Kraków. Czy będziemy płacić za możliwość spotkania się z pisarzami?

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Takie kolejki po autograf to nie jest codzienność pisarzy
Takie kolejki po autograf to nie jest codzienność pisarzy Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
„Powszechnie przyjęło się, że za bardziej wartościowe uważamy to, co ma swoją cenę” - czytamy w „Karcie dobrych praktyk” Kongresu Książki. W myśl tej zasady padł więc pomysł, by czytelnicy płacili za możliwość spotkania się z autorem. To jedno z postulowanych działań, które ma przywrócić szacunek dla książek. Trafione?

FLESZ - Nowe objawy COVID-19

"Niezbędne jest obudzenie wśród odbiorców świadomości, że za dobrą książkę, podobnie jak za spotkanie z autorem, warto zapłacić, aby w ten sposób wspierać pracę twórczą w warunkach gospodarki rynkowej. Czasy mecenatu państwowego należą do przeszłości, twórcy zaś muszą funkcjonować na rynku podobnie jak przedsiębiorcy"

- pisze Urszula Chwalba, dyrektor Wykonawcza Festiwalu Conrada, kierowniczka zespołu Krakowa Miasta Literatury UNESCO we wstępie publikacji Kongresu Książki 2020 "Karta dobrych praktyk. Podsumowania i wnioski".

Znalazło się w nim jedenaście postulatów, których wdrożenie mogłoby uzdrowić rynek książki. Dokument jest podsumowaniem spotkań wydawców, twórców, prawników związanych z rynkiem książki, jakie odbyły się w październiku ubiegłego roku podczas Festiwalu Conrada.

"Powszechnie przyjęło się, że za bardziej wartościowe uważamy to, co ma swoją cenę. Być może nadszedł wreszcie czas na wypracowywanie u odbiorców nawyków płacenia za spotkania autorskie" - wyjaśnia w „Karcie dobrych praktyk” Urszula Chwalba.

Spotkanie autorskie to często ciężka praca dla pisarza, podróże z miasta do miasta, z biblioteki do księgarni - bo najczęściej to właśnie tam, poza targami książki, odbywają się takie spotkania i działanie promocyjne, które przekłada się na sprzedaż, ale także źródło zarobku autora. Wprawdzie instytucje dysponują budżetami „na pisarzy”, ale bywa, że nie są one specjalnie duże i na stawki autorskie z górnej półki często zbyt skromne. Pomysł, by fani zrzucili się na honorarium za spotkanie z pisarzem nie jest nowy, czy rzeczywiście mógłby pomóc?

- Takie rozwiązanie jest korzystne i dla prowadzących takie spotkania, i dla autorów - nie jest tajemnicą, że spotkania autorskie są dużą częścią zarobku autora. Dla nas, jako organizatorów, byłoby to o tyle komfortowe, że dzięki opłatom za spotkania z autorami zyskalibyśmy środki, żeby pisarza zaprosić, pokryć wynagrodzenie czy koszty podróży i zapłacić prowadzącemu – mówi Paulina Bandura z Księgarni Pod Globusem.

- To się nie uda – słyszę od Łukasza Orbitowskiego, pisarza znanego i uznanego, na spotkaniach z którym sale nie świecą pustkami. - Obawiam się, że zainteresowanie literaturą i osobą pisarza jest tak małe, że gdy zostaną wprowadzone opłaty za spotkania autorskie, to nikt nie przyjdzie.

Dyskusja o tym, jak mało czytamy nawet w pandemii, kiedy ochoczo powtarzaliśmy: "Zostań w domu i czytaj książki", i kiedy rzeczywiście, statystyki czytelnictwa nieco drgnęły, wciąż pozostaje aktualna. A w sytuacji, kiedy książka pachnąca nowością dla wielu pozostaje towarem luksusowym, darmowe dni w muzeach czy wolne wstępy na spotkania z artystami pozostają jedyną dostępną formą kultury taka promocja czytelnictwa wydaje się nieco nietrafiona.

- Jeśli na debiutującego pisarza przyjdzie dziesięć osób, a tyle przyjdzie, każdy zapłaci kilka złotych, to nie będzie z tego zysku ani dla księgarza, ani dla autora. Nikt nie będzie płacił za możliwość przebywania z pisarzem - może poza paroma nazwiskami - powątpiewa Łukasz Orbitowski. - Jestem zwolennikiem finansowania spotkań z pisarzami z budżetów instytucji. Może należałoby się zastanowić nad programem, który by wspierał księgarnie w organizowaniu tego rodzaju spotkań, finansowanym przez województwo czy ministerstwo.

Płacić czy nie? Każdy ma swoje argumenty, a problem jest głębszy niż płatna wejściówka na spotkanie z autorem, co doskonale pokazuje dokument wypracowany przez Kongres Książki, a czego z grubsza doświadczają i ci, którzy książki wydali lub tłumaczyli, ci, którzy je sprzedają i ci, którzy je kupują.

- Może biletem wstępu byłby zakup książki w danej księgarni lub vouchera, bo paradoksalnie spotkanie autorskie jest sprzedażowo dobre dla księgarni tylko w sytuacji, gdy odbywa się spotkanie przedpremierowe i książka nie jest wcześniej dostępna, zazwyczaj jednak czytelnicy przychodzą na spotkanie z książką kupioną wcześniej w internecie - zastanawia się Paulina Bandura. - Koszty, wysiłki tych spotkań ponosimy my, księgarze i, oczywiście, jest to frajda, bo nasza praca jest pasją, ale trzeba też płacić rachunki.

Pamiętają Państwo wiersz „Wieczór autorski” Szymborskiej? Bywa, że na spotkaniu z pisarzem jest gorąco jak przed walką bokserską, ale to się raczej nie zdarza w gminnej bibliotece czy księgarni „Skrzat” w tym mniejszym miasteczku. Coś mi mówi, że z biletem wstępu dużo łatwiej będzie o dystans społeczny na spotkaniach autorskich.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Czy będziemy płacić za możliwość spotkania się z pisarzami? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie