Metamorfoza Hotelu Saskiego. Konserwator nakłada słone kary, inwestor się odwołuje [ZDJĘCIA, WIZUALIZACJE]

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Hotel Saski
Hotel Saski Joanna Urbaniec
Udostępnij:
Nad łóżkami wiszą fotokolaże Ryszarda Horowitza o tematyce muzycznej. U sufitu złociste lampy przypominające instrumenty. Do tego meble inspirowane grającymi szafami. Wszystko dla podkreślenia tradycji miejsca, bo to tu w Sali Saskiej odbywały się słynne bale i koncerty, to w niej grał Liszt i Brahms. Na parterze restauracja, w piwnicach basen i SPA. Za noc w pokoju na poddaszu, z widokiem na sąsiednie kamienice Starego Miasta, trzeba będzie zapłacić ok. 600 zł. Na razie natomiast - na co wskazują kary nałożone przez wojewódzkiego konserwatora na inwestora przebudowy Hotelu Saskiego - za tę metamorfozę płaci zabytek. Inwestor kary oprotestował, a teraz pokazał nam budowę, by - jak to określa - dowieść, że w większości zarzuty stawiane przez służby konserwatorskie nie mają podstaw.

FLESZ - Ile w tym roku wydamy na święta? Jak zamierzamy je spędzić?

Inwestycja jest ogromna. Przebudowywany Hotel Saski to około 10 tys. metrów kwadratowych zabudowy układającej się w literę E pomiędzy ulicami św. Jana, św. Tomasza i Sławkowską. Powstaje hotel z 117 pokojami oraz przestrzeń dla czterech lokali usługowych (w tym dla restauracji). Inwestorem jest spółka Abriz z Krakowa.

Przemiana tego miejsca budzi w Krakowie kontrowersje odkąd przez puste otwory okienne można było z ulicy oglądać niebo - mieszkańcy oburzali się, że kolejny zabytkowy obiekt w centrum został „wypatroszony” i zostały z niego fasady, zamienia się w „wydmuszkę”.

- To nieprawda. Przeprowadzone rozbiórki zostały wykonane zgodnie z zakresem przewidzianym w pozwoleniu na budowę i dotyczyły tych części budynku, które pochodzą z lat 70. - przekonuje Maria Filipowicz, badacz architektury (od 1976 r.) z pracowni Architektoniczno-Konserwatorskiej, działająca w zespole przy Hotelu Saskim.

Dla krakowian nieodżałowane jest też kino, które do czasu przebudowy zajmowało budynek od ul. św. Jana.

- Żałujemy, że przedstawiciele kina ARS nie zdecydowali się na kontynuację działalności po zakończeniu przebudowy hotelu, pomimo rozmów z udziałem magistrackiego wydziału kultury oraz przygotowanych projektów zakładających takie rozwiązanie. Jednak kino w tym miejscu może jeszcze wrócić, jeżeli tylko znajdzie się operator gotowy prowadzić tu tego typu działalność. Dla nas kino studyjne przy hotelu to pożądana i wartościowa funkcja stanowiąca wartość dodaną - tak z kolei tłumaczy Dawid Hajok, przedstawiciel inwestora.

Przedstawiciele inwestora podkreślają również, że to hotel ma w tym miejscu długą, ponad 200-letnią tradycję. W 1809 roku węgierski przedsiębiorca Maciej Knotz kupił dawny klasztor i dwie kamienice mieszczańskie od ul. św. Jana i urządził tu zajazd „Pod Królem Węgierskim”, który następnie przeistoczył się w Hotel Saski. Dawid Hajok dodaje, że funkcja hotelowa dla tego miejsca jest też wpisana w planie miejscowym, „w którym miejscy planiści wskazują pożądane przez gminę przeznaczenie terenów”.

- Całe partie obiektu zostały przebudowane w XIX wieku, a ostatni wielki remont budynku odbył się w latach 70. XX wieku, w ramach tworzenia hotelu „Juventuru”. Ta ostatnia przebudowa, w wyniku której wiele zabytkowych elementów uległo uszkodzeniu lub zasłonięciu, była dla zabytku wyjątkowo bolesna - podkreśla podczas wizyty na budowie Maria Filipowicz. Jak mówi, teraz, w oparciu o zachowaną dokumentację oraz na podstawie przeprowadzonych na zlecenie obecnego właściciela obiektu badań, wiele elementów zabytkowej architektury zostanie wyeksponowanych. - Jak np. zakryte wcześniej ceglane sklepienia przepięknie ułożone w jodełkę, które zostaną wyeksponowane w jednej z sal restauracyjnych - wskazuje.

Tymczasem obraz, jaki wyłania się z decyzji o karach nałożonych na inwestora przez małopolskiego konserwatora zabytków - łącznie opiewających na pół miliona złotych - jest bardzo niepokojący.

„Sztywna postawa konserwatora”

Pierwsza kara dla inwestora została nałożona za wyburzenie oficyny niezgodnie z wydanym pozwoleniem i bez zawiadomienia służb konserwatorskich. Z decyzji o drugiej karze można wyczytać, że m.in. w piwnicach przekuto powierzchnie historycznych ścian z kamienia i cegły, z części ścian i sklepień skuto tynki, uszkadzając lica cegieł. Obiekt był przez długi czas pozbawiony dachu, przez co zalewany wodą opadową, czego efektem były zawilgocenia na ścianach, uszkodzenia polichromii, zagrzybienie ich części. O nagłych zdarzeniach nie powiadamiano - a jest taki obowiązek - służb konserwatorskich. Kara była za wykonywanie robót niezgodnych z zakresem określonym w pozwoleniu konserwatorskim, w tym wykonanie całkiem nowej kondygnacji na poziomie minus 2.

Przedstawiciele inwestora odpierają zarzuty; nie zgadzając się z decyzjami wojewódzkiego konserwatora, odwołali się do Ministerstwa Kultury i czekają na werdykt.

- Oficyna, o której mowa, została poddana pieczołowitemu remontowi. Rozebrano jedynie jedną jej ścianę lat 70., wzniesioną zresztą z kiepskiej jakości materiałów, w tym rur z azbestu. Te elementy zrekonstruowano następnie zgodnie z pozwoleniem konserwatorskim. Oficyna od strony dziedzińca zyskała eleganckie krużganki zdobione stolarką wykonaną na indywidualne zamówienie według rysunków Wojciech Gersona - tłumaczy Maria Filipowicz.

Natomiast przedstawiciele inwestora przyznają, że w piwnicach została rozebrana jedna ze ścian bez uzgodnienia z konserwatorem. Jak tłumaczą, w trakcie prac została ona naruszona, a ponieważ była wykonana z marnej jakości materiałów, zagrażała bezpieczeństwu, trzeba było ją rozebrać i odbudować. Nową ścianę postawiono z bloczków cementowych.

Kierujący zespołem konserwatorów z ramienia inwestora dr Marek Łukacz z Pracowni Badań Zabytków Architektury skomentował przy okazji sprawy oficyny, że znane są przypadki kar nałożonych przez urząd konserwatorski, które zostały uchylone przez sąd jako bezpodstawne.

- Dostrzegam w tym pewną, sztywną postawę wobec zasad ochrony konserwatorskiej, pozbawioną pewnej elastyczności wobec koniecznych modernizacji czy remontów - ocenia dr Łukacz. - Wystarczy spojrzeć na to jak wyludnia się Stare Miasto. Mieszkańcy i właściciele mieszkań w kamienicach, którym znacząco utrudnia się wymiany okien czy modernizacje instalacji grzewczych oraz wentylacyjnych, zniechęceni wyprowadzają się poza zabytkowy Okół i tak tworzy się martwe miasto - to także opinia Marka Łukacza.

Co do zarzutu skucia tynków z historycznych ścian i uszkodzenia przez to cegieł, arch. Maria Filipowicz stanowczo odpowiada, że „skuwania tynku rzuconego na zabytkowe ściany w celu ich odsłonięcia i zakonserwowania nie można traktować jako działanie na szkodę zabytku, wręcz przeciwnie”.

A jednak gdy podczas wizyty na budowie oglądamy zabytkowe cegły ze śladami po tym skuwaniu - mamy co najmniej mieszane uczucia.

Docieramy do pomieszczenia, w którym podczas wymiany dachu została zalana ściana z polichromią.

- Podczas demontażu starej więźby dachowej i poszycia budynek zabezpieczono tymczasowym dachem technicznym. Do zawilgocenia polichromii na powierzchni półtora metra kw. doszło jednak, bo jego szczelność nie sprostała gwałtownym nawałnicom, jakie przeszły nad Krakowem - takie wyjaśnienie przedstawia Maria Filipowicz. Mówiąc wprost: nie zabezpieczono polichromii wystarczająco dobrze.

Jak wskazują przedstawiciele inwestora, ściana została odsolona i odgrzybiona, czeka teraz na rozpoczęcie konserwacji. Zapewniono nas, że XIX-wieczne dekoracje „da się odtworzyć”. W uszkodzonym fragmencie malowidło było tzw. lustrem, czyli zamalowaną jednokolorowo formą prostokąta i nie zawierało zdobień takich jak np. postaci czy widoki. Jak się okazało, w wyniku zawilgocenia ukazał się natomiast krajobraz znajdujący się pod spodem, wcześniejsza warstwa (datowana również na XIX w.). Konserwatorzy rozważają teraz możliwość jego ekspozycji.

Kary dały efekt, ale zarzuty utrzymane

Dopytywaliśmy na budowie o roboty wykraczające poza pozwolenie konserwatorskie. Brak decyzji konserwatorskich przedstawiciele inwestora tłumaczą zamknięciem urzędów w czasie pandemii. Przedstawiali nam też wyjaśnienia wobec zarzutu dotyczącego dodanej podziemnej kondygnacji.

- Projekt budowlany objęty pozwoleniem konserwatorskim przewiduje pięć kondygnacji naziemnych i dwie podziemne: -1 i -2, i tylko to jest realizowane. Zmieniło się wyłącznie rozplanowanie kondygnacji -2. Wynikało to z konieczności zabezpieczenia fundamentów fasady od strony ul. św. Tomasza. Po wybraniu gruntu i ocenie stanu technicznego konstruktorzy stwierdzili ryzyko uszkodzenia ściany i zalecili jej natychmiastowe wzmocnienie. Pismo z prośbą o uzgodnienie złożyliśmy na dzienniku podawczym w urzędzie konserwatora, który w tym czasie pozostawał w trybie pracy zdalnej, a budowa trwała. Nie mogliśmy czekać, podjęliśmy prace zabezpieczające w imię wyższego dobra - przekonywał Jarosław Kurka, przedstawiciel inwestora, który przechodził z nami przez obiekt od podziemi po strych.

Jak wyjaśniał, w wyniku wzmocnienia fundamentów ściany konieczne stało się odsunięcie od niej elementów związanych z techniczną częścią tzw. podbasenia. Stąd - zdaniem przedstawicieli inwestora - wynikają różnice w interpretacji.

- Wszystkie te prace, które są wykonane, zostały udokumentowane i ostatecznie uzgodnione z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków, a inwestor otrzymał na nie pozwolenie WUOZ - podkreśla Jarosław Kurka.

Dr Dominika Długosz, obecnie pełniąca obowiązki małopolskiego konserwatora, a zarazem od początku śledząca przebudowę Hotelu Saskiego mówi nam natomiast, że utrzymuje wszystkie zarzuty wobec tej inwestycji.

- Został wykonany audyt zewnętrzny, powstała bardzo porządna ekspertyza. My przeszliśmy w związku z tą ekspertyzą przez obiekt i elementy, które wypunktowaliśmy w decyzjach o karze, nie są elementami przesadzonymi - zapewnia Dominika Długosz. - Jest dużo odstępstw od projektu budowlanego, zmian dokonanych w trakcie budowy, które nie były nam zgłaszane. I ta budowa była mocno ingerująca w obiekt - dodaje.

Dominika Długosz zauważa, że teraz prowadzący prace w Hotelu Saskim już bardziej się pilnują, działają zgodnie z pozwoleniami - kary dały efekt.

Przebudowywany Hotel Saski będzie częścią sieci Hilton, jej linii Curio Collection, która stanowi „kolekcję zabytkowych budynków o wyjątkowej historii”, jak przekazują przedstawiciele inwestora. Do nowego hotelu w standardzie pięciu gwiazdek pierwsi goście wejdą głównym wejściem od ul. św. Tomasza w lipcu 2022 roku.

Obiekt między ul. św. Jana, św. Tomasza i Sławkowską zyskał lukarny w dachu - inwestor podkreśla, że mogły się pojawić, bo w przeszłości też istniały. W przebudowywanym hotelu w wielu miejscach sufity są obniżone, by zmieściły się nad nimi potrzebne instalacje. Tam, gdzie nie ma np. polichromii, ściany są opakowane w płyty kartonowo-gipsowe.

Na podłogach w pokojach już pojawia się wykładzina. Specjalnie zaprojektowana, nawiązująca wzorem do fragmentu... tkaniny liturgicznej, która została znaleziona w budynku dawnego kościoła w obrębie inwestycji. Z kolei prace pochodzącego z Krakowa Horowitza, które będą wisiały na ścianach, zostały zakupione specjalnie dla Hotelu Saskiego.

W podziemiach powstaje basen. Ma mieć kilkanaście metrów długości i atrakcje takie jak np. przeciwprąd. Obok planowana jest sauna sucha i mokra oraz siłownia.

Również w podziemiach, pod Salą Saską w miejscu, gdzie dawniej istniał kościół, podczas budowy natknięto się na ludzkie szczątki. Jak się dowiadujemy, zostały najwyraźniej odkryte już uprzednio, podczas remontu w latach 70., bo odnaleziono je teraz zsunięte w jeden dół i przemieszane z gruzem. Zostały wydobyte i zdeponowane w Zakładzie Antropologii UJ do badań antropologicznych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Metamorfoza Hotelu Saskiego. Konserwator nakłada słone kary, inwestor się odwołuje [ZDJĘCIA, WIZUALIZACJE] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie