Kraków. Policja użyła siły podczas protestu na placu Matejki. "Kuriozalne działanie służb". Spisano byłego posła [ZDJĘCIA]

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Rzecznik małopolskiej policji przyznaje, że podczas protestu funkcjonariusze użyli siły wobec tych, którzy nie stosowali się do poleceń
Rzecznik małopolskiej policji przyznaje, że podczas protestu funkcjonariusze użyli siły wobec tych, którzy nie stosowali się do poleceń Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
145 osób wylegitymowali krakowscy policjanci podczas środowego protestu w ramach Strajku Kobiet, który odbył się na placu Matejki. Funkcjonariusze wystawili jeden mandat, w sprawie jednej osoby toczy się postępowanie o naruszenie nietykalności policjanta. Druga osoba miała znieważyć funkcjonariusza. Z kolei w stosunku do 138 osób policja złożyła wnioski do sądu o ukarania za łamanie przepisów stanowiących o zakazie gromadzenia się w miejscach publicznych.

Na placu Matejki odbył się w środę, 9 grudnia, protest pod hasłem „Spacer dla przyszłości”. Uczestnicy domagali się zdecydowanych działań polskiego rządu w ocelu obrony klimatu. Protestujący chcieli przejść w marszu dla Ziemi z miejsca zbiórki pod Urząd Wojewódzki, policja jednak blokowała ten pochód. Doszło też do przepychanek z policją.

Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji przyznaje, że ze strony funkcjonariuszy doszło do użycia siły. - Policjanci reagowali w przypadkach, kiedy mimo upomnień protestujący nie stosowali się do wydawanych polecań. Zabezpieczyliśmy też dwa megafony manifestantów - mówi Sebastian Gleń.

Rzecznik dodaje, że na placu Matejki podczas protestu byli też nieumundurowani funkcjonariusze. - Policjanci operacyjni maja takie same uprawnienia jak ci umundurowaniu - dodaje rzecznik małopolskiej policji.

Podczas manifestacji policja z megafonów przypominała o tym, że mamy stan pandemii, wzywała do rozejścia się, jednocześnie blokowała też ulicę i chodniki, tak by pochód manifestujących, który się uformował, nie wyszedł poza plac Matejki.

Organizatorzy apelują do protestujacych

Organizatorzy protestu wystosowali apel do uczestników manifestacji: "Jeśli widzieliście na fejsie/insta, albo macie własne nagrania jak policja pacyfikuje osoby trzymające transparent ze zdjęcia to dajcie znać" - czytamy na profilu facebookowym Strajk Kobiet Kraków.

Protest, a raczej to co działo się przed manifestacja opisał na swoim profilu facebookowym Marek Lasyk, jeden z krakowskich fotoreporterów.

"Od końca października fotografowałem kilkadziesiąt rożnych protestów. Małych, dużych, rowerowych, samochodowych, siedzących na drodze, blokujących ulice. Ale tak kuriozalnego zachowania policji jeszcze nie widziałem" - pisze fotoreporter.

Dalej opisuje, że kiedy umundurowanym policjantom zabrakło ludzi na pomoc przyszli im nieumundurowani funkcjonariusze, którzy robili tzw. kocioł i wyciągali manifestantów z tłumu.

Relacje fotoreportera potwierdza Jerzy Meysztowicz, były poseł Nowoczesnej, który był obecny na proteście.

- Cały czas zwracałem uwagę nieumundurowanym policjantom, że wyglądają jak prowokatorzy. Poprosiłem, żeby włożyli opaski, bo wtedy ludzie wiedzieliby, że mają do czynienia z policjantami. Niestety nie reagowali. Po kilku moich apelach sam zostałem wciągnięty do radiowozu i wylegitymowany - relacjonuje manifestacje Jerzy Meysztowicz.

Były poseł opisuje działania policji tak: - Robili tzw. kocioł. Najpierw ogłaszali, żeby się rozejść, później jak ktoś chciał wyjść z placu, to go łapali i legitymowali, a przy okazji co chwilę zacieśniali krąg. Tym sposobem, to właśnie policja była odpowiedzialna za wprowadzenie zagrożenia koronawirusowego - mówi Jerzy Meysztowicz.

Takie samo zdanie o policjantach ma Piotr Ślęczek, uczestnik protestu.

- Już pod koniec manifestacji, kiedy chcieliśmy wrócić do domów policja nas otoczyła i kazała się rozejść. Było trzech policjantów na jednego uczestnika protestu. Zaczęli nas wyłapywać. Złapał mnie za szyję i przewrócił na ziemię. Zaciągnęli mnie do radiowozu jak worek ziemniaków. Nie powiedzieli mi dlaczego zostałem zatrzymany, że mam się spodziewać wezwania do prokuratury na przesłuchanie - mówi Piotr Ślęczek.

W tym czasie jego dziewczyna Kinga Skotnicka była przerażona tym, ze jej chłopak został zaciągnięty do radiowozu.

- Policja ponownie natarła. Ja płakałam, trzęsłam się, otoczyła mnie policja, prawie mnie podeptali. Policjanci chcieli mnie zabrać do radiowozu, ale dzięki znajomym udało mi się uniknąć zatrzymania - mówi nie kryjąc emocji Kinga Skotnicka.

W nadchodzący weekend organizatorzy strajków zapowiadają wielkie manifestacje w Warszawie. Uczestnicy strajku z Małopolski zapowiadają liczne, weekendowe wyjazdy do stolicy kraju.

Oświadczenie krakowskiej policji w sprawie zabezpieczenia protestu na placu Matejki z 9 grudnia 2020 r.

W ostatnim czasie na terenie Krakowa organizowanych jest wiele nielegalnych zgromadzeń. Jedno z nich miało miejsce 9 grudnia br. Szeroko publikowane w mediach oraz portalach społecznościowych filmy z tego zgromadzenia nie wskazują na „brutalność” Policji jak opisywane jest to w ostatnich artykułach Gazety Wyborczej na temat przebiegu tej manifestacji. Na nagraniach widać natomiast wrogie i wulgarne nastawienie manifestujących wobec funkcjonariuszy.

9 grudnia br. w Krakowie odbyło się zgromadzenie, które zostało zapowiedziane przez jego organizatorów kilka dni wcześniej w mediach społecznościowych. Nie zostało ono jednak zgłoszone do Urzędu Miasta co oznacza, że było nielegalne. Nie można go także nazwać spontanicznym (przy czym takie są zabronione w czasie epidemii), ponieważ zapowiadane było już kilka dni wcześniej na portalach społecznościowych. Nadto, w związku z sytuacją epidemiologiczną jaka panuje w kraju przepisy prawa określają, iż w zgłoszonym zgromadzeniu nie może uczestniczyć więcej niż 5 osób. Tymczasem w zgromadzeniu na Placu Matejki uczestniczyło około 200 osób. Biorąc powyższe pod uwagę, każdy jej uczestnik popełnił wykroczenie.

Policjanci kilkukrotnie przekazywali komunikaty o zagrożeniu w związku z panującym stanem epidemii i wzywali do zakończenia manifestacji. Jej uczestnicy jednak nie stosowali się do poleceń, a w kierunku policjantów wykrzykiwali liczne wulgaryzmy. Jednocześnie, aby zapobiec eskalacji emocji manifestujących do działania wkroczyli policyjni negocjatorzy.

Około godz. 18.05 uczestnicy protestu postanowili nagle przemieścić się pod Urząd Wojewódzki ulicą Basztową. Z uwagi na brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa maszerującym – byłoby to niekontrolowane wtargnięcie na ulicę gdzie odbywał się ruch pojazdów - zablokowano możliwość swobodnego przejścia. Ponownie nawiązano kontakt z protestującymi, którzy nawoływali uczestników wydarzenia do określonego zachowania. Organizatorzy oświadczyli, iż całością idą protestować pod Urząd Wojewódzki - jezdnią i innej opcji nie przewidują. Z uwagi na znaczne niebezpieczeństwo wtargnięcia pod nadjeżdżające pojazdy, uczestników protestu skierowano na Planty, gdzie mogliby bezpiecznie przemaszerować w rejon Urzędu. Zebrani oświadczyli, iż mają prawo przemieszczać się chodnikiem lub jezdnią i nie będą maszerować Plantami. Następnie około godz. 18.40 uczestnicy spontanicznie postanowili przemieścić się tym razem w stronę ul. Warszawskiej. W celu zapewnienia bezpieczeństwa uczestników wstrzymano ruch na Placu Matejki oraz zablokowano ich przejście. W związku z wtargnięciem tłumu na drogę publiczną zebranym nakazano zejście z drogi oraz przemieszczenie się na deptak pomiędzy jezdniami. Prośba ta (mająca przecież na celu zapewnienie manifestującym bezpieczeństwa) została zignorowana, a zebrani zaczęli śpiewać wulgaryzmy i antypolicyjne hasła. Podano stosowne komunikaty prosząc o respektowanie przepisów prawa i zejście z jezdni. W związku z brakiem reakcji zebranych osób na jezdnie wprowadzono siły policyjne celem udrożnienia ulicy. Manifestanci po wejściu kordonu policyjnego na jezdnie przemieścili się na deptak i plac zieleni za pomnikiem J. Matejki.

Tak więc po wielu bezskutecznych wezwaniach do zachowania zgodnego z prawem, policjanci przystąpili do legitymowania sprawców wykroczeń, czyli osób uczestniczących w nielegalnym zgromadzeniu, łamiących także przepisy drogowe i inne przepisy porządkowe i sanitarne. Legitymowane osoby nie stosowały się do poleceń funkcjonariuszy, co także jest wykroczeniem. M.in. odmawiano nam podania danych osobowych, przejścia na zewnątrz zgromadzenia w celu przeprowadzenia legitymowania, czy przekazania zabronionych urządzeń nagłaśniających. Nie stosujących się do poleceń sprawców wykroczeń wyprowadzano na zewnątrz zgromadzenia, czy do radiowozu. Policjanci korzystając ze swoich uprawnień, zastosowali w tym celu środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej a konkretnie chwytów. Nie było w tym żadnej "brutalności", policjanci nie byli agresywni, stosowano przewidziane prawem środki.

Następnie manifestanci byli legitymowani, a niedozwolone przedmioty ("szczekaczki", tuby) zabezpieczano za pokwitowaniem. Używanie nagłośnienia było bowiem kolejnym stwierdzonym wykroczeniem. Ustawa o ochronie środowiska zabrania używania urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych. Przepisu nie stosuje się do legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu. Urządzenia nagłaśniające służyły organizatorom do kierowania nielegalnym zgromadzeniem, dlatego zostały protokolarnie zabezpieczone przez funkcjonariuszy.

Policjanci wylegitymowali 145 osób, wobec 138 z nich sporządzono wnioski o ukaranie do sądu za popełnione wykroczenia, na 1 nałożono mandat karny. Wśród legitymowanych są 2 osoby, z których jedna z nich naruszyła nietykalność, a druga znieważyła funkcjonariusza. Po wylegitymowaniu wręczono im wezwania do stawiennictwa w komisariacie i zwolniono, czeka je sprawa karna.

Przypominamy, że zgodnie z treścią art 65a kodeksu wykroczeń kto umyślnie, nie stosując się do wydawanych przez funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej, na podstawie prawa, poleceń określonego zachowania się, uniemożliwia lub istotnie utrudnia wykonanie czynności służbowych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Policja użyła siły podczas protestu na placu Matejki. "Kuriozalne działanie służb". Spisano byłego posła [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Jeżeli policja jest taka zła to ją zlikwidujmy,dajmy każdemu pozwolenia na broń to wtenczas będziemy mieli pełną demokracje tego chcecie?

Dodaj ogłoszenie