reklama

Burza w Tatrach. Pioruny zabrały życie i zdrowie [PODSUMOWANIE AKCJI]

Iwona Krzywda
Iwona Krzywda
Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Zaktualizowano 
Ratownicy zakończyli wczoraj akcję w Tatrach, która trwała od czwartku
Takiej tragedii w Tatrach nie było od przeszło 80 lat - mówią ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia ratunkowego, którzy brali udział w akcji ratowania aż 147 ofiar burzy.

Słowa ratowników nie są na wyrost. Bilans tragicznej, czwartkowej burzy w górach obejmował pięć zabitych osób (cztery w polskiej części Tatr, jedna - w słowackiej) i kilkadziesiąt rannych. Ofiary śmiertelne to 10-letni chłopiec z Małopolski, 10-latka z Mazowsza, 46-letnia mieszkanka Podlasia i 24-latka z Dolnego Śląska. W słowackich Tatrach piorun zabił turystę z Czech.

21-latek walczy o życie

Większość rannych osób opuściła już po opatrzeniu szpitale na Podhalu. Kilkanaście wciąż jest hospitalizowanych. Niektóre są w poważnym stanie. Siedem leży w krakowskich szpitalach. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Troje dorosłych z głębokimi oparzeniami przebywa od czwartku pod opieką lekarzy na oddziale intensywnej terapii Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie.

- Stan wszystkich pacjentów jest stabilny. Trzeba jednak brać pod uwagę, że mogą wystąpić powikłania związane z porażeniem prądem - informuje lekarz Artur Asztabski, szef szpitala im. Rydygiera.

Czytaj także:
Znana jest tożsamość ofiar
Tragedia w Tatrach. Dlaczego nie wysłano alertu RCB?
>>Przejdź do relacji minuta po minucie z akcji ratunkowej.

Do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu trafiło dwóch chłopców w wieku 11 i 16 lat oraz 15-letnia dziewczyna. W najcięższym stanie jest 11-latek, który ma poparzone ponad 40 proc. ciała. Po założeniu opatrunków został przewieziony na oddział intensywnej terapii i zaintubowany.

- Rokowania są bardzo trudne do przewidzenia. Na pewno czeka go leczenie, które potrwa tygodniami - mówi Andrzej Bałaga, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitalu w Krakowie-Prokocimiu.

Troje chorych z głębokimi oparzeniami przebywa na oddziale intensywnej terapii Szpitala im. L. Rydygiera w Krakowie

- Wszyscy zwiezieni z gór trafili najpierw do nas - zaznacza lek. Małgorzata Czaplińska, zastępca dyrektora zakopiańskiego szpitala ds. medycznych. - Dopiero po wstępnych przebadaniu decydowaliśmy, kto zostaje, a kto trafia na specjalistyczne oddziały w winnych szpitalach w Małopolsce.

W nowotarskim szpitalu na oddziale neurochirurgii w piątek rano zaczęła się skomplikowana operacja 21-letniego mężczyzny z poważnym urazem głowy.

- Najbliższe godziny pokażą, czy przeżyje - przyznała Aleksandra Chowaniec-Sibiga, wicedyrektor szpitala im. Jana Pawła II w Nowym Targu.

W Myślenicach leży Portugalczyk, którego piorun raził na Czerwonych Wierchach. Jest w złym stanie, ma problemy kardiologiczne i liczne poparzenia.

„Jak po wybuchu bomby”

Świadkowie nie widzieli wcześniej tak wielkiego kataklizmu, jaki rozpętał się w czwartek ok. godz. 14. Choć w ten dzień do mieszkańców Zakopanego i turystów nie dotarł alarm o możliwej nawałnicy, to jednak wielu ludzi mówi, że na burzę w górach zbierało się od rana.

- Nad szczytami kłębiły się chmury nadciągające od strony Słowacji - opowiada Darek Faron, turysta z Wałcza. - Grzmoty było słychać kilkanaście minut wcześniej, zanim zaczął padać deszcz. Dlatego zawróciłem ze szlaku na Giewont jeszcze przed schroniskiem na Hali Kondratowej. Niestety, byłem w mniejszości. Większość szła dalej w górę.

Jak podaje TOPR, gdy zaczęły się wyładowania atmosferyczne, na kopule szczytowej Giewontu i prowadzącym tam szlaku było ok. 150 osób. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu odnieśli obrażenia. Piorunów w to miejsce uderzyło kilka. Co najmniej jeden trafił w metalowy krzyż na szczycie, a kolejny w łańcuchy zabezpieczające szlak. Te ostatnie trzymało kilkadziesiąt osób, wszystkie zostały poparzone. Innych wyładowania atmosferyczne dosłownie wyrzuciły w powietrze i spadły ze skał.

- Kiedy dotarliśmy na miejsce, widok był tragiczny - relacjonuje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. - Ludzie, w tym wielu nieprzytomnych, byli rozrzuceni na kilkadziesiąt metrów. Nasza akcja mogła przypominać pomoc ofiarom zamachu terrorystycznego, gdzie wybucha bomba.

- Gdy zaczęła się burza, podchodziłem pod Giewont - wspomina Edward Lewczyk, turysta z Borka Wielkopolskiego, który wczoraj opuścił zakopiański szpital. - Jeden z piorunów uderzył blisko mnie i zostałem odrzucony. Nie straciłem przytomności, ale na chwilę nie miałem czucia w ciele. Byłem przerażony, na szczęście później przylecieli ratownicy i nam pomogli.

Akcja zakończona

Ratownicy TOPR wczoraj sprawdzali szlaki, czy nie ma nich innych poszkodowanych osób. Rano nie było wciąż informacji, co dzieje z kilkunastoma, które w czwartek wyszły i nie wróciły na kwatery. Po kilku godzinach akcję skończono, bo udało się ustalić, że wszyscy poszukiwani są cali. W sumie w górach działało 80 toprowców, których wspomagało 21 ratowników z podhalańskiej sekcji GOPR i 70 strażaków (utworzyli m.in. szpital polowy w schronisku turystycznym na Hali Kondratowej), 116 policjantów i kilkudziesięciu ratowników pogotowia ratunkowego z czteroma śmigłowcami.

Szlak na Giewont przez najbliższe tygodnie będzie zamknięty. W Zakopanem burmistrz ogłosił trzydniową żałobę, prosząc, by nie organizować żadnych imprez. Zakopiańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tragicznych wydarzeń.

W akcji ratowniczej brało udział:
- ratownicy TOPR-u, w tym śmigłowiec,
- ratownicy GOPR-u
- 4 x śmigłowiec LPR;
- 12 karetek ZRM;
- Państwowa Straż Pożarna: 23 zastępy/81 ratowników, rozstawiono ogrzewany namiot pneumatyczny
- liczne zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej;
- Straż Graniczna
- Straż Miejska
- Policja - ok. 140 policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem, a także Oddziału Prewencji Policji w Krakowie oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i ościennych powiatów; ;

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Burza w Tatrach. Pioruny zabrały życie i zdrowie [PODSUMOWANIE AKCJI] - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Smutek

Może było warto również podać kwotę finansową akcji ratowniczej wszystkich służb w Tarach . Bez dalszego komentarza . Z poważaniem Jerzy W

S
Smutek

Cóż nie mi oceniać krytykować turystów będących w Tatrach Jednocześnie znów będziemy pokrywać z ubezpieczenia zdrowotnego osoby które będą leczone drogimi metodami Nieraz się później dziwimy że przyjęcia do Szpitali Klinik planowo ulegają przesunięciu na inny termin . Z poważaniem Jerzy W

S
Smutek

Niestety ale bynajmniej mnie piorun nie powołał na Sąd Boży Pamiętam jak dzisiaj jak uderzył piorun w mój pojazd jednośladowy na drodze DW 948 Niesamowite wyładowanie atmosferyczne Z poważaniem Jerzy W

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3