Bramkarka AZS UJ Kraków Karolina Klabis: Chcemy, by futbol kobiet był bardziej doceniany i popularny

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Karolina Klabis
Karolina Klabis Fernanda Olszewska/Okapi Studio
Udostępnij:
Piłka nożna kobiet. 12 listopada meczem w Lublinie z Hiszpanią nasza reprezentacja rozpocznie występy w grupie D eliminacji do mistrzostw Europy Anglia 2021. W gronie zawodniczek powołanych przez trenera Miłosza Stępińskiego znalazła się bramkarka AZS UJ Kraków Karolina Klabis.

W grupie D prowadzi Hiszpania (6 pkt) przed Czechami (3), Azerbejdżanem (0) i Mołdawią (0). Polska jeszcze nie grała o punkty.

- Wcześniej nie grałam w reprezentacji, byłam jedynie awaryjnie na jej dwóch zgrupowaniach, ostatnio w marcu – zaznacza Klabis.

Konkurencja w bramce w drużynie narodowej jest bardzo duża. Powołania otrzymały bowiem także 28-letnia Katarzyna Kiedrzynek (finalistka Ligi Mistrzyń w 2016 i 2018 roku z Paris Saint-Germain) oraz 31-letnia Anna Szymańska (4-krotna mistrzyni Polski i 6-krotna zdobywczyni krajowego pucharu).

28-letnia Klabis też może jednak się pochwalić indywidualnymi osiągnięciami, i to zarówno na otwartych boiskach, jak i w futsalu.

Na tych pierwszych w barwach Gola Częstochowa została wicemistrzynią kraju i uczestniczyła w rozgrywkach o Puchar UEFA (drużyna nie wyszła z grupy), a w barwach AZS UJ dwukrotnie sięgnęła po akademickie mistrzostwo kraju. Sześć razy z rzędu została uznana najlepszą bramkarką turnieju półfinałowego AMP i czterokrotnie finałów AMP.

Zaliczyła występy we wszystkich 12 sezonach ekstraklasy futsalu (nowy sezon ruszy 9 listopada), trzy razy zdobyła w nich mistrzostwo Polski z Golem i tyleż razy z AZS UJ. W tym roku razem z koleżankami wywalczyła też rozgrywany po raz pierwszy w historii Puchar Polski.

Pochodzi z Psar koło Częstochowy. Ma sześciu braci i dwie siostry. Z tymi pierwszymi od małego uganiała się za piłką. Dlaczego została bramkarką? - Tak wyszło, zbieg okoliczności. Nie miał kto stanąć w bramce, stanęłam ja – wspomina.

Przez niecały rok trenowała z dziewczynami w Lublińcu, potem grała z chłopakami w LKS Orzeł Psary w lidze trampkarzy, a w końcu trafiła do Gola Częstochowa, w którym występowała przez 10 lat. W 2014 roku znalazła się w AZS UJ. - Gdy odezwał się klub z Krakowa, stwierdziłam, że czas na zmiany – mówi.

„Jagiellonki” są jedyną drużyną w kraju, która gra na otwartych boiskach i w futsal. W ekstralidze po dziesięciu kolejkach zajmują czwarte miejsce w tabeli (rywalizuje tuzin zespołów). - Chcemy jak najlepiej grać. Naszym celem jest miejsce w pierwszej szóstce – zapewnia Klabis.

Kraków jest jedynym miastem w Polsce, którego żeńskie drużyny występują na wszystkich szczeblach rozgrywkowych: AZS UJ – w ekstralidze, Wanda – w I lidze, Prądniczanka – w II lidze, Bronowianka, Podgórze i Prądniczanka II – w III lidze, Cracovia i Podgórze – w IV lidze. W planach jest utworzenie żeńskiej drużyny także w Wiśle.

- To dobrze, że nasza dyscyplina rozwija się w Krakowie, że jest coraz więcej drużyn i zawodniczek. Chciałybyśmy jednak mieć dogodniejsze warunki do gry, mieć dostęp do lepszych boisk, więcej zarabiać, zyskać większą popularność, być bardziej docenionym przez media i kibiców – mówi Klabis.

Nie tylko jej, ale i innym futbolistkom marzy się, by najlepsze zawodniczki w Polsce zarabiały więcej niż czwartoligowi gracze. - Często trenujemy tyle samo co piłkarze – ja cztery razy w tygodniu po dwie godziny - i wykonujemy taką samą pracę jak mężczyźni, a zarabiamy nieporównywalnie mniej od nich – żali się utytułowana bramkarka, na co dzień nauczycielka wychowania fizycznego i wicedyrektorka Technikum TEB Edukacja przy ul. Zacisze w Krakowie.

Światełkiem w tunelu dla żeńskiego świata futbolowego stało się zapewnienie prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, że w ciągu 5 lat kobiecy futbol zostanie dofinansowany kwotą 30 mln zł. Byłby to duży zastrzyk finansowy dla dyscypliny, którą w Polsce w 2010 roku uprawiało tylko tysiąc dziewczyn, a obecnie ponad 30 tysięcy.

To może pomóc nie tylko reprezentantkom kraju, które skarżyły się na niski standard hoteli, brak dietetyka i psychologa w kadrze i latanie na mecze klasą ekonomiczną, ale przede wszystkim dofinansować drużyny klubowe, w których wielu trenerów pracuje za darmo, które nie mają sponsorów (w ich rolę wcielają się czasami właśnie szkoleniowcy i rodzice zawodniczek).

Z pewnością do zrównania wynagrodzeń piłkarek i piłkarzy w Polsce droga jest bardzo daleka lub wręcz nierealna (choć w Norwegii doszło do tego już dwa lata temu, a w Islandii ma nastąpić w 2020 roku), ale ważne, ze nasza piłkarska centrala zaczęła dostrzegać rosnącą rolę żeńskiej piłki w futbolowym światku.

- W 2013 roku nasza reprezentacja do lat 17 zdobyła mistrzostwo Europy i przez chwilę było o niej głośno, ale nie poszły za tym wysiłki, by rozpropagować naszą dyscyplinę. Nie jestem przekonana, że i teraz pomógłby nam podobny sukces. Musimy jednak małymi krokami dążyć do tego, żeby coraz bardziej popularyzować kobiecy futbol, zapewnić mu lepsze warunki bytowe i płacowe. Mam nadzieje, że decyzja PZPN o wsparciu dla nas jest tego zapowiedzią – mówi Klabis.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: Bramkarka AZS UJ Kraków Karolina Klabis: Chcemy, by futbol kobiet był bardziej doceniany i popularny - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie