Kraków. Prokurator Anna Jedynak zamordowana przez syna [NOWE FAKTY]

Katarzyna Janiszewska
Nocny pościg ulicami Krakowa: Przemysław J. spowodował kilka stłuczek, sterroryzował kierowcę, ukradł auto, rozbił się na ścianie budynku. Dalej uciekał przed policją pieszo. fot. Michał Gąciarz
Anna Jedynak, zastępca prokuratora okręgowego w Krakowie, zginęła w sobotę nad ranem w swoim mieszkaniu. Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem postawiono jej synowi, Przemysławowi J.

Autorzy: Piotr Drabik, Jan Latała

Przemysław J. miał furię w oczach, gdy wypadł z mieszkania z nożem w ręku. Atak był błyskawiczny i niespodziewany. Ochroniarz, który chwilę wcześniej zadzwonił do drzwi, ledwo zdążył się uchylić. Instynktownie kopnął napastnika z nożem, a gdy ten upadł, wykorzystał chwilę do ucieczki. Zbiegł schodami w dół i zamknął się w portierni. Przemysław J. skoczył za nim, gonił, a później dobijał się do dyżurki. Nie chciał zostawić naocznego świadka swojego czynu. Ochroniarz musiał przecież dostrzec matkę leżącą na podłodze we krwi...

Wszystko we krwi
Noc z piątku na sobotę przy ul. Bociana 4a była spokojna. Żadnych studenckich imprez, awantur. Cisza. Jeśli ktoś jednak tej nocy nie spał, mógł słyszeć stukot pociągów przejeżdżających po nasypie kolejowym tuż za blokiem. I coś jeszcze.

Chwilę po czwartej do portierni ochroniarza zapukała jedna z lokatorek. Była zaniepokojona, bo z mieszkania na II piętrze dobiegały dziwne hałasy. A tam przecież mieszka porządna rodzina: pani prokurator okręgowa z 26-letnim synem. Więc co się tam dzieje o tej porze? Ochroniarz postanowił sprawdzić. Tego, co zobaczył, gdy uchyliły się drzwi, nie mógł się spodziewać. Anna Jedynak leżała na podłodze martwa, wszędzie było pełno krwi. Napastnik, którym był prawdopodobnie jej własny syn, zadał matce kilkadziesiąt ciosów nożem.

- O piątej rano dostaliśmy zgłoszenie, że z bloku wychodził młody, niski mężczyzna, ubrany w ciemną kurtkę, ze śladami krwi - relacjonuje Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji. - Przed blokiem zaatakował nożem przypadkowego przechodnia. Policjanci, którzy podjęli pogoń za nim, nie wiedzieli, że to syn zamordowanej. Ale wszystko, pościg, blokada ulic, odbyło się bardzo profesjonalnie, bez narażania osób postronnych - podkreśla Ciarka.

CZYTAJ TEŻ: Kraków. Dramatyczny pościg za mordercą prokurator Jedynak

Pościg
Nocny pościg ulicami Krakowa wyglądał jak w amerykańskim filmie. Przemysław J. najpierw uciekał swoim volvo. Na al. Mickiewicza zderzył się z innym samochodem. Przypadkowy kierowca, który był świadkiem wypadku, zatrzymał się i chciał mu pomóc. Wtedy J. wyciągnął pistolet gazowy i zażądał, by ten oddał mu swojego mercedesa. Odjechał, a następnie zderzył się z autobusem i terenowym range roverem. Gdy w końcu uderzył w ścianę budynku, wysiadł z samochodu i zaczął uciekać pieszo.

Policjanci osaczyli go przy ul. Czarnowiejskiej. Ale J. wcale nie zamierzał się poddawać. Nie reagował na wezwania funkcjonariuszy. Był pobudzony, ale równocześnie obojętny na to, co przed chwilą zrobił. Padły strzały ostrzegawcze. Dopiero po kilkunastu minutach udało się go obezwładnić paralizatorem.

Badania wykazały, że Przemysław J. miał we krwi promil alkoholu. Nad ranem wrócił z imprezy do mieszkania. Nie wiadomo, co było powodem kłótni z matką. W szale chwycił za nóż, uderzył prawie 30 razy w szyję, brzuch i klatkę piersiową. Kiedy policyjni technicy wchodzili do mieszkania za oknami było jeszcze ciemno. Gdy wychodzili, słońce chyliło się już ku zachodowi. Pracowali przez dziesięć godzin. Zabezpieczali każdy najdrobniejszy biologiczny ślad: każdy włos, każdą kroplę krwi.

Taka miła i serdeczna
Osiedle, na którym doszło do tragedii, to nowe bloki, każda klatka z domofonem, na parterze całodobowa ochrona. Mieszkają tu przeważnie studenci, młode małżeństwa, lokatorzy często się zmieniają. Jest czysto, schludnie i anonimowo. Sąsiedzi 52-letniej prokurator i jej syna albo nie chcą rozmawiać o tragedii, albo nie mają wiele do powiedzenia.

- Kojarzę chłopaka, kilka razy spotkałam go w windzie - mówi jedna z mieszkanek. - Normalny. Miły. Nic więcej nie potrafię powiedzieć.

Ochroniarz: - I to ta pani nie żyje? Matko Boska! Taka elegancka, miła kobieta. Widywałem ją, jak chodziła z pieskiem na spacery, z takim małym lessi. Kłaniałem się jej. Auto w garażu, zawsze czyściutkie, umyte, dalej tam stoi.

Ci, którzy Annę Jedynak poznali zawodowo, wspominają ją jako ciepłą, otwartą i serdeczną kobietę. Pogodna, uśmiechnięta, zupełnie nie jak prokurator, który kojarzy się z oschłym, formalnym zachowaniem. Zawsze znalazła czas na rozmowę. Była taka „do ludzi”.

Na początku zawodowej kariery pracowała w prokuraturze rejonowej w Podgórzu. Następnie została zastępcą prokuratora rejonowego, a potem szefem rejonu. W prokuraturze okręgowej pracowała w wydziale sądowym i nadzoru nad postępowaniami. W 2010 r. awansowała na zastępcę prokuratora okręgowego. Do jej zadań należał nadzór nad prokuratorami rejonowymi.

- Była świetnym prawnikiem i znakomitym prokuratorem - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prokuratury. - Przeszła przez wszystkie szczeble kariery, więc znała ten fach od podszewki. Zawsze można było liczyć na jej pomoc, radę. To szok i ogromna strata dla całego naszego środowiska. Nikt z nas się tego nie spodziewał.

Dożywocie
W niedzielę rano policja przywiozła Przemysława P. do prokuratury, gdzie został przesłuchany.

- Nie postrzegamy tego zdarzenia jako pospolite zabójstwo, ale jako wielką tragedię rodzinną, która dotyczy zarówno pokrzywdzonej, jak i naszego klienta - mówi Jan Olszewski, adwokat reprezentujący podejrzanego. - Możemy powiedzieć, iż zdarzenie to nie miało związku z czynnościami służbowymi, z pracą wykonywaną przez pokrzywdzoną.

Przemysławowi J. został postawiony zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Był spokojny, gdy słuchał śledczych. Nie ustosunkował się do tego. Grozi mu dożywocie. Najniższa kara w tym przypadku to 12 lat pozbawienia wolności. W niedzielę wieczorem sąd aresztował go na trzy miesiące.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3