Cracovia. Karol Niemczycki: Podeszliśmy do gry z większą radością, bo tego nam brakowało

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Karol Niemczycki (Cracovia)
Karol Niemczycki (Cracovia) Anna Kaczmarz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Karol Niemczycki stanął w bramce Cracovii w meczu z Rakowem Częstochowa. Dla golkipera był to dopiero trzeci występ w tym sezonie w ekstraklasie.

Wrócił pan do bramki po kilku tygodniach przerwy i zaliczył udany występ.

Na pewno dzięki temu, że była wygrana, taki występ smakuje szczególnie. Brakowało mi gry, brakowało tego uczucia, że wychodzi się na mecz i jest się z drużyną na boisku. Cieszę się, że jestem z powrotem i że mogłem trochę pomóc chłopakom w zdobyciu trzech punktów.

To pierwszy pana występ u trenera Zielińskiego. Trudno sobie było wymarzyć lepszy początek – wygrana i czyste konto.

Na pewno. W drugiej połowie meczu z Rakowem widać było, że graliśmy bardzo dobrze piłką, w pewnym momencie naprawdę dominowaliśmy. W pierwszej połowie zabrakło nam pewności siebie i przekonania, że możemy wygrać.

Na początku spotkania z Rakowem była panu udzielna pomoc medyczna, co się stało?

Zostałem uderzony w kolano przy jednej z interwencji, zawodnik rywala „wjechał” we mnie i było to dosyć bolesne, ale jakoś sobie z tym poradziłem.

Kiedy się pan dowiedział, że to pan zagra właśnie z Rakowem?

Kilka dni przed meczem, gdy widziałem na treningach, że jestem w tej jedenastce przeznaczonej na to spotkanie.

Lukas Hrosso był chory i zaczął treningi dopiero trzy dni przed meczem więc to też na pewno był wyraźny sygnał dla pana, że może pan zagrać.

Tak, Lukas był chory, ja przez tydzień bardzo mocno pracowałem, dałem sygnał trenerowi, że jestem gotowy, że jestem w dobrej formie i wydaje mi się, że to też przeważyło.

Trener po przyjściu do Cracovii mówił, że podobnie jak u poprzednika, u niego nie ma bramkarza numer jeden, że macie czystą kartę, a jak się potoczą losy, zależy tylko od was.

Tak, przeczuwałem, że jest szansa na to, że mogę wskoczyć do bramki więc dawałem z siebie wszystko na treningach. W meczu też pokazałem, że jestem w dobrej formie i zamierzam utrzymać dobrą dyspozycję przez następne tygodnie i dawać trenerowi dobre sygnały.

Końcówka meczu była nerwowa, były groźne strzały, który z nich sprawił panu największą trudność?

Myślę, że ten ostatni, bo nie widziałem nic. Przy poprzednim byłem zasłonięty, piłka pojawiła się 3-4 metry przed moimi oczami więc interwencje z pozoru może wydawały się nie aż takie trudne, ale strzały były wymagające.

Ten sezon zaczął pan na ławce, potem wskoczył do bramki na dwa mecze i znów stał się rezerwowym, jak pan sobie radził z tą rolą? Bo musiał pan być gotowy, a nie grał.

Przede wszystkim każdy trening traktowałem jak mecz, nie było dnia, w którym bym odpuścił. Sam prosiłem o to, by grać w rezerwach, w trzeciej lidze, ponieważ wiedziałem, że potrzebuję minut gry, złapania odpowiednich odległości w meczach. Było to ciężkie doświadczenie, bo nie wiedziałem za bardzo co mam zrobić, by do tej bramki wejść. Myślałem, że dostanę trochę więcej zaufania od trenera, ale taka była jego decyzja i musiałem to zaakceptować, nie obrażać się, tylko starać się być w jak najlepszej formie. Trenować dla siebie, by później, gdy dostanę szansę, to ją wykorzystać.

W zeszłym sezonie, gdy miał pan jeszcze status młodzieżowca miał pan „pole position” - grał w większości meczów. Teraz stracił pan ten status więc o tyle może jest trudniej?

Nie wiem czy to była kwestia młodzieżowca, po prostu trener miał inny pomysł na zespół, pewnie chciał wystawić starszego bramkarza. To była jego decyzja. Ja ją akceptowałem, ale nie zgadzałem się z nią, bo uważałem, że jestem bramkarzem, który powinien grać. Zawsze to było na zdrowych zasadach, nasza rywalizacja z Lukasem jest zdrowa i to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Cracovia z Rakowem zagrała innym systemem niż dotychczas – z trójką środkowych obrońców i dwoma wahadłowymi. Czy na pana jako bramkarza taka zmiana organizacji gry obronnej jakoś znacząco wpływa?

Trzeba być bardziej skupionym na tym, kto kogo kryje, by odległości były bardzo dobrze zabezpieczone. Przekazywanie sobie zawodników jest w tym systemie bardzo ważne. Nawet po tak krótkim czasie trenowania tego systemu poradziliśmy sobie całkiem nieźle w defensywie, a w drugiej połowie meczu w ofensywie tak samo. Działały wahadła, były groźne.

Poczuliście nową energię w związku z pracą nowego szkoleniowca i po tej wygranej?

Tak, na pewno to było czuć. Widać chyba po zawodnikach, jak ten stres nas puścił, to byli bardziej chętni do gry i przede wszystkim podeszli do tego z trochę większą radością, bo tego brakowało w ostatnich tygodniach. Graliśmy często długim podaniem na napastnika, teraz było trochę więcej rozgrywania. Może jeszcze nie w takim stopniu, jak byśmy chcieli, natomiast mamy takich zawodników, że musimy wykorzystywać nasze atuty. To trener chciał nam przekazać w tym tygodniu i zarazić nas pozytywną energią i pewnością siebie.

[g]15915723[/g]

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Materiał oryginalny: Cracovia. Karol Niemczycki: Podeszliśmy do gry z większą radością, bo tego nam brakowało - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie