Gigantyczne korki na ulicach Krakowa. Armagedon może jednak dopiero nadejść w październiku wraz z przyjazdem studentów [ZDJĘCIA]

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
W poniedziałek (20 września) na krakowskich ulicach kierowcy od rana stali w ogromnych korkach.
W poniedziałek (20 września) na krakowskich ulicach kierowcy od rana stali w ogromnych korkach. Andrzej Banaś/ Aneta Żurek
Ogromne korki tworzyły się na krakowskich drogach od samego rana zarówno w poniedziałek (20 września), jak i w następne dni - również 22 września, czyli w Dzień bez samochodu. Wpływ miały na to rozpoczęte właśnie remonty w kilku miejscach, m.in. na obwodnicy autostradowej i ul. Ptaszyckiego. A trzeba przypomnieć, że już wcześniej w wielu miejscach Krakowa drogi zostały rozkopane i wprowadzono ograniczenia. Ta sytuacja spowodowała krytykę kierowców pod adresem urzędników odpowiedzialnych za organizację ruchu w mieście. Mieszkańcy obawiają się, że może być jeszcze gorzej, bowiem od października naukę rozpoczynają studenci.

FLESZ - Od października zmiany przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

- Kto dopuścił do kumulacji tylu remontów we wrześniu? Nie można było części z nich przeprowadzić w wakacje, kiedy ruch był mniejszy? Teraz nie ma jak dowieźć dzieci do szkoły - żali się jedna z mieszkanek.

Mnóstwo podobnych komentarzy pojawiło się w mediach społecznościowych. Wszystko przez to, że w poniedziałek od świtu na obwodnicy i ulicach Krakowa tworzyły się ogromne korki. Największe między autostradowymi węzłami Tyniec i Skawina. O godz. 7 zator na jezdni w kierunku Katowic miał ponad 12 km długości!

Korki były też na drogach wjazdowych do Krakowa i ulicach w centrum. Najdłużej kierowcy stali na Zakopiance, ul. Igołomskiej i 29. Listopada. Z powodu budowy ronda blokował się przejazd m.in. na ul. Sołtysowskiej, utrudnienia były też na modernizowanej ul. Królowej Jadwigi, czy w rejonie mostu Kotlarskiego, na którym z powodu prac jest zwężenie. Ponadto tradycyjnie mocno zakorkowane były Aleje Trzech Wieszczów, ul. Konopnickiej i ul. Nowohucka. Ogromne problemy związane z przejazdem po krakowskich drogach były także w godzinach popołudniowych.

- Prace drogowe, które rozpoczęliśmy, nie sąsiadują ze sobą, są prowadzone w różnych częściach miasta. Zostało to uzgodnione z Miejskim Inżynierem Ruchu - wyjaśnia Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

Pod nadzorem tej miejskiej jednostki w poniedziałek (20 września) wznowiono prace na ul. Łokietka i jej odcinek od ul. Kaczorówka do ul. Gaik został zamknięty. Rozpoczęto też przebudowę torowiska tramwajowego w ciągu al. Jana Pawła II i ul. Ptaszyckiego. W związku z tą inwestycją wewnętrzne pasy ruchu na fragmencie al. Jana Pawła II i ul. Ptaszyckiego zostały wyłączone i do dyspozycji kierowców jest po jednym pasie ruchu w każdym kierunku. Stojący tam w korku kierowcy zwracali uwagę, że rozkopana jest też ul. Klasztorna (tam ogólna przejezdność ma być przywrócona do końca roku).

Do tego, w związku z przebudową ul. Królowej Jadwigi od 20 września, na kolejnym fragmencie tej ulicy pojawił się ruch wahadłowy (za skrzyżowaniem z ul. Borowego, w kierunku Olszanicy). Korki powodują też zawężenia na remontowanym moście Kotlarskim. W pobliżu ruch wahadłowy wprowadzono na ul. Dekerta. Zawężony ruch do jednego pasa jest też na części ul. Zakopiańskiej w związku z rozbudową Trasy Łagiewnickiej.

Utrudnienia komunikacyjne towarzyszą także rozbudowie al. 29 Listopada, budowie linii tramwajowej na Górkę Narodową, a także przebudowie ul. Kostaneckiego w rejonie Szpitala Uniwersyteckiego.

Jakby tego było mało, na autostradowej obwodnicy miasta przy węźle Kraków Tyniec trzeba wymienić wyeksploatowane dylatacje. Prace rozpoczęto... 20 września. Ruch w obydwu kierunkach zaplanowano na dwóch pasach, ale z ograniczeniami prędkości. W tym rejonie doszło także do zderzenia trzech samochodów i to spowodowało ogromne korki.

- Wypadki i kolizje na obwodnicy mają wpływ na to, że kierowcy wybierają trasy alternatywne wobec autostrady A4 - zaznacza Kamil Popiela z krakowskiego magistratu, który udzielił nam odpowiedzi na pytania dotyczące sytuacji na drogach, jakie zadaliśmy Miejskiemu Inżynierowi Ruchu.

Z odpowiedzi wynika, że krakowscy urzędnicy starają się częściowo podzielić odpowiedzialnością z innymi. - Realizowane inwestycje – obecnie uciążliwe dla kierowców – w kolejnych latach w znacznym stopniu poprawią jakość przemieszczania się po Krakowie - informuje Kamil Popiela. - Problem przeciążenia układu komunikacyjnego wymaga również działań na granicy i poza granicami miasta, w tym m.in. ukończenia inwestycji prowadzonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz Zarząd Dróg Wojewódzkich - budowy drogi ekspresowej S7 i S52, będących północną i wschodnią obwodnicą Krakowa, budowy Trasy Wolbromskiej, czy przebudowy istniejących węzłów autostradowych. Zakończenie realizacji tych inwestycji pozwoli na minimalizację dojazdu do przeciwległego fragmentu Krakowa przez centrum oraz wyeliminowanie z miasta ruchu tranzytowego pojazdów ciężarowych - dodaje.

W magistracie przypominają, że z pomiarów natężenia ruchu na trasach wlotowych do Krakowa z 2017 r. wynika, iż do miasta każdego dnia wjeżdża blisko 250 tys. pojazdów, z czego ok. 40 tys. przejeżdża przez miasto w ruchu tranzytowym. Wśród tych samochodów ok. 16 tys. porusza się przez centrum.

A trzeba też pamiętać, że od października na uczelnie wrócą studenci. Wielu z nich do Krakowa przyjedzie samochodami. Eksperci w dziedzinie transportu przyznają, że jedynym rozwiązaniem, jakie można zastosować od ręki, jest wzmacnianie oferty komunikacji zbiorowej.

- W Krakowie jest realizowanych sporo inwestycji drogowych i trudno nie zauważyć, że się ślimaczą. Związane z nimi utrudnienia w ruchu mają wpływ na korki - komentuje prof. Andrzej Szarata z Politechniki Krakowskiej. - Po okresie ograniczeń związanych z pandemią coraz więcej osób dojeżdża do pracy i wybiera samochód. W związku z sytuacja epidemiczną nadal wielu mieszkańców nie przekonało się do przesiadania się do tramwajów czy autobusów, w których bezpieczny przejazd wiąże się z używaniem maseczek i zachowaniem dystansu. Potrzeba więc stwarzać warunki podróży pozwalające na zachowanie odległości. Szybką odpowiedzią na korki może więc być wzmacnianie kursów komunikacji zbiorowej - dodaje.

W urzędzie odpowiadają, że właśnie wprowadzono kolejne wzmocnienia w rozkładach jazdy tramwajów i autobusów (m.in. tramwaje linii nr 50 w dni powszednie w godzinach szczytu jeżdżą co 5 minut). - Z naszych obserwacji wynika, że obecna oferta jest dostosowana do potrzeb. W październiku w związku z rozpoczęciem roku akademickiego planowane są kolejne wzmocnienia kursów tramwajów i autobusów - zapowiada Sebastian Kowal z Zarządu Transportu Publicznego.

Wideo

Materiał oryginalny: Gigantyczne korki na ulicach Krakowa. Armagedon może jednak dopiero nadejść w październiku wraz z przyjazdem studentów [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kill Bill
Tak, trudno nie zauważyć, że na krakowskich drogach jest prawdziwy armagedon. Zgadzam się z opinią, że kluczem do zmniejszenia korków jest nie tylko przebudowa dróg, ale również wzmocnienie transportu publicznego. Dlatego tym bardziej cieszą mnie takie inwestycje jak KST. Wydaje mi się, że szybki tramwaj z Prądnika do Centrum może zachęcić mieszkańców to wyjścia zza kółka.
Dodaj ogłoszenie