Comarch Cracovia. Radość z awansu do finału Pucharu Kontynentalnego zmącona poważną kontuzją lidera

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Hokeiści Comarch Cracovii cieszyli się z pokonania Asiago Hockey i awansu do finału Pucharu Kontynentalnego
Hokeiści Comarch Cracovii cieszyli się z pokonania Asiago Hockey i awansu do finału Pucharu Kontynentalnego Anna Kaczmarz
Udostępnij:
Wiele emocji dostarczyli hokeiści Comarch Cracovii swoim kibicom w półfinałowym turnieju Pucharu Kontynentalnego w Krakowie. W stawce czterech zespołów zajęli drugie miejsce, co zaowocowało awansem do finału.

Walka o drugie miejsce

Poza zasięgiem była Saryarka Karaganda, która zakończyła imprezę z kompletem punktów. O drugie miejsce trwała pasjonująca walka. „Pasy” wygrały dwa mecze – z Popradem po karnych 4:3, w takim samym stosunku z Asiago Hockey po dogrywce. To wystarczyło do awansu, bo mając tyle samo punktów co Słowacy – po cztery, lepsi okazali się w bezpośrednim starciu.
Hokeiści wykazali się przede wszystkim niesamowitą ambicją.

W spotkaniu z Popradem doprowadzili do remisu na 4 min przed końcem, z kolei w ostatniej konfrontacji, dali sobie wydrzeć zwycięstwo w 55 min, ale przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wykazali się odpornością psychiczną. Na wysokości zadania stanął Denis Pieriewozczikow w bramce, przepuścił tylko jeden rzut karny w serii najazdów.

Trener Rudolf Rohaczek przed turniejem podkreślał, że kluczem do powodzenia będzie właśnie bardzo dobra postawa bramkarza oraz czysta. W tym drugim aspekcie krakowianie mają jeszcze sporo do poprawy. W pierwszym meczu z Saryarką „łapali” kary w decydującej trzeciej tercji (w sumie 12 minut), w drugim starciu mieli tyle samo, a w ostatnim uzbierali 33 minuty (25 Dudas –otrzymał karę meczu za atak na głowę rywala).

Poprzeczka zawieszona wysoko

- Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, że awansowaliśmy do finału – mówi szkoleniowiec Comarch Cracovii Rudolf Rohaczek. - Co do ostatniego spotkania to uważam, że Włosi zagrali najlepszy mecz w tym turnieju, zawiesili nam bardzo wysoko poprzeczkę, a myśmy nie odpuszczali. Cały turniej stał na bardzo wysokim poziomie, wytrzymaliśmy jego trudy pod względem kondycyjnym. W ostatnim spotkaniu było trochę zamieszania w drugiej tercji po faulu Dudasa i jego kary meczu, trochę się nam wtedy rozwaliła koncepcja, ale gol na 2:2 sprawił, że wróciliśmy do gry.

Szkoleniowiec Cracovii mówi co zrobił w szatni. - Schłodziliśmy głowy, powiedziałem zawodnikom, że nikt za nas nie wygra tego meczu, ani sędziowie, ani kibice. Musimy się skoncentrować na swojej grze i wtedy możemy dojść do sukcesu. Wygrywaliśmy 3:2, ale okazało się to niewystarczające, bo zostawiliśmy trochę wolnego rywalowi i on to wykorzystał. Wreszcie Woroszyło zdobył tego decydującego gola. I mogliśmy się cieszyć z kibicami. Dziękuję im za ogromne wsparcie.

Problemy Kapicy

W pierwszym meczu w ogóle nie wystąpił Damian Kapica, lider zespołu. W dwóch kolejnych grał śladowo, bo miał kłopoty z biodrem, wchodził tylko wtedy na lód, gdy Cracovia grała w przewadze.

- Doznałem kontuzji podczas przygotowań do tego turnieju i czeka mnie mniej więcej miesiąc przerwy – mówi Kapica. - Chciałem być przy drużynie, ile mogłem, to zrobiłem, a teraz muszę się wyleczyć i przygotować do dalszej fazy sezonu.

Czołowy snajper podsumował występ w krakowskiej imprezie.
- Cieszymy się z awansu, chłopcy zostawili serce na lodzie – stwierdził. - Hokej jest bardzo dynamiczny, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, w drugiej tercji, po naszej karze, Włosi przejęli inicjatywę, ale bramki strzelone na 2:2 i 3:2 uspokoiły to spotkanie. Drużyny starały się grać bardziej bezpiecznie. My mieliśmy o co grać, a Włosi tylko o honor. Musieliśmy wyszarpać to zwycięstwo w dogrywce. Myślę, że nasz poziom idzie w górę, w lidze też potrafimy grac ciekawe mecze.
Z początkiem stycznia odbędzie się turniej finałowy w jednym z krajów uczestników – z krakowskiego turnieju dostały się do niego Saryarka i Comarch Cracovia, z Danii – Aalborg Pirates oraz białoruski Homel.
Po emocjach pucharowych Comarch Cracovia wraca do rozgrywek ligowych. We wtorek o godz. 18.30 podejmuje lidera – GKS Katowice.

Wideo

Materiał oryginalny: Comarch Cracovia. Radość z awansu do finału Pucharu Kontynentalnego zmącona poważną kontuzją lidera - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie