Kraków. Ochroniarze pobili 27-latka w klubie tanecznym? Mężczyzna skończył ze złamanym nosem. Szuka świadków

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Sprawę rzekomego pobicia w klubie bada policja
Sprawę rzekomego pobicia w klubie bada policja Policja
27-letni mężczyzna wraz z grupą znajomych oraz narzeczoną bawili się w jednym z klubów tanecznych przy placu Szczepańskim w Krakowie. Jak relacjonuje, w pewnym momencie mieli do niego podejść ochroniarze, którzy bez powodu zaczęli go bić. Poszkodowany skończył na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym m.in. ze złamanym nosem. Klub oficjalnie sprawy nie chce komentować, ale jego przedstawiciele twierdzą, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż przedstawia to ich klient. Sprawę zgłoszono policji, która prowadzi postępowanie.

FLESZ - Tempo szczepień w Polsce wyraźnie spada

Pobicie w klubie? Policja prowadzi postępowanie

Do naszej Redakcji zgłosił się 27-letni mężczyzna (chce pozostać anonimowy), który 10 lipca wraz z grupą znajomych, siostrą oraz narzeczoną bawili się w jednym z klubów tanecznych przy placu Szczepańskim w Krakowie. Twierdzi, że bez żadnego powodu został pobity przez ochroniarzy, na co dowodem mają być m.in. zdjęcia obrażeń. Faktycznie: widać na nich posiniaczone ręce, zadrapania na plecach, napuchnięty nos oraz rozbity łuk brwiowy. W rozmowie z nami 27-latek relacjonuje, że impreza przebiegała spokojnie.

- Oczywiście, był alkohol, ale z nikim się nie kłóciliśmy, nie było awantur, przekleństw, po prostu dobra ale kulturalna zabawa - wspomina. Z jego relacji wynika, że tańczył z siostrą, odbiła go narzeczona, a chwilę później mieli do nich podejść dwaj ochroniarze.

- Nie wiemy, jaki był powód interwencji. Może po prostu im się nie spodobałem. Nic złego nie zrobiłem. Jestem osobą spokojną, jedyne co, to mogłem komuś język pokazać, tyle - opowiada. Ochroniarze jeszcze w korytarzu mieli uderzyć 27-latka w głowę. - Skończyłem ze złamanym nosem i uszkodzonym łukiem brwiowym. Przy schodach zostałem skopany. Ochroniarze wynieśli mnie przed klub. Później była karetka i SOR - wspomina.

Zapoznaliśmy się z kartą informacyjną ze szpitala. Wynika z niej, że na SOR mężczyzna trafił z otwartą raną głowy, powieki oraz okolicy oczodołowej, a także złamaną kością nosową. Lekarze odnotowali również stłuczenie klatki piersiowej, pleców oraz powłok jamy brzusznej. Odnotowali stan po pobiciu. Zalecenie: kontrola w poradni chirurgicznej za około dziesięć dni.

Narzeczona 27-latka tak zapamiętała feralny wieczór: - Ochroniarze nie zwracali uwagi na to, co do nich mówimy. Przekonywaliśmy, że jeśli już tak bardzo chcą, żebyśmy opuścili lokal, to wyjdziemy sami. Mimo to wyprowadzili narzeczonego siłą. W korytarzu próbował się oswobodzić, dlatego został uderzony w twarz. Chlusnęła krew. Mimo to panowie kontynuowali wyprowadzanie mojego narzeczonego siłą. Nie mam pojęcia, skąd taka agresja. Naprawdę nic złego nie zrobiliśmy, kulturalnie się bawiliśmy.

Przedstawiciel klubu, z którym skontaktowaliśmy się telefonicznie, poinformował nas, że sprawy nie komentuje. Dodał, że sytuacja wyglądała inaczej niż przedstawia ją gość lokalu, a sprawą zajmuje się policja, która ma wyjaśnić całe zajście.

Policja potwierdza, że doszło do interwencji w jednym z klubów przy pl. Szczepańskim w nocy z 10 na 11 lipca. - Mężczyzna tam miał zostać uderzony przez nieznaną mu osobę. Otrzymał stosowną pomoc medyczną w jednym z krakowskich szpitali oraz został pouczony o dalszym toku postępowania. 13 lipca pokrzywdzony zgłosił się do Komisariatu I Policji, gdzie złożył stosowne zawiadomienie. Obecnie trwają czynności w tej sprawie - mówi Anna Wolak-Gromala z biura prasowego miejskiej policji.

Jak już informowaliśmy na naszych łamach, w ścisłym centrum Krakowa co roku dochodzi do około 150 pobić i bójek. Tyle przynajmniej jest oficjalnie zgłaszanych czy odnotowanych przez policję. Wiele z nich dzieje się w klubach lub w ich pobliżu, a bijącymi często są ochroniarze. Czasami mają ku temu podstawy, ale bywa i tak, że siły używają nad wyrost.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Ochroniarze pobili 27-latka w klubie tanecznym? Mężczyzna skończył ze złamanym nosem. Szuka świadków - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kam Kam
Biedny poszkodowany, ciekawe czemu tylko akurat jego zbili i nikogo więcej. Czymś się musiał wyróżnić chyba skoro tylko on dostał ? Chyba kolejnemu napinaczowi ktoś utarł nosa a teraz chłopak chodzi do gazety i szuka sprawiedliwości. Alkohol jest dla mądrych ludzi ...
Dodaj ogłoszenie