Kraków: zapłacił za parking, a i tak dostał mandat

Marcin Karkosza
Mieszkaniec Krakowa od sierpnia walczył o anulowanie kary, która została na niego nałożona w strefie płatnego parkowania.
Mieszkaniec Krakowa od sierpnia walczył o anulowanie kary, która została na niego nałożona w strefie płatnego parkowania. fot. Andrzej Banaś
Mieszkaniec Krakowa jest wściekły na urzędników obsługujących strefę płatnego parkowania, którzy nie chcieli anulować nałożonej na niego kary, choć przesłał im oryginał bloczku parkingowego dowodzący opłacenia przez niego postoju. Po naszej interwencji Miejska Infrastruktura zgodziła się cofnąć opłatę, której żądała.

Sprawa pana Zdzisława (imię czytelnika zmieniliśmy na jego prośbę) rozpoczęła się 27 sierpnia, kiedy otrzymał karę za postój w strefie płatnego parkowania.

- Mandat w wysokości 50 zł został na mnie nałożony z powodu odwróconego biletu parkingowego pozostawionego w samochodzie - mówi Czytelnik. - To absurdalna sytuacja, kiedy kontrolerowi nie chce się odczytać poprawnie daty i godziny ważności biletu, ponieważ jest on do góry nogami - dodaje mieszkaniec.

Pan Zdzisław zeskanował mandat i wysłał e-mailem odwołanie do urzędników Miejskiej Infrastruktury - spółki zarządzającej strefą. Gdy nie dostał odpowiedzi, wysłał dokumenty ponownie. Urząd przysłał odpowiedź 9 września. Z niej pan Zdzisław dowiedział się, że urząd wzywa: "do dostarczenia w nieprzekraczalnym terminie 7 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma oryginału zakupionego biletu parkingowego".

- Następnego dnia wysłałem oryginalny bloczek, jednak 15 października otrzymałem odpowiedź, że moje zawiadomienie nie zostało rozpatrzone, ponieważ dokumenty wpłynęły za późno - mówi Czytelnik. - Urzędnicy działają na moją szkodę. Najpierw otrzymałem niesłuszny mandat, a teraz tracę czas na pisanie wyjaśnień i odwołań.

Urzędnicy z Miejskiej Infrastruktury przekonują, że ze zgromadzonej w sprawie dokumentacji wynika, że bilet parkingowy położony został w sposób uniemożliwiający jego odczytanie, więc kontroler był zobowiązany do nałożenia kary.

Dlaczego jednak nie uznano reklamacji, skoro pan Zdzisław przesłał oryginalny bloczek? Urzędnicy twierdzą: "iż przesłane pismo nie zawierało odniesienia do wcześniejszej korespondencji, przez co zostało zakwalifikowane jako oddzielna sprawa, co skutkowało odrzuceniem reklamacji z uwagi na niedotrzymanie terminu do jej wniesienia". Problem w tym, że nikt pana Zdzisław nie poinformował o tym, że cokolwiek musi wnosić.

- Nie będę ponosić konsekwencji lenistwa, głupoty i absurdu - oburza się Czytelnik.

Po naszej interwencji zarząd spółki zgodził się anulować nałożoną karę. - Sprawa tego pana została już rozpatrzona zgodnie z jego wnioskiem - mówi przedstawiciel zarządu Miejskiej Infrastruktury. - Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że przesłane pismo dotyczy tej sprawy, to anulowalibyśmy opłatę. Prosimy, aby mieszkańcy zamieszczali adnotację na korespondencji, czego dotyczy pismo.



Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie