić rozwiązań, które tam zaplanowano. Bo to, co złego dzieje się w KL Plaszow, źle wpływa na kwestie wizerunku Krakowa na arenie międzynarodowej. Dlatego nie było miejsca na żadne ustępstwa ani półśrodki.

A nie jest tak, że te wszystkie protesty, kontrowersje, chcecie teraz przykryć tym, że zapowiadacie sadzenie drzew na Rynku Głównym?

Idąc tym tropem, to de facto można by stwierdzić, że to pani minister Gawin przykryła protesty, bo to ona napisała, że podczas rewitalizacji placów miejskich powinny pojawiać się tam drzewa.

Czyli będzie wielkie zrywanie nawierzchni Rynku, żeby sadzić drzewa?

Na pewno będziemy o tym rozmawiać z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Mieszkańcy muszą wiedzieć, że to nie jest decyzja jednoosobowa i jak Kempf powie, żeby kopać, to jeszcze sam pójdzie i wykopie dziurę pod posadzenie drzewa. To jest szereg prac wielu osób, które muszą przygotować wiele dokumentów, aby uzyskać odpowiednie zgody. To nie takie proste.

Co będzie pierwsze: drzewa na Rynku, park Jalu Kurka dla mieszkańców, czy dymisja Piotra Kempfa, bo już będzie miał już wszystkiego serdecznie dość?

Bardzo chciałbym otwarcia parku Jalu Kurka, ale myślę, że na równi z drzewami na Rynku. Co do trzeciego, nie, jeszcze jakoś daję radę.

Mówił pan, że jak nie wyjdzie remont parku Bednarskiego, to poda się pan do dymisji. To nadal aktualne?

Oczywiście. Wierzę w to, że remont dojdzie do szczęśliwego finału. Jestem spokojny.

Często pan pływa motorówką za 200 tys. złotych?

Raz zostałem przewieziony, gdy w poprzednim sezonie przekazywaliśmy łódkę policji. Mamy podpisane porozumienie z Komisariatem Wodnym Policji, mogą z niej korzystać na co dzień, jeśli jest taka potrzeba, my używamy łódki w sytuacjach, gdy np. trzeba rozstawić przystanki tramwaju wodnego. Spór o motorówkę jest bardziej ideologiczny: czy to dobrze, że miasto samo wykonuje pewne czynności a nie zleca ich na zewnątrz i ma do tego sprzęt, czy źle. Gdybyśmy jej nie kupili, to płacilibyśmy komuś innemu za rozstawianie przystanków. Tak samo mamy z utrzymaniem zieleni. Czy powinniśmy wszystko utrzymywać sami, jako ZZM, czy przerzucić część rzeczy na firmy zewnętrzne. Moglibyśmy w ogóle nie mieć traktorów, sprzętu do przycinania zieleni, koszenia, ale mamy, bo uważam, że to jest dobre dla miasta.

Macie już motorówkę, będziecie mieć jeszcze biurowiec, bo zatrudniliście w ZZM tyle osób.

Uważam, że ZZM w obecnej formie, czyli plus minus 200 pracowników, to jest liczba wystarczająca. Gdzieś siedziba Zarządu być musi. Kamieniołom Libana to dobre miejsce na siedzibę ZZM-u, zresztą jakiś czas temu była tam baza Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu (teraz Zarząd Dróg Miasta Krakowa, przyp. red.). Część tamtejszych budynków, która jest zabytkowa, i tak potrzebuje remontu. Ale remontowanie ich dla samego remontowania budzi kontrowersje. To jest trochę jak z pałacem w Wadowie: chętnie by go ktoś wyremontował, tylko co tam będzie.

Kamieniołom Libana
Kamieniołom Libana Archiwum

Kiedyś ZZM miał siedzibę w dworku w Parku Duchackim.

Tak, ale ten dworek jest bardzo mały. Poza tym tam swoją siedzibę chciałoby mieć Stowarzyszenie Przyjaciół Woli Duchackiej.

Wszystko jasne: nie chcecie aktywistów pod nosem.

Absolutnie chcemy aktywistów pod nosem, chcemy z nimi rozmawiać, jestem gotowy do rozmowy z każdym, nawet z osobami, które są bardzo niezadowolone z naszych działań. Mam nadzieję, że naprawdę na Zakrzówku powstanie centrum dialogu, gdzie będzie można dyskutować i spierać się. Dyskusje w mediach społecznościowych często prowadzą po prostu donikąd.

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Kempf: gdybym przyszedł na okupację parku Bednarskiego, jeszcze bardziej zaogniłoby to spór [WYWIAD] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie