Kraków. Tajemnica cmentarza przy ul. Królowej Jadwigi. Znaleziono 33 szkielety. Ofiary cholery? Po badaniach będzie ponowny pochówek

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Firma Archeologiczna Bard
Cmentarz był niewielki - archeolodzy znaleźli szczątki w sumie 33 osób. Funkcjonował w XIX wieku, przez kilkadziesiąt lat. Prawdopodobnie było to miejsce spoczynku zmarłych, którzy z różnych przyczyn nie mogli być pochowani na regularnym, przykościelnym cmentarzu. Ale nie jest wykluczone, że tę przestrzeń wykorzystano później do pochówku kilku lub kilkunastu ofiar epidemii. Tyle dotąd ustalili archeolodzy, którzy prowadzili w Krakowie badania na zbiegu ulic Królowej Jadwigi i Korbutowej. Więcej informacji o zmarłych powinna przynieść trwająca analiza antropologiczna szczątków.

Pierwsze pochówki na tym cmentarzu - odkrytym przy okazji przebudowy ulicy Królowej Jadwigi - znajdowano 1,6 m poniżej współczesnego poziomu terenu. Natomiast ostanie szkielety wyłaniały się na głębokości 2,2 m poniżej terenu.

- To może świadczyć o tym, że cmentarzyk nie funkcjonował rok czy dwa, tylko kilka dziesięcioleci - wskazuje Bożena Marczyk-Chojnacka, kierownik badań archeologicznych.

Archeolog, która już wcześniej miała możliwość eksplorowania i badania innych cmentarzy, przyznaje, że ten ostatnio odkryty stanowi dla niej zaskoczenie: ze względu na panujący tam chaos.

- Sposób układania zmarłych jest bardzo chaotyczny. Nie została zachowana żadna ciągłość. Tutaj praktycznie każdy zmarły jest pochowany inaczej: jeden ułożony na osi północ-południe, inny wschód-zachód, potem ktoś na ukos. Mamy też taki jeden grób - uważam, że mogła to być zbiorowa mogiła - gdzie zmarli są jeden obok drugiego wzdłuż ułożeni - relacjonuje Bożena Marczyk-Chojnacka.

Badaczka jest zdania, że znalezionego cmentarza nie należy datować na okres wcześniejszy niż powstanie drogi - a obecna ulica Królowej Jadwigi powstała w wieku XVIII.

- Myślę, że zaczęto tu chować zmarłych, gdy już była droga. Trzeba mieć jakieś drogi, żeby dojechać ze zmarłym. Uważam, że ten cmentarz powstał w XIX wieku. Nie mamy niestety żadnych znalezisk, artefaktów, które mogłyby to potwierdzić, żadnych datowników, bo w wypełniskach jam grobowych nie było nic - dodaje archeolog.

Na całym cmentarzyku znaleziono pozostałości tylko po jednej trumnie - jej zarysy, ślady po deskach, z których była zbita, a także kilka gwoździ i dwa bardzo skorodowane okucia. Badacze datują te znaleziska na XIX wiek. Pozostali zmarli na tym cmentarzu zostali najprawdopodobniej pochowani zawinięci w jakiś materiał, złożeni bezpośrednio do wykopanej jamy grobowej, po czym zasypani.

- Nie ma osobistych rzeczy, monet, medalików, guzików od odzieży - nawet jednego guziczka, co jest bardzo dziwne. Całe wypełniska jam grobowych były przeszukiwane z wykrywaczem metali, nic nie znaleziono. Ci ludzie musieli być chowani może w jakichś lnianych koszulach i owinięci tkaniną, ale to wszystko się rozłożyło - mówi Bożena Marczyk-Chojnacka.

Na cmentarzu pochowane były zarówno młodsze dzieci, nastolatki, jak i osoby dorosłe. Więcej o nich będzie wiadomo po analizie antropologicznej, której zakończenie jest spodziewane w tym tygodniu. Archeolodzy liczą, że antropolog wyczyta z materiału kostnego wiele ciekawych informacji, w tym o przebytych chorobach.

Adam Sasinowski, historyk i archiwista, w odpowiedzi na informacje o odkryciu na Woli Justowskiej, podpowiedział, że cmentarz widnieje na mapie wojskowej Galicji i Bukowiny z lat 1861-64. "W miejscu obecnego odkrycia zaznaczony jest cmentarz choleryczny - charakterystyczny czarny krzyż, w ten sposób ówcześnie je oznaczano na mapach" - napisał w mailu do naszej redakcji Adam Sasinowski. Informacje te przekazaliśmy badaczom.

- Mapa jest świetna, rzeczywiście cmentarz jest oznaczony w tym miejscu – mówi Bożena Marczyk-Chojnacka. Dodaje jednocześnie: - Nie wykluczam, że spoczywają tam ofiary epidemii. Ale ten cmentarz - patrząc na rozmieszczenie pochówków i miąższość warstwy cmentarnej, groby jedne na drugich - na pewno nie funkcjonował tylko rok, dwa czy pięć jak cmentarze choleryczne, na których są pochowani zmarli z jednej epidemii. Wtedy mielibyśmy zmarłych na jednym poziomie i raczej w jednym rzędzie albo w zbiorowych mogiłach. Tutaj zapewne chowano przez dziesiątki lat osoby, które z różnych względów nie były chowane na cmentarzach regularnych (np. nieochrzczeni). A być może potem wykorzystano to miejsce, gdy trzeba było pochować ofiary epidemii, kilka, może kilkanaście. Łącznie mamy wyeksplorowane 33 pochówki, może część z tych zmarłych to ofiary cholery, to jest niewykluczone.

Badacze będą jeszcze prowadzić kwerendę, szukać dalszych informacji o odkrytym cmentarzu w źródłach historycznych. Planowany jest powtórny pochówek kości zmarłych po zakończonych badaniach antropologicznych - na jednym z cmentarzy komunalnych w Krakowie.

Na terenie, gdzie podczas prac związanych z przebudową ulicy Królowej Jadwigi natknięto się na pochówki, a następnie archeolodzy prowadzili badania ratownicze i dokumentowali poszczególne groby, teraz znów toczą się prace remontowe.

Wyższy podatek od nieruchomości od 2023 roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie