Kraków. Radny Migdał szukał pracy. Znalazł ją w miejskiej spółce [WIDEO]

Dawid Serafin, Piotr Rąpalski
Radny Adam Migdał, klub prezydencki Przyjazny Kraków.
Radny Adam Migdał, klub prezydencki Przyjazny Kraków. fot. Archiwum
Zaufany prezydenta miasta - Adam Migdał - dostał pracę w nowej miejskiej spółce parkingowej. Ponoć zna się na budownictwie, ale jego firma w tej branży nie przynosiła mu w ogóle dochodu.

Adam Migdał, radny a zarazem kandydat na radnego kolejnej kadencji z komitetu prezydenta Jacka Majchrowskiego, dostał posadę w spółce Miejska Infrastruktura, która zarządza strefą płatnego parkowania i ma budować parkingi. Został specjalistą ds. inwestycji, choć nie może pochwalić się sukcesami w biznesie. Jego prywatna firma nie przynosiła mu dochodu.

Pracę zaczął już w czerwcu, ale dopiero niedawno wyszło to na jaw. Komunalną spółkę powołano dwa miesiące wcześniej. Zatrudniała najpierw cztery osoby, nie działała, bo nie miała kapitału. Mimo to wynajmowała biura przy ul. Kalwaryjskiej za 45 tys. zł miesięcznie. Potem szefostwo wynajęło pomieszczenia na stadionie Wisły Kraków za 36 tys. zł miesięcznie. Zaczęto zatrudniać pracowników.

Migdał ma wykształcenie wyższe z zarządzania organizacjami. Studiował w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego. Co wie o budowie parkingów? - Mam 30-letnie doświadczenie w branży budowlanej i uprawnienia technika budownictwa - wylicza. - Każdy musi pracować, szczególnie jeśli ma się piątkę dzieci.

Nie zdradza, ile zarabia, ani czy rywalizował w konkursie o stanowisko. O jego doświadczeniu rozpisuje się w liście do redakcji zarząd MI, który kilka dni zwlekał z odpowiedzią na nasze pytania.

Migdał ma 59 lat. W wyborach w 2010 r. dostał 2175 głosów. W 2012 został szefem klubu prezydenckiego w radzie miasta. W oświadczeniu majątkowym za 2013 r. czytamy, że jest właścicielem Biura Usług Tech-Bud w Krakowie. Zaznacza, że nie przyniosło dochodu. Nie chciał powiedzieć, czy poza komunalną spółką pracuje gdzieś jeszcze.

Jak zachowa się jako radny przy podejmowaniu decyzji dotyczących spółki? Czy praca w komunalnej firmie nie koliduje z działalnością w radzie miasta? - Nie rozważałem jeszcze problemu głosowań w sprawie spółki - odpowiada Migdał. - Radny zawsze może zrezygnować z brania udziału w głosowaniu.

- W przypadku głosowań nad kwestiami dotyczącymi spółki parkingowej czy rozszerzenia strefy płatnego parkowania, takie powiązania mogą powodować konflikt interesów - nie ma jednak wątpliwości Jan Niedośpiał z Fundacji Stańczyka, która monitoruje działalność samorządów.

Rzeczniczka Majchrowskiego zapewnia, że prezydent pracy radnemu nie załatwił. - Pan Migdał to dorosły człowiek. Sam się zgłosił do spółki. Nie sprawuje stanowiska kierowniczego, więc prezydent nie widzi w tym nic niestosownego - zaznacza Monika Chylaszek.

Prezydent znany jest jednak z tego, że daje pracę. W tej kadencji pracę w magistracie znalazł Paweł Sularz, były szef klubu PO w radzie miasta, który często opowiadał się po stronie Majchrowskiego. Posadę w radzie nadzorczej Krakowskiego Holdingu Komunalnego dostał w 2011 r. Łukasz Osmenda, też były radny PO. W zarządzie firmy pojawił się Jakub Bator, były członek klubu PiS, który również wspierał prezydenta. Była radna PO Elżbieta Sieja została dyrektorką domu pomocy społecznej. Dziś chce zostać radną z komitetu wyborczego Majchrowskiego.

Sularz, Osmenda i Sieja odeszli z PO na przełomie lat 2009/2010. Dzięki temu prezydent mógł przeforsować budżet miasta na rok 2010, który wcześniej PO bojkotowała. W 2012 r. zawarł koalicję z rządząca w radzie PO. Niedługo po tym powołał kilka osób związanych z PO do władz spółek miejskich.

- Zatrudnienie radnego w spółce miejskiej powoduje, że nie może on wykonywać w pełni swej roli, jaką jest kontrola władzy wykonawczej. Bo jako pracownik firmy władzy tej podlega - zauważa Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego, monitorującej m.in. przejrzystość funkcjonowania samorządów lokalnych.

Ochroniarze zamiast odpowiedzi
Misją gazety jest rzetelne i szybkie informowanie Czytelników. O tym, w jakich okolicznościach radny Migdał otrzymał pracę w spółce miejskiej chcieliśmy napisać już we wczorajszym wydaniu. Z publikacją się wstrzymaliśmy.

Powód? Piotr Kącki, prezes Miejskiej Infrastruktury nie miał czasu, by odpowiedzieć na nasze pytania: jak radny znalazł pracę w spółce i czy posiada odpowiednie kwalifikacje. Proste pytania sprawiły spory problem prezesowi. W czwartek nie znalazł czasu, by odpowiedzieć drogą elektroniczną. Podobnie w piątek. Blisko 10 minut opowiadał przez telefon o złych doświadczeniach z dziennikarzami. Na komentarz merytoryczny czasu nie miał.

Postanowiłem udać się do prezesa osobiście. Nie chciałem publikować tekstu bez jego wyjaśnień. Aby dostać się do sekretariatu, trzeba przejść stanowisko ochrony na stadionie Wisły (petenci przyjmowani są na drugim końcu miasta, przy Kalwaryjskiej). Na prośbę o rozmowę z prezesem usłyszałem, że za chwilę wychodzi. Czekałem zatem przed gabinetem wierząc, że może po drodze udzieli odpowiedzi. Zaraz jednak przyszedł ochroniarz i kazał mi opuścić siedzibę miejskiej spółki. Usłyszałem, że jest zlecenie usunięcia mnie. Odprowadziło mnie trzech ochroniarzy.

Z prośbą o komentarz do tej sytuacji zwróciłem się do rzeczniczki prezydenta. Jeszcze tego samego dnia napisał do nas prezes Kącki, "ubolewając nad tym, co się stało". Winę zrzucił na swoją asystentkę. Na nasze pytania wciąż nie odpowiedział. Zrobił to wczoraj po południu. Powtórzył m.in. argumenty Adama Migdała.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie