Czyta się. Greckie wakacje z trupem w tle. O książce „Śmierć last minute” [RECENZJA]

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Udostępnij:
Polonista po UJ z zacięciem do nauk ścisłych, po profilu matematyczno-fizycznym, a do tego policjant. Konrad Rowicki. Podkomisarz Konrad Rowicki, bohater kryminalnej serii Roberta Ostaszewskiego, powrócił. Niby na emeryturze, ale z nową dziewczyną, na greckich wakacjach i z potencjałem na śledztwo.

FLESZ - Zaćmienie Księżyca, meteory i planety: jesienna obserwacja nieba

Podkomisarz Konrad Rowicki takim zwykłym stróżem prawa nie jest (bez urazy), nie dość, że niemal z doktoratem polonistyki UJ, z doświadczeniem w nauczaniu różniczek i twierdzenia Pitagorasa, oczytany i błyskotliwy, choć czasem bywa nieco nieprzyjemny w obejściu. Na usprawiedliwienie: po przejściach. Pisze dziennik-pamiętnik, analizuje rzeczywistość – terapeuta byłby szczęśliwy, a czytelnicy zyskują dwa porządki czasowe. Konrad Rowicki właśnie zaczął życie emeryta, ale co to za emeryt 42-letni z piękną studentką stomatologii u boku. Marzenie. I do tego greckie wakacje. Niskobudżetowe, ale są cykady, drinki i morska fala, no i polscy turyści, a wśród nich kolega ze studiów (globalna wioska dotarła do świata przedstawionego kryminałów). Jest i trup, a nawet trzy trupy polskich turystów.

Choć Rowicki stara się cieszyć zagranicznymi wakacjami i piękną towarzyszką u boku, oczywiście daje się wciągnąć w poprowadzenie prywatnego śledztwa – na obcym terenie i formalnie już jako były policjant.

Akcja powieści toczy się i w wiosce na Peloponezie, i w rodzinnym mieście Rowickiego i autora – Ciechanowie, a także w Krakowie, z którym bohatera i autora złączyły studia, praca, znajomości. Zresztą nie tylko wątki topograficzne łączą bohatera i autora. Robert Ostaszewski, polonista, z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego, pisarz i wykładowca wyposażył swojego bohatera w te dosyć nietypowe jak na funkcjonariusza służb mundurowych umiejętności.

Zresztą puszczanie oka do czytelnika i bockground, w postaci wiedzy autora o kulturze pojawia się nieustanie, acz nienachalnie, i bez odkrycia kontekstów, tropów i nawiązań też jest frajda z czytania tego kryminału. Choć ja w prozie Ostaszewskiego najbardziej lubię właśnie to nieco cyniczne poczucie humoru i język, którym autor bardzo sprawnie włada – niby oczywiste, a jednak cieszy.

Jest więc ciekawa zagadka kryminalna, problemy w jej rozwiązaniu i szorstki acz ujmujący podkomisarz, zwroty akcji i zaskakujące zakończenie, żeby nie spoilerować. Wszystko, co potrzebne, by stworzyć kryminał. Ostaszewski dorzucił do tego sporą dawkę humoru (nie, nie będziecie pękać ze śmiechu, nie ten typ), z czego wyszła wciągająca powieść i, co nie bez znaczenia, dobrze napisana.

„Śmierć last minute” to druga z serii książek kryminalnych, których bohaterem jest Konrad Rowicki. W 2016 roku ukazała się pierwsza część serii -„Zginę bez Ciebie”, w której Ostaszewski bohaterem uczynił ciechanowsko-krakowskiego policjanta. Autor zapowiada już kolejną „Tysiąc ciętych róż”. Poza serią o Rowickim powstają kryminały śląskie, m.in. „Ukochaj na śmierć”, „Zabij ich wszystkich” a wkrótce w księgarniach ma się pojawić trzeci z serii - "Matkuj bez litości".

Robert Ostaszewski
„Śmierć last minute”
Wydawnictwo Harde, 2021

Wideo

Materiał oryginalny: Czyta się. Greckie wakacje z trupem w tle. O książce „Śmierć last minute” [RECENZJA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie