Kraków. Przez upały pojawia się coraz więcej gniazd os i szerszeni

(PD)
Szerszenie i osy lubią zakładać gniazda np. w domkach działkowców.
Szerszenie i osy lubią zakładać gniazda np. w domkach działkowców. Michał Worsztynowicz
Zagrożenie. Rośnie liczba zgłoszeń dotyczących gniazd szerszeni i os. Jednak straż pożarna nie ma obowiązku usuwania wszystkich siedlisk groźnych owadów.

- Do końca lipca interweniowaliśmy w tej sprawie 75 razy - informuje st. kpt. Łukasz Szewczyk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. To o 26 więcej niż w takim samym okresie ubiegłego roku.

W poprzednich latach strażacy usuwali bezpłatnie gniazda os i szerszeni, niemal na każde zgłoszenie. Teraz robią to głównie w sytuacji zagrożenia życia oraz w przypadku wybranych budynków.

- W pierwszej kolejności brane są pod uwagę obiekty użyteczności publicznej, jak szkoły, szpitale i żłobki czy Domy Pomocy Społecznej. Strażacy raczej nie podejmą interwencji związanych z usuwaniem gniazd w stodołach, altankach czy ogrodach - informuje Łukasz Szewczyk. Strażacy za każdym razem przyjmują zgłoszenie o gniazdach owadów. Jednak ich czynności sprowadzają się głównie do zabezpieczenia okolic gniazda np. taśmami, żeby nikt postronny nie zbliżał się do kokonów. Do ich usunięcia musimy wynająć fachowców.

Strażacy przypominają, aby nie zbliżać się do gniazd i opuścić pomieszczenie, w którym zagnieździły się owady. Mogą zaatakować w obronie własnej. A trzeba pamiętać, że w jednym gnieździe może znajdować się nawet kilka tysięcy owadów. Usuwanie gniazd na własną rękę, jak i spryskiwanie wodą lub innymi środkami może tylko rozzłościć szerszenie i osy.

Owady są groźne przede wszystkim dla osób uczulonych na jad szerszeni i os. Dlatego jeśli nie wiemy czy jesteśmy uczuleni, lepiej nie ryzykować i wezwać na pomoc firmę zajmującą się likwidacją gniazd owadów. Taka usługa kosztuje od 200 zł w górę.

- Przełom lipca i sierpnia to początek sezonu na osiedlanie się szerszeni i os. Dlatego zgłoszeń cały czas przybywa - podkreśla Monika Lelek z krakowskiej firmy Insector. Wskazuje, że rój owadów może zaatakować w każdej chwili. Ostrzega aby bez specjalnej odzieży oraz środków ochronnych nie podchodzić do kokonów.

O usuwanie gniazd owadów proszeni są również pszczelarze. Jednak oni interweniują tylko w przypadkach, kiedy mamy do czynienia z gniazdami pszczół. - Robimy to za darmo, dbając również o dobrostan pszczół - stwierdza Przemysław Szeliga, prezes Zrzeszenia Pszczelarzy Krakowskich.

Zgłoszenia o zagrożeniu owadami otrzymuje również straż miejska. - Od początku roku odebraliśmy osiem zgłoszeń o gniazdach owadów, które budziły niepokój wśród mieszkańców. W jednym przypadku interweniowała straż pożarna. W trzech sprawa została przekazana zarządcom obiektów. W pozostałych czterech zgłoszenia nie potwierdziły się - mówił nam Marek Anioł, rzecznik krakowskiej straży miejskiej.

Podkreślił, że funkcjonariusze SM nie usuwają gniazd. - W przypadku gdy owady zagrażają zdrowiu i życiu ludzi, interwencje przekazywane są do straży pożarnej. W pozostałych przypadkach obowiązek usunięcia gniazd spoczywa na zarządcach terenów - wyjaśnia Marek Anioł.

Zobacz także: Woda może być zdradliwa. Oto dziesięć zasad bezpiecznych kąpieli na wakacjach

Źródło:Agencja TVN

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie