Kraków w lockdownie, ale jest koktajlbar, który działa. Problem pandemii w pigułce

Piotr Rąpalski
Piotr Rąpalski
Kraków, ul. Szewska. W lockdownie wymarła w sobotni wieczór, ale nie do końca...
Kraków, ul. Szewska. W lockdownie wymarła w sobotni wieczór, ale nie do końca... Konrad Kozłowski
Sobotni wieczór. Kraków w lockdownie. Ulica Szewska. Wszystkie kluby są zamknięte. Wszystkie? Nie! Jest jeden koktajlbar, który niczym galijska wioska Asterixa, opiera się obostrzeniom wprowadzonym z powodu epidemii koronawirusa. Z jednej strony można rozumieć walkę o przetrwanie firmy, ale z drugiej mamy trzecią falę epidemii, około 30 tys. zakażeń dziennie i setki zgonów... A czy to naprawdę jedyny taki klub w mieście? Niekoniecznie. Nie piętnujemy, nie zachęcamy - ta sytuacja po prostu pokazuje problem pandemii w pigułce. Okoliczni mieszkańcy, choć w tym rejonie jest ich coraz mniej, zgłosili sprawę na policję. Właściciel lokalu przedstawia natomiast swoje argumenty.

FLESZ - Będzie doustna szczepionka na COVID-19?

Lokal reklamuje się na Facebooku. Po angielsku. Napisano wprost "Odpowiedź na pytanie, które wielu z was zadaje? Tak, pozostajemy otwarci". Dalej jest o tym, że w dni powszednie nie można rezerwować stolików, w niedziele też. Rezerwacja obejmuje zatem imprezowe soboty i piątkowe wieczory. Rezerwacji można dokonać przez FB lub telefonicznie.

"Mój dom jest waszym domem, jesteście zawsze mile widziani, ponad systemem"

Lokal zapraszał w lutym, podobnie jest w marcu.

Idziemy na drinka!

Zadzwoniliśmy zarezerwować miejsce w sobotni wieczór jako grupa przyjaciół bawiących się na domówce, ale chcących wybyć na miasto.

Odebrała miła kobieta.

"Ilu was jest?" - czwórka, może piątka.
"O której chcecie przyjść" - jest 19.30, to może tak na 21 się wyrobimy. Ale do której macie otwarte?
"Do ostatniej osoby, do 2 lub 3"
"A może być 22.30?" - sugeruje pracownica lokalu. - Jasne! (można zatem przypuszczać, że obłożenie jest spore jeśli trzeba czekać na wolny stolik, choć lokal sam w sobie nie jest duży)

Wystarczy podać imię i rezerwacja gotowa.
"Jakby jednak było was więcej, to proszę z wyprzedzeniem zadzwonić"

Pytamy: A obostrzenia, czy nie będzie jakiegoś przypału z policją?
"Możecie zostać wylegitymowani, ale nic takiego poważnego"
A jak wejść? "Zadzwonić domofonem lub na ten telefon"

Jeszcze raz pytamy: Nie przejmujecie się obostrzeniami? Przecież to nielegalne, jest zakaz
"Wszystko się odbywa legalnie, bo każda osoba podpisuje dokumenty. Nie będzie żadnego problemu. Państwo są przy rekrutacji na pracowników"

Kończymy rozmowę. Pod klubem zjawił się nasz fotograf i zrobił trochę zdjęć. Faktycznie lokal na 2 piętrze ma wzięcie, choć wiadomo - to nie dyskoteka na 1000 osób.

Sytuacja nie podobna się okolicznym mieszkańcom. Napisali do nas:

"Klub działający nieprzerwanie (minimum od 1,5 miesiąca) pomimo ogłaszanych przez rząd ograniczeń, bez jakichkolwiek przerw (za wyjątkiem poniedziałków) przy ul. Szewskiej 21 w Krakowie (2 piętro) w godz. 17,00 – 02,00). Klub działa pomimo prowadzonych przez cały czas przez I Komisariat Policji w Krakowie postępowań; o przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa epidemiologicznego oraz wykroczeń - zakłócania ciszy nocnej".

Co na to policja?

Zapytaliśmy policję czy faktycznie funkcjonariusze odwiedzali lokal. - Lokal był kilkukrotnie kontrolowany przez policjantów, w lutym i marcu br. Kilkukrotnie stwierdzono, że w środku odbywała się konsumpcja napojów przy stolikach, klienci nie zachowywali reżimu sanitarnego. Komenda Miejska Policji w Krakowie poinformowała zatem Prokuraturę Rejonową Kraków Śródmieście - Zachód o podejrzeniu zaistnienia przestępstwa z art. 165 paragraf 1 kodeksu karnego tj. o sprowadzeniu niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez powodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenie się choroby zakaźnej - podaje Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiego policji. Czy prokuratura wszczęła śledztwo? Czy prowadzi postępowanie przygotowawcze? Sprawdzamy

Już jako redakcja, oficjalnie, skontaktowaliśmy się z właścicielem klubu, aby poznać jego stanowisko:

Rozmowa z właścicielem klubu Mr. Black (imię i nazwisko tylko do wiadomości redakcji)

Czy uważacie, że działacie legalnie? Dlaczego jesteście otwarci choć nakazano zamknąć lokale?
Działamy całkowicie legalnie. Policja była u nas 8 razy, a trzy razy wraz z Sanepidem. Jeśli byłoby to nielegalne, to przecież od razu by nas zamknięto. To zarządzenia rządu są nielegalne, nie mają podstawy prawnej w ustawie czy konstytucji. Już wiele osób czy firm wygrało w sądzie w podobnych sprawach. Policja do nas przychodzi może częściej, bo mamy sąsiada, który na nas donosi. Co ciekawe, były trzy tygodnie, w których nikt nas nie zgłosił na policję, więc policja ani razu nie przyszła. Mają mój numer, adres, adres mailowy – nie kontaktowali się, bo wiedzą, że nie łamię przepisów.

Nie dostaliście żadnych kar?
Od policji nie. Sanepid sporządził protokół i sprawa jest w toku. Ale to nie oni są sądem. To nie sanepid może zdecydować czy działamy legalnie czy nie.

A możecie zapewnić przychodzące osoby, że działacie bezpiecznie?
Osoby przebywające w klubie noszą maseczki, ściągają je w momencie gdy zajmą miejsce, ale gdy wstaną by przejść się po lokalu, znów zakładają. Jest obowiązek odkażania rąk. Przypominam też, że osoby, które do nas przychodzą to osoby, które przychodzą na rekrutacje na testerów. Wypełniają też ankietę covidową, jak się czują, czy mieli styczność z zakażonymi. Podpisują oświadczenie że podają prawdę. Działamy podobnie jak wiele publicznych instytucji w tej sprawie.

A ile lokal mieści osób, jaka to przestrzeń? Więcej osób na mniejszej przestrzeni to większa możliwość zakażenia. Słowa na papierze to nie zabezpieczenie przed covid-19.
Ludzie oświadczają, że są zdrowi i to dla mnie się liczy. Ale też patrzmy na galerię handlowe, sklepy – czy ktoś tam wypełnia jakieś oświadczenia? A ludzie są często stłoczeni.

Dlaczego otwarliście klub?
Jesteśmy koktajl barem. Byliśmy zamknięci od marca 2020, z przerwą na lato, ale to nie nasz sezon. Nie mamy aż tak dużej kuchni by dostarczać posiłki. Musimy płacić czynsz, licencję za alkohol, pensje. Od rządu dostaliśmy 5000 zł w 2020 roku, to mało. Mam rodzinę, pracownicy mają rodziny, nie chcę zbankrutować i zwalniać ludzi. Dlatego otwarliśmy. Część ludzi jest zmęczona obietnicami rządu, zmęczona brakiem rzetelnej informacji i pomocy ze strony rządu. Chcą mieć chociaż namiastkę normalności i mogą ją mieć u nas. Jeśli to komuś przeszkadza, może po prostu do nas nie przyjść. Może jesteśmy jedyni otwarci na Szewskiej, ale w Krakowie jest ok. 50 takich miejsc.

Ale w Krakowie mamy tysiące lokali i większość dla bezpieczeństwa jest zamknięta
Każdy podejmuje swoje własne decyzje. Prawda jest taka, że to co narzuca nam rząd jest stosowane, bo ludzie się do tego stosują, często zastraszeni, a nie dlatego, że jest legalne i ma podstawę prawną.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków w lockdownie, ale jest koktajlbar, który działa. Problem pandemii w pigułce - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie