Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Hutnik Kraków. Trener Bartłomiej Bobla po porażce z kaliszanami: Pokazaliśmy mocny charakter w drugiej połowie

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Piłkarze Hutnika ambitnie walczyli z kaliszanami, ale musieli uznać ich wyższość
Piłkarze Hutnika ambitnie walczyli z kaliszanami, ale musieli uznać ich wyższość Wojciech Matusik
- Czasami bramkarz wygrywa mecz, czasami zdarzy mu się taki błąd. Taka jest piłka. Zawsze to wychodzi na zero – tak trener piłkarzy Hutnika Kraków Bartłomiej Bobla skomentował fatalną interwencję Adama Wilka po strzale Mateusza Wysokińskiego w sobotnim meczu 30. kolejki II ligi, w którym gospodarze przegrali z KKS-em 1925 Kalisz 0:1.

Adam Wilk w 48 min przepuścił pod sobą piłkę po uderzeniu zza pola karnego Mateusza Wysokińskiego, dla którego był to piąty gol w tym sezonie ligowym (jeszcze jednego zdobył w Pucharze Polski). 8 minut później za czerwona kartkę boisko musiał opuścić Sławomir Chmiel.

- Na pewno można się cieszyć z tego, że pokazaliśmy mocny charakter w drugiej połowie, po tym, jak dostaliśmy czerwoną kartkę i w dziesięciu potrafiliśmy sobie stworzyć sytuacje. Szkoda, że nic nie wpadło do sieci – zaznaczył Bartłomiej Bobla, podkreślając, że jego drużyna mierzyła się z zespołem, który zrobił furorę w bieżącej edycji Pucharu Polski (wyeliminował m.in. Widzew Łódź, Górnika Zabrze i Śląsk Wrocław, a dopiero w półfinale nie dał rady Legii Warszawa).

Szkoleniowiec Hutnika pochwalił występ Patryka Kielisia, jego dobrą dyspozycję i rajdy na skrzydle, choć żałował, że nie pomogło to w zdobyciu choćby jednego punktu. - Walczymy dalej. Zostały cztery spotkania. Podnosimy głowy do góry po tym meczu. Cel jest jeden i chcemy go zrealizować – dodał trener Bobla.

Pucharowy wysiłek odbił się na tyle na ligowych występach kaliszan, że przed grą na Suchych Stawach z pięciu poprzednich meczów wygrali tylko jeden (wyjazdowy z Lechem II Poznań). Tym bardziej więc czekali na sukces w Nowej Hucie.

- Na pewno wszyscy bardzo mocno oczekiwaliśmy tych trzech punktów. Ostatnio mieliśmy passę, który nas mocno nie zadowalała i była poniżej naszych oczekiwań. Dlatego te trzy punkty są tak cenne. Doskoczyliśmy do czołówki. Myślę, że utwierdzamy wszystkich w przekonaniu, jak bardzo chcemy walczyć o pierwszą ligę – wyznał po meczu Marcin Woźniak, asystent trenera Bartosza Tarachulskiego.

I dodał: - Liczyliśmy się z tym, że będzie to trudne spotkanie, bo wiedzieliśmy, że Hutnik w ostatnich pięciu meczach tylko jeden przegrał, że jest to drużyna, która mocno utrudnia życie przeciwnikowi. Ale myślę, że uśmiechnęło się do nas trochę szczęście, bo „pomógł” nam bramkarz przy naszym strzale. Dla nas kluczowe było jednak to, że nie straciliśmy bramki, utrzymaliśmy prowadzenie i zdobyliśmy trzy punkty.

      

Sportowy24.pl w Małopolsce

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Piłkarki ręczne już przygotowują się do mistrzostw Europy 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krakow.naszemiasto.pl Nasze Miasto