Musical kieszonkowy na scenie Teatru KTO - wywiad z reżyserem Wojciechem Graniczewskim

red.
Już od listopada w teatrze KTO będzie można obejrzeć spektakl „Musicodrama 2 czyli Jubi & Debi”, którego premiera odbyła się w 2011 roku na scenie Opery Krakowskiej. W przedstawieniu występują dwie znakomite aktorki – gwiazda Opery Krakowskiej - Bożena Zawiślak-Dolny oraz jej córka, aktorka Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie - Katarzyna Zawiślak-Dolny. Partneruje im i akompaniuje Jerzy Kluzowicz. Więcej na temat spektaklu opowiedział nam autor tekstu i reżyser przedstawienia - Wojciech Graniczewski.

Na czym polega stosowana w spektaklu "metoda Grenzmana"?

To wymyślona przeze mnie "metoda rozwiązywania konfliktów międzypokoleniowych w dynastycznych rodzinach artystycznych". Artystyczni rodzice i dzieci ( w tym wypadku matka i córka) odpowiadają na kłopotliwe pytania zadawane przez moderatora przy pomocy arii operowych, songów i piosenek.

Czy jest coś specyficznego w relacji matki artystki i córki artystki?

Oczywiście! Są one miotane pomiędzy miłością rodzinną a miłością własną, która żywi się występami na scenie lub ekranie. Do apogeum dochodzi, gdy podczas castingu obie konkurują o główną rolę ...

Skąd wziął się pomysł na napisanie takiego tekstu?

Pomysł zaangażowania do spektaklu matki - Bożeny Zawiślak-Dolny i jej córki, Katarzyny Zawiślak-Dolny podsunął mi dyrektor Opery Krakowskiej, p. Bogusław Nowak. Natomiast stworzenie "musicodramy" zgodnie z zasadami metody "Grenzmana" jest moim oryginalnym pomysłem.

Czy pisząc scenariusz "Musicodramy 2 czyli Jubi & Debi" wiedział Pan kto zagra role tytułowe?

Tak. Tekst był pisany "pod obsadę". Imiona postaci też wywodzą się z sytuacji zawodowej każdej z pań: Jubi (czyt. Dżubi) to skrót od Jubilatki - pani Bożena Zawiślak-Dolny jest gwiazdą Opery Krakowskiej, która spędziła na tej scenie (i na wielu innych) "okrągłą" liczbę lat. Natomiast jej córka Kasia - czyli Debi - była w momencie tworzenia naszej sztuki debiutantką, skończyła bowiem właśnie PWST w Krakowie i stawiała pierwsze kroki na scenie Teatru im. J. Słowackiego.
Jak wyglądała praca nad spektaklem? Czy aktorki wniosły dużo swoich propozycji do napisanych przez pana ról?
Jeszcze przed rozpoczęciem prób, w fazie tworzenia scenariusza, wymieniłem z artystkami liczne maile, w których opisywały swoje przeżycia związane z funkcjonowaniem w rodzinie i w zawodzie. Oczywiście zostały one przetworzone na materię bardziej literacką, okraszoną fikcją, ale niewątpliwie mają korzenie natury osobistej. Wspólnie też dokonaliśmy wyboru utworów śpiewanych, do których napisałem nowe polskie teksty nawiązujące do treści naszego "musicalu kieszonkowego".

Nie często można oglądać w teatrze polskim tego typu formy - kameralne sztuki muzyczne, jak Pan myśli dlaczego tak się dzieje?

Po pierwsze wymaga to obsady łączącej umiejętności aktorskie z dużymi możliwościami wokalnymi, po drugie akompaniamentu "na żywo" (i tu muszę wspomnieć o wkładzie artystycznym p. Jerzego Kluzowicza, który jest w tym spektaklu aranżerem, kierownikiem muzycznym, akompaniatorem i aktorem), a po trzecie wielkiej precyzji i kondycji - w przypadku tak małej obsady wszyscy aktorzy przebywają na scenie praktycznie przez cały czas.
Widzowie będą mogli zobaczyć spektakl w listopadzie i ocenić efekty pracy.
Zapraszamy!

"To co dał nam świat" - wspomnienie Krzysztofa Krawczyka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie