Emocje w Niecieczy do samego końca. Bruk-Bet Termalica remisuje z Wisłą Kraków

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Emocjonujące spotkanie rozegrały ekipy Bruk-Betu Termaliki i Wisły Kraków. Gospodarze długimi fragmentami wyglądali lepiej, dwa razy obejmowali prowadzenie, ale Wisła potrafiła odpowiedzieć i wyrwać jeden punkt. I to jej piłkarze powinni po końcowym gwizdku być bardziej zadowoleni z remisu, bo nie zagrali tak dobrze, jak w pierwszej kolejce. „Słonie” pokazały natomiast, że w ekstraklasie na pewno nie będą chłopcami do bicia.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Wisła Kraków zagrała w Niecieczy już bez Mateusza Lisa. Bramkarz „Białej Gwiazdy” przenosi się do Turcji, a jak donoszą tamtejsze media, wkrótce przejdzie badania medyczne w Altay SK. Transfer Lisa przesądził o tym, że ekstraklasowy debiut zaliczył młodziutki, zaledwie 19-letni Mikołaj Biegański, sprowadzony przez Wisłę latem ze Skry Częstochowa.

Początek meczu był dość szarpany. Obie strony próbowały zbudować jakiś sensowny atak, ale brakowało nieco dokładności. Gospodarze szybko jednak wzięli się do pracy, bo to właśnie oni w 8 min pierwsi poważnie zagrozili bramce rywali. Przed Biegańskim sami znaleźli się Ernest Terpiłowski i Mateusz Grzybek. Bramkarz Wisły świetnie jednak obronił strzał tego ostatniego. Skończyło się tylko na rzucie rożnym.

W 16 min znów Biegański błysnął skuteczną i mądrą interwencją. Dobrze, w tempo wyszedł z bramki i dzięki temu zatrzymał Grzybka, który był w naprawdę dobrej sytuacji do strzelenia gola.

Te dwie sytuacje były tylko potwierdzeniem tego, że to Bruk-Bet lepiej wszedł w mecz. Wisła miała ogromne problemy ze złapaniem płynności swoich akcji. Dobrze pilnowany był Yaw Yeboah, który nie potrafił zrobić takiej różnicy w atakach „Białej Gwiazdy”, jak choćby w niedawnym meczu z Zagłębiem Lubin. Na drugim skrzydle niewidoczny był Piotr Starzyński.

W 28 min przewaga „Słoni” znalazła potwierdzenie w wyniku. Gospodarze długo rozgrywali piłkę przed polem karnym Wisły. W końcu poszło podanie na prawą stronę, a że Yeboah zostawił samego Mateja Hanouska z dwójką Mateusz Grzybek, Adam Radwański, to ograli oni z dziecinną łatwością Czecha a ostatecznie Radwański wypalił pod poprzeczkę i Bruk-Bet objął prowadzenie.

Wisła w pierwszej połowie długo była totalnie bezradna w ataku. Nie potrafiła w najmniejszym stopniu zagrozić bramce Tomasza Loski. Dopiero w końcówce pierwszej części coś drgnęło w grze krakowian. W 40 min Jan Kliment nawet trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Chwilę później strzelał Michal Skvarka. Celnie, ale zdecydowanie za lekko, żeby mógł być po tym gol.

Zdecydowanie groźniej było po drugiej stronie boiska w 44 min, gdy znów wykazał się Mikołaj Biegański, broniąc strzał Murisa Mesanovicia z najbliższej odległości. Zostało zatem do przerwy 1:0 i był to najniższy wymiar kary dla wiślaków. To beniaminek był zdecydowanie lepszym zespołem, szybszym, bardziej zdecydowanym. W Wiśle szwankowało praktycznie wszystko. Od obrony, poprzez drugą linię, aż po atak, który zaistniał przez pierwsze 45 minut jedynie śladowo. Tylko skuteczne interwencje Biegańskiego sprawiły, że „Biała Gwiazda” przegrywała tak nisko.

Na początku drugiej połowy niewiele się działo. Szybko mecz został zresztą przerwany na kilka minut, bo dym z odpalonych przez kibiców Wisły zasłonił pół boiska. A gdy gra została wreszcie wznowiona, to goście szybko wyrównali. To był zresztą bardzo ładny gol, bo po dośrodkowaniu Konrada Gruszkowskiego Gieorgij Żukow wypalił z woleja i nie dał szans Tomaszowi Losce.

Mecz nabrał rumieńców, bo obie strony szukały drugiego gola. Ze strony Wisły szarżował Jan Kliment, a po drugiej stronie boiska bliski wepchnięcia piłki do siatki był Muris Mesanović.

W 66 min gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie, gdy bardzo ładnie rzut wolny wykonał Piotr Wlazło. Uderzył nad murem i Mikołaj Biegański nie miał nic do powiedzenia.

Wisła znów próbowała zatem odrabiać straty, ale szło to jej niezwykle opornie. Biła po prostu głową w dobrze ustawiony mur obronny niecieczan. W końcówce trener Adrina Gula postawił już wszystko na jedną kartkę, robiąc trzy zmiany i przechodząc na grę tylko trójką w obronie.

Końcówka meczu była bardzo emocjonująca. W 90 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dora Hugiego, Maciej Sadlok wyrównał strzałem głową z najbliższej odległości. Chwilę później Wisłę uratował słupek od straty trzeciego gola, gdy strzelał Patryk Czarnowski.

W doliczonym czasie było jeszcze trochę emocji, chaosu, ale ostatecznie bramki już nie padły i drużyny podzieliły się punktami.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Wisła Kraków 2:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Radwański 28, 1:1 Żukow 56, 2:1 Wlazło 66, 2:2 Sadlok 90.
Bruk-Bet: Loska - Bezpalec, Biedrzycki, Tekijaski - Grzybek (90+5 Wasilewski), Hubinek (90+5 Bonecki), Radwański (81 Stefanik) Wlazło, Hlosuek - Terpiłowski (76 Śpiewak), Mesanović. (76 Czarnowski).
Wisła: Biegański - Gruszkowski (81 Sobol), Frydrych, Sadlok, Hanousek – Żukow (81 Brown Forbes), El Mahdioui - Yeboah (70 Hugi), Skvarka (81 Kuveljić), Starzyński (54 Młyński) - Kliment.
Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) oraz Michał Obukowicz (Warszawa) i Tomasz Niemirowski (Płochocin). Żółte kartki: Biedrzycki (22, faul), Wlazlo (90+5) - Gruszkowski (79, faul). Widzów: 4595.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Emocje w Niecieczy do samego końca. Bruk-Bet Termalica remisuje z Wisłą Kraków - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie