Maciej Gostomski, były bramkarz Cracovii, obecnie golkiper Górnika Łęczna: Podamy sobie ręce z trenerem Probierzem

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Maciej Gostomski grał w Cracovii jesienią 2018 r. Teraz jest bramkarzem Górnika Łęczna Andrzej Banaś
Maciej Gostomski grał w Cracovii jesienią 2018, w minionym sezonie występował w Górniku Łęczna i wywalczył z nim awans do ekstraklasy. W sobotę (mecz o godz. 15) będzie chciał zatrzymać „Pasy”.

Odczuwa pan napięcie przed sobotnim meczem?

Pomału tak, nastrajamy się na mecz otwarcia. Jest wiele niewiadomych, dużo nowych sytuacji. Jesteśmy bojowo nastawieni, zobaczymy, jak wyjdzie. Oczywiście będziemy przygotowani na ten mecz, ale docelowo to postaramy się być w pełnej formie na drugą, trzecią kolejkę. Nie mieliśmy wiele czasu na przygotowania, liczę na mądrość i obycie niektórych zawodników. Dzięki niej i walce mam nadzieję, że wygramy ten mecz.

Jesteście beniaminkiem, gracie u siebie, liczy pan na to, że fala, która wyniosła was do ekstraklasy, będzie wam towarzyszyć?

Mecz przed własną publicznością to dodatkowy plus, powinien być bodźcem dla nas.

Zagraliście tylko jeden sparing, przegrywając z Jagiellonią 0:4. Nie za mało?

Po tym pierwszym meczu z pewnością będą jeszcze sparingi. Mieliśmy mało czasu na przygotowania. Po dwutygodniowych urlopach przyszedł czas na zajęcia, które trwały dwa tygodnie. Taka jest dola drużyn, które zrobiły awans i muszą się odnaleźć w nowych warunkach. Na pewno byłoby lepiej, gdybyśmy więcej potrenowali, zgranie byłoby lepsze, ale nie dało się tego zrobić. To minus, ale nie ma co się usprawiedliwiać, trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, by wygrać mecz.

Ostatnie spotkanie w ekstraklasie rozegrał pan w barwach Cracovii w październiku 2018 r., były to przegrane 0:2 derby z Wisłą. Los jest najlepszym reżyserem – teraz wraca pan do ekstraklasy i trafia na „Pasy”.

Nie spędziłem w nich wiele czasu, była to jedna runda. Nie patrzę na to, czy to Cracovia, Wisła, czy Lech. Nigdy nie podchodziłem sentymentalnie do takich meczów, nie analizowałem, gdzie grałem wcześniej.

Dlaczego pan odszedł z Cracovii do norweskiego Haugesund?

To była wspólna decyzja moja i trenera. Z Cracovii wiele piłkarzy odeszło od tego czasu. Początki były obiecujące, dostałem duży kredyt zaufania od trenera, choć wcześniej spędziłem pół roku w rezerwach Korony Kielce dzięki byłemu już prezesowi Korony – Krzysztofowi Zającowi. To nie była optymalna sytuacja, ale nie miałem na nią wpływu. W Cracovii mogłem się odbudować, ale drużynie nie szło, nie było kompletnego składu. Potem doszliśmy do wniosku, by się rozstać. Nie mam żalu do nikogo. Możliwe, że jeszcze się spotkamy w jakimś klubie.

Nie ma więc między wami zawiści? Gdy spotkacie się z trenerem w sobotę podacie sobie ręce?

Oczywiście, że tak. Nigdy nie krytykowałem trenera, nic złego nie powiedziałem, nie szukałem problemów. Mimo że się rozstaliśmy, to na normalnych zasadach, jak dorośli.

W Norwegii nie grał pan w lidze…

Musiałem się odbudować. Zmiana kraju, treningów. Mimo że nie grałem, uważam, że był to dobry ruch z mojej strony. Zmieniłem się mentalnie, mam wrażenie, że pobyt w Norwegii wiele mi dał, choć grałem tylko w krajowym pucharze. Właściwie nie dostałem szansy więc nie mogłem się zaprezentować.

Wrócił pan do kraju, do II-ligowej Bytovii, gdzie grał pan wiosną 2020 i pewnie nie przypuszczał, że tak szybko wróci do ekstraklasy?

Chciałem do niej wrócić, głośno o tym mówiłem, na to pracowałem w Bytovii i w Górniku. Fajnie, że udało się to zrealizować. Jestem teraz bardziej dojrzałym zawodnikiem. Teraz dużo bardziej doceniam te występy w ekstraklasie.

Przed barażami Górnik nie miał większych szans, przystępując do nich z 6. miejsca.

Rzeczywiście, nie stawiano na nas, ale my czuliśmy się dobrze, wierzyliśmy w awans, nasi kibice też. Wiadomo, że GKS Tychy i ŁKS to są większe kluby, mające więcej fanów, ale to jest sport. Poradziliśmy sobie wyśmienicie w dwóch trudnych meczach wyjazdowych.

Grając w II i I lidze interesował się pan ekstraklasą?

Oczywiście, że tak, mam wielu znajomych w różnych klubach. Byłem na bieżąco. Chciałem wrócić, więc śledziłem.

Zaskoczyła pana postawa Cracovii, która do trzech kolejek przed końcem broniła się przed spadkiem?

Nie mi oceniać, wiadomo jak to jest w Cracovii – wiele zmian, zawirowania więc to może się negatywnie odbić. Była to jednak doświadczona drużyna, trener również, więc sobie z tym poradziła. Wcześniej zdobyła Puchar Polski jest więc pomysł trenera, czasami jest sezon lepszy, czasem gorszy, raz się trzeba bronić przed spadkiem, innym razem idzie się po puchary.

W minionym sezonie Cracovia strzeliła najmniej bramek ze wszystkich zespołów ekstraklasy. To dla pana dobra informacja?

To był zeszły sezon, a teraz będzie nowy, nie ma co wracać do przeszłości. Wiem, że Cracovia jest bardzo silna, że trener Probierz lubi grać ofensywnie. Będzie więc atakować, przyjedzie do nas po trzy punkty.

Alvarez, Rivaldinho, Pelle van Amersfoort. Z której strony będzie groziło panu największe niebezpieczeństwo?

Zawodnicy często się zmieniają. Moich kumpli z Cracovii nie ma już w klubie. Nie interesuję się na tyle, by to stwierdzić, ale wiadomo, że przed meczem będziemy mieli odprawę i poznamy silne i słabe strony rywala. Jeszcze utrzymuje kontakt z Michałem Helikiem, Wdowiakiem.

A co pan sądzi o Karolu Niemczyckim?

Fajnie wyglądał, podobał mi się szczególnie na początku sezonu, jak wszedł do bramki. Dostał spory kredyt zaufania. W trakcie rozgrywek miał słabszy moment, ale wiadomo, że nie jest to takie łatwe, by trzymać równy poziom, zwłaszcza dla młodych zawodników. To bardzo obiecujący chłopak dla polskiej piłki. Odpada mu duży plus, jakim był status młodzieżowca. Wcześniej mógł być nieznacznie gorszy, a bronił. Mam nadzieję, że będzie grał. Promujmy młodych chłopaków z Polski. Oczywiście nie mam nic do Lukasa Hrosso, żeby nie było nieporozumień. Tak na marginesie przepis o młodzieżowcu jest stworzony na siłę.

Jakiego meczu się pan spodziewa? Poczekacie na to, co zaproponuje Cracovia, czy będziecie raczej tą stroną próbującą narzucić swoje warunki?

Na pewno będziemy chcieli atakować. W końcówce minionego sezonu byliśmy mocni psychicznie, będziemy chcieli do tego wrócić. Wydaje mi się, że będzie to otwarty mecz. Zobaczymy, czy będzie dużo bramek, ale powinno to być otwarte spotkanie.

Niewątpliwie jednym z hitów tego okienka transferowego było przyjście do was Janusza Gola.

Znam Janka dobrze, także z czasów gry w Cracovii, miał wówczas rewelacyjny sezon. Byłem zwolennikiem, by Janek przyszedł do Górnika. Musi się odbudować, potrzebuje trochę czasu.

Ekstraklasa wraca do formatu 18 drużyn. To dobra decyzja?

Nie jestem zwolennikiem baraży, to jest bardziej sprawiedliwe. Choć oczywiście cieszę się, że wygraliśmy je przystępując z 6 miejsca, ale patrząc na cały sezon, to zdobyliśmy mniej punktów niż Tychy. W tym konkretnym meczu barażowym my byliśmy jednak lepsi.

Wokół którego miejsca „zakręci się” Górnik?

Chciałbym, byśmy byli w pierwszej dziesiątce, celem jest na pewno utrzymanie. Zobaczymy zimą, co będzie. Powinna być weryfikacja.

A Cracovia?

Ciężko powiedzieć, bo jest nieprzewidywalna. Potrafi wygrać ważny mecz z trudnym rywalem, a czasem ma gorszą serię w lidze. To jednak zespół z dużymi możliwościami, to klub z takimi możliwościami, by ściągnąć sobie wielu piłkarzy, gdy coś nie będzie działało. Cele w Cracovii są jak najwyższe, kibice mają spiracje.

„Pasy” tracą punkty z beniaminkami – w zeszłym sezonie były to dwa remisy z Podbeskidziem, dwa podziały punktów ze Stalą i dwie porażki z Wartą. To wasza szansa?

Nie patrzę na statystyki, każdy mecz trzeba wybiegać, by wygrać.

Tokio Flesz odcinek 2

Wideo

Materiał oryginalny: Maciej Gostomski, były bramkarz Cracovii, obecnie golkiper Górnika Łęczna: Podamy sobie ręce z trenerem Probierzem - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie