Cracovia, Wisła Kraków, Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Maciej Murawski: Liczę na to, że zespoły będą prezentowały futbol ofensywny

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Mecz derbowy pomiędzy Cracovią i Wisłą odbędzie się w pierwszy weekend listopada
Mecz derbowy pomiędzy Cracovią i Wisłą odbędzie się w pierwszy weekend listopada Andrzej Banaś
Przed startem ekstraklasy szanse małopolskich zespołów ocenia Maciej Murawski, ekspert stacji Canal Plus. - Trzeba szukać młodych zawodników, bo oni dają szansę na dobry transfer, czyli stabilizację dla klubu – mówi.

Zacznijmy od beniaminka – Bruk-Betu Termaliki. Zna pan z boiska trenera niecieczan Mariusza Lewandowskiego. Przypuszczał pan, że pójdzie trenerską ścieżką?

Mariusz grał w Dyskobolii, ale bardziej pamiętam go z Zagłębia. Obaj byliśmy defensywnymi pomocnikami. Najbardziej utkwił mi w pamięci mecz sparingowy, gdy on grał już w Szachtarze. Mariusz jest synem trenera, pracował ze świetnymi szkoleniowcami, miał się od kogo uczyć. Poza tym zawodnicy grający na takiej pozycji jak on bardzo często zostają trenerami. Bo defensywni pomocnicy odpowiadają za drużynę, są szefami na boisku. Często są prawą ręką trenera, mają strategiczny umysł i to się potem przekłada. Ja też zawsze chciałem być trenerem, poszedłem w innym kierunku, ale pracuję z młodzieżą, mam 14 zespołów pod sobą, ponad 30 trenerów.

Drużynie Lewandowskiego uda się zagościć w ekstraklasie na dłużej niż sezon?

Myślę, że tak, bo Bruk-Bet Termalica to solidny zespół. Podczas pierwszego pobytu grała futbol bardziej ofensywny za trenera Mandrysza, później bardziej defensywny za Michniewicza, ale oba były skuteczne, potem jednak się to wszystko rozjechało. Myślę, że będzie procentować doświadczenie właściciela, to nie jest projekt krótkofalowy, reklamowy, powstała akademia, to takie polskie Hoffenheim. Jeśli chodzi o finanse, to jest stabilny, w kadrze ma wielu doświadczonych zawodników, którzy grali na poziomie ekstraklasy. Mariusz pokazał w Zagłębiu, że jest solidnym trenerem. Ale to ekstraklasa, będzie więc na pewno ciężej niż w pierwszej lidze. To nie będzie zespół, który będzie chłopcem do bicia. Nie wiem, czy będzie to druga Warta Poznań, ale nie będzie tak źle jak z Podbeskidziem.

A jakie perspektywy widzi pan przed Cracovią?

Ma za sobą trudny sezon, który zaczynała z minusowymi punktami, potem było sporo dziwnych sytuacji, z zapowiedzią dymisji trenera na czele. Sama sobie Cracovia utrudniła życie, ale finalnie udało się jej utrzymać. Teraz niczego nie musi odrabiać, prezesi wyciągnęli wnioski z poprzednich rozrywek, myślę, że „Pasy” nie mogą mieć drugiego tak fatalnego sezonu jak ostatnio. Powinien to być stabilny zespół, z ambicjami. Cracovia ma dobry budżet, stabilną sytuację, musi stawiać sobie wysokie cele, niedawno zdobyła Puchar Polski, nie jest to przypadkowy zespół.

Ale został boleśnie zweryfikowany ostatnio.

Pewne zawirowania powodują, że nawet silny klub może mieć ciężko by z tego wyjść, ale teraz nie zakładam takiego scenariusza.

„Pasy” miały ogromny problem ze strzelaniem bramek. Zostali Rivaldinho, Alvarez, oni mogą prezentować się inaczej? Cracovia dokonała transferów, przyszedł Balaj, myśli pan, że Cracovia się odmieni?

Chciałbym, by tak było, by napastnicy wzięli ciężar strzelania bramek na siebie, bo wtedy zespołowi jest łatwiej, choć Raków czy Pogoń nie mieli takiego strzelca, ale dali sobie radę.

Kolejna rewolucja kadrowa była potrzebna?

Po słabym sezonie zawsze następuje reset, piłkarze odeszli, bo rozczarowali, a niektórzy zostali przesunięci do drugiej drużyny. To nie są łatwe decyzje dla trenera, ale nieraz trzeba je podjąć, by poprawić sytuację, wstrząsnąć drużyną. Efekty tego będzie można ocenić za dwa, trzy miesiące.

Cracovia ma problem ze środkiem obrony, zostając tylko z dwoma doświadczonymi stoperami.

Może ktoś z młodych dostanie szansę? Trzeba szukać takich zawodników, bo oni dają szansę na dobry transfer, czyli stabilizację dla klubu. Wolałbym widzieć kogoś młodego, a nie doświadczonego obcokrajowca, ale rozumiem, że na koniec musi się liczyć wynik.
W Cracovii raczej nie stawia się na młodych…

Wiele klubów szuka jakości za granicą. Nie uważam, by ktoś miał mieć miejsce za darmo, ale zdrowsza jest sytuacja w drużynie, gdy jest więcej niż połowa Polaków. Lepiej też dla finansów klubu, bo można na młodych zarobić, transferując ich za granicę.
Co wynika z potencjału zespołu i stabilnego układu Filipiak – Probierz? „Pasy” „zakręcą się” wokół miejsca gwarantującego grę w eliminacjach pucharów?

W naszej lidze wszystko jest możliwe. Wiele razy zespoły grające piłkę dobrze zorganizowaną, opartą o stałe fragmenty gry miały dobre miejsce na koniec sezonu, ale patrząc na ostatnie rozgrywki, to trzy pierwsze zespoły to były te, które chciały grać futbol ofensywny. Miały swoje atuty. Patrząc na mistrzostwa Europy, Ligę Mistrzów, to myślę, że nasze zespoły będą szły w tym kierunku. Jeśli Cracovia chce się liczyć, musi mieć jakość w ataku pozycyjnym, kreowaniu sytuacji, które dadzą szanse na gole, czyli chodzi o futbol kreatywny. Trenerowi Probierzowi wytykano, że zespół stosuje wrzutki, ale to jest głupota. Bo przecież chodzi o to, by zdobyć bramekę, nieważne, jakim sposobem. Legia też zdobywała wiele goli po wrzutkach ze skrzydeł. Trzeba to jednak urozmaicić. Może Cracovia pozyskała kreatywnych piłkarzy? Zobaczymy. Jak ktoś przychodzi na mecz, to musi widzieć widowisko. Jeśli tego zabraknie, to nie będzie marnował czasu, tylko albo już nie przyjdzie na stadion, albo przełączy telewizor na inny kanał.

Cracovia to polska myśl szkoleniowa, w Wiśle sięgnięto po kolejnego szkoleniowca zagranicznego. Odeszło kilku doświadczonych piłkarz, np. Basha, Boguski, Burliga. Jest wielu młodych, choćby Młyński, Sobol.

To sygnał, w którym kierunku Wisła chce iść. Liczy się tradycja, legendy, które pamiętają piękne lata Wisły, z którymi kibicom pewnie trudno się żegnać, ale klub musi funkcjonować pod względem ekonomicznym, sprzedać młodych piłkarzy. Choć np. nie udało się zatrzymać Olka Buksy, ewentualnie sprzedać za duże pieniądze… Dobrze, że kibice wracają na trybuny w większej liczbie, bo na pewno to pomoże zbilansować budżet. To jest dla wszystkich lepsze. Wisła będzie szukała powrotu do wielkości. Miała Hybalę, trenera, który ma swoją wiedzę, ale konfliktowego. Wiedziałem, że nie może się to dobrze skończyć. Nie było dramatu, Wisła się utrzymała, ale to nie był szkoleniowiec na długi projekt. Gula wydaje się być o wiele lepszym wyborem. Jest Słowakiem, a oni mają podobną mentalność do naszej. Będzie mówił po polsku, będzie szanował Polaków, co nie zawsze było regułą, czuł się kimś wyższym. Obcokrajowiec powinien szanować miejsce, w którym pracuje. Na koniec tak naprawdę ważne są relacje interpersonalne, jeśli piłkarze nie pójdą za trenerem, to nic z tego nie będzie.

Czego spodziewa się pan po trenerze Guli?

Myślę, że to może być podobna wersja do trenera Seveli. Będzie to piłka z pomysłem, ofensywna. Zagłębie Seveli miało dużo dobrych momentów, trener się wypromował, wyjechał do bogatej ligi, ale lubinianie mieli na pewno większe ambicje. Zobaczymy, jak będzie w Wiśle. Myślę, że ten zespół będzie się starał grać fajną piłkę.

Czym to zaowocuje?

Wróżenie w polskiej lidze to karkołomna czynność. Każdy zespół ma szansę być w pierwszej dziewiątce. Jeśli Warta była 5., to z całym szacunkiem dla niej, wiele zespołów może to zrobić. Nikomu nie odbieram szansy na to, zbyt wyrównana jest nasza liga. Wystarczy złapać pewną serię, by piłkarze poczuli się pewnie, z kolei można pechowo zremisować dwa mecze, przegrać dwa i każdy zacznie się zastanawiać, czy nie zwalniać trenera. Piłka jest brutalna. Myślę, że trener Gula daje Wiśle nadzieję na dłuższy projekt niż Hybala. Wisła idzie dobrą drogą, stawiając na młodzież. Nie da się grać samymi młodymi, ale trzeba ich mieć wielu.

Układ z Jakubem Błaszczykowskim, który jest na boisku, a jest jednocześnie jednym z właścicieli klubu jest zdrowy?

Jest to bardzo trudna sytuacja dla zawodnika i trenera, ale Kuba jest tak wyjątkową osobą, że warto tę trudność znosić.

Ekstraklasa zagra w nowej formule 18-drużynowej, spadną trzy drużyny.

Byłem zwolennikiem powrotu do 18 drużyn. Być może liga wyglądałaby ciekawiej, gdyby wróciły takie zespoły jak Widzew, ŁKS, Arka, z całym szacunkiem np. dla Górnika Łęczna, zainteresowanie byłoby większe. Prawie 40-milionowy kraj spokojnie może mieć 18-drużynową ligę. Można zrobić ligę 10-drużynową i pewnie mecz Wisły z Cracovią grany np. cztery razy w roku byłby znacznie ciekawszy niż inne spotkania, ale nie tędy droga. Każdy ma marzenia i niektórzy je realizują, także te zespoły, nie zaliczane do faworytów. Będą jakieś „czarne konie” i to jest piękne w piłce. Im więcej ośrodków, tym większe zainteresowanie futbolem. Oczywiście dobrze, gdy jest ono w większych miastach, ale nie zawsze tak musi być. Wszystkim należą się równe szanse.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie